Moja córka postanowiła wejść w dorosłość i zamieszkać z chłopakiem, a już po dwóch tygodniach zobaczyłam Alę z walizkami pod naszym blokiem

Pewnego wieczoru wracam do mieszkania w Warszawie i przeżywam zaskoczenie. Moja córka Jolanta właśnie się pakuje do torby lądują ubrania, kosmetyki, sprzęty. Patrzę na nią z niedowierzaniem i pytam, gdzie to się wybiera.
Okazuje się, że osiemnastoletnia Jola nagle poczuła przypływ dorosłości. Aż westchnęłam głośno ze zdumienia. Ona tylko spojrzała i oświadczyła:
Mamusiu, przeprowadzam się do Filipa.
Przeprowadzasz się? Kim jest ten Filip? Nawet nie raczyłaś nam go przedstawić! Za czyje pieniądze zamierzasz mieszkać? Czy on mieszka sam, czy z rodzicami? Kochana, chyba za bardzo się pospieszyłaś prychnęłam.
Mamo, proszę cię, mamy XXI wiek. Sama decyduję o swoim życiu, jestem dorosła!
Opadły mi ręce. Zrozumiałam, że nie przekonam jej, i poczułam się bezradna. Obserwowałam, jak Jola wynosi pieczołowicie mikser, żegna się po cichu z rzeczami. Rzadko go używałam, więc machnęłam ręką. Córka spakowała manatki i wyszła. Z okna dostrzegłam młodego chłopaka, który pomagał jej dźwigać torby do skody zaparkowanej przy bloku. Skoro chce być dorosła, niech próbuje. Ciekawe, jak długo wytrzyma.
Następnego dnia zamówiłam ślusarza i wymieniłam zamki w drzwiach. Kto wie, czego można się spodziewać po Joli i jej nowym chłopaku?
Minęło kilka dni. Cisza. Jola nie dzwoniła, nie pisała. Byłam zaskoczona jej konsekwencją. I nagle telefon:
Mamo, a zapłacisz mi za czesne?
Poczułam przykrość zadzwoniła tylko po to, by zapytać, czy opłacę jej studia. Nawet nie zapytała, jak mi się układa.
Nie, kochanie. Sama chciałaś być niezależna, więc się nie wtrącam odpowiedziałam spokojnie.
Świetnie, dzięki, mamo! odparła ironicznie Jola i rzuciła słuchawką.
Chciała dorosłości niech ma dorosłe życie.
Przestawiłam meble w jej pokoju, urządziłam tam sobie małe biuro. Zostawiłam łóżko na wypadek, gdyby chciała przemyśleć wszystko i wrócić.
Po dwóch tygodniach, wracając z pracy, zobaczyłam Jolę z torbami pod blokiem. Była wyraźnie zdenerwowana.
Joluś, dlaczego nie uprzedziłaś mnie, że przyjedziesz?
Wstydziłam się, mamo. Nie cieszysz się, że wróciłam? wybuchła płaczem.
Oczywiście, że się cieszę! Chodź, chodź do domu.
Weszłyśmy razem do mieszkania. Jola powoli rozpakowywała rzeczy, tylko ekspresu do kawy brakowało. Okazało się, że został u matki Filipa ona zatrzymała sprzęt jako opłatę za pokój i jedzenie. Sam Filip miał trzydzieści lat. Gdy Jola zorientowała się, że nie zapłacę jej czesnego, poprosiła o pomoc chłopaka, ale ten nie zamierzał brać odpowiedzialności i płacić za jej studia.
Czasami zastanawiam się, co sobie myślał Filip, kiedy sprowadzał moją bezrobotną córkę do mieszkania swoich rodziców?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + dwadzieścia =

Moja córka postanowiła wejść w dorosłość i zamieszkać z chłopakiem, a już po dwóch tygodniach zobaczyłam Alę z walizkami pod naszym blokiem