Moja córka postanowiła zacząć dorosłe życie i zamieszkała ze swoim chłopakiem. Dwa tygodnie później zobaczyłam Alę z walizkami pod naszym blokiem

Pewnego wieczoru wracam do naszego mieszkania w Warszawie i nie mogę uwierzyć własnym oczom. Moja córka zaczęła pakować swoje rzeczy: ubrania, kosmetyki, sprzęt AGD. Patrzę zdziwiona i pytam, gdzie się wybiera.
Okazuje się, że moja osiemnastoletnia Zosia poczuła nagłą potrzebę dorosłości. Głośno westchnęłam ze zaskoczenia. A ona oznajmiła:
Mamo, wyprowadzam się. Zamieszkam razem z Jakubem.
Jak to wyprowadzasz się? Kim jest ten chłopak? Nawet nie chcesz nas ze sobą zapoznać? zapytałam. Za co zamierzasz żyć? Ma swoich rodziców? Myślę, że za bardzo się pospieszasz.
Mamo, proszę cię, nie przesadzaj. Jest XXI wiek. Jestem już dorosła i chcę układać sobie życie! odburknęła Zosia.
Nie odpowiedziałam już nic. Poczułam się kompletnie bezradna. Patrzyłam tylko, jak Zosia pakuje swój blender i cicho żegnałam się z rzeczami, których i tak nie używałam. Zosia spakowała wszystko, wyszła z mieszkania, a przez okno dojrzałam młodego chłopaka, który pomagał jej znosić pudła do auta. Jeśli podjęła decyzję o dorosłym życiu, niech sama sprawdzi, jak to jest. Ciekawe, co z tego wyniknie. Następnego dnia wymieniłam zamki w drzwiach przezorny zawsze ubezpieczony, a nigdy nie wiadomo, na co stać Zosię i jej nowego chłopaka.
Minęło kilka dni. Moja córka zupełnie się nie odzywała. Nie sądziłam, że tak szybko zacznie własne dorosłe życie. Nagle dzwoni telefon Zosia.
Mamo, zapłacisz za moje czesne?
Zrobiło mi się przykro, gdy zadzwoniła tylko po to, by poprosić o pieniądze na studia. Nawet się nie spytała, jak sobie radzę.
Nie. Jesteś już samodzielna, nie chcę mieszać się do twoich spraw.
No pięknie. Dzięki, mamo! warknęła Zosia i od razu się rozłączyła.
Tak właśnie chciała. Niech teraz zobaczy, jak wygląda prawdziwe dorosłe życie.
Zdecydowałam się przerobić jej pokój na gabinet. I tak już tu nie mieszka. Zamówiłam nowy stół i wygodne krzesła. Łóżko zostawiłam niech ma dokąd wrócić, gdyby zmieniła zdanie.
Mijają dwa tygodnie. Wracam z pracy tramwajem, pod klatką widzę córkę z walizkami. Widać, że jest załamana.
Zosiu, czemu nie dałaś wcześniej znać, że wracasz?
Wstydziłam się Mamo, cieszysz się, że mnie widzisz? spytała łamiącym głosem, ocierając łzy.
No jasne, że się cieszę. Jak możesz o to pytać? Chodź do domu.
Weszłyśmy do mieszkania. Zosia szybko zaczęła rozpakowywać się na nowo. Zauważyłam, że brakuje jej ekspresu do kawy. Okazało się, że został u mamy Jakuba. Ta pobrała go na poczet zapłaty za dach nad głową i obiady. Jakub ma trzydzieści lat. Gdy Zosia zorientowała się, że nie chcę finansować jej nauki, poprosiła Jakuba o pomoc, ale jej chłopak nie miał najmniejszego zamiaru brać na siebie jej wydatków.
Zastanawiam się teraz tylko, co Jakub myślał, gdy przyprowadzał moją niedoświadczoną córkę, bez pracy, pod dach swoich rodziców?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − 2 =

Moja córka postanowiła zacząć dorosłe życie i zamieszkała ze swoim chłopakiem. Dwa tygodnie później zobaczyłam Alę z walizkami pod naszym blokiem