Tamara ma dużą rodzinę: męża, syna i córkę z mężem. Natalia wyszła za mąż rok temu, ale nowożeńcy nie chcieli mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu. Kupili więc mieszkanie w budynku, który wciąż jest w budowie. Czekają na zakończenie prac, aby się wprowadzić. Matka Natalii, nie miała nic przeciwko ich przeprowadzce. Owszem, trochę ciasno jest mieszkać pod jednym dachem, ale to przecież jej własna córka. Nie wyrzuca się swoich dzieci na ulicę. Natalia i jej mąż, rzadko bywają w domu, bo przeważnie są w pracy. Mieszkają we wspólnym mieszkaniu, ale nie chcą jeść z rodziną. Syn Tamary Krzysztof, nadal studiuje na uniwersytecie, a matka musi płacić za jego studia. Natomiast mąż Tamary Borys, stracił pracę w zeszłym roku.
Wiele osób zostało zwolnionych w fabryce, a on od tamtej pory nie może znaleźć pracy. Okazuje się, że Tamara jako jedyna utrzymuje siebie, męża i syna. Nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, więc muszą dużo oszczędzać. Nie stać ich jednak na jedzenie na mieście, choć czasem mają na to ochotę. Jedzą głównie owsiankę i rzadko kupują mięso. Natalia i jej mąż, niczego sobie nie odmawiają. Matka często znajduje w ich pokoju, puste pudełka po pizzy, bułkach, ciastkach i wszelkiego rodzaju drogich przekąskach.
Nigdy nikogo nie częstują, wszystko jedzą sami. Kobieta była tym bardzo urażona i postanowiła porozmawiać z córką:
– Nikt nie zabierze Ci jedzenia. Możesz swoje rzeczy trzymać w lodówce lub kuchni. Czasami mogłabyś brata poczęstować.
Tamara zawsze zapraszała wszystkich do stołu, chociaż córka i jej mąż, nigdy się na to nie zgadzali.
– Wiem, że mogę Ci ufać, ale nie Krzyśkowi. On jest wielkim łakomczuchem, a ja nie będę go karmić. Przez niego, nie można kupować jedzenia z wyprzedzeniem, bo nie można nic zostawić w lodówce! – tłumaczy swoje stanowisko córka.
Relacje Natalii z ojczymem są napięte. Przez całe życie, denerwowało go cudze dziecko i nigdy nie poświęcał jej zbyt wiele uwagi. Przyjaciele Tamary radzą jej, aby namówiła córkę i jej męża, do dzielenia się jedzeniem. Czy mają rację?


