Moja córka i jej, mąż kupili nowe mieszkanie, dwa lata temu. Budynek był w stanie ruiny, a mój wnuk miał się urodzić za 7 miesięcy. Dzieci przeprowadziły remont w pośpiechu, aby jak najszybciej się wprowadzić i umieścić wszystko na swoim miejscu. Pokój dziecięcy był gotowy, kuchnia zmontowana, oraz ich sypialnia. To było wszystko. Wszystko inne, nie zostało zrobione nawet za rok. Wszystkie narzędzia są pod kluczem w innym pokoju. Wejście do tego pokoju jest surowo zabronione, nie tylko dla dziecka, ale dla wszystkich. Znajdują się tam niezmontowane meble, narzędzia, farba i tapeta. Wszystko to pachnie wilgocią i kurzem.
W domu jest dziecko, oddycha tym wszystkim. Mój wnuk już dorasta, a tapeta w salonie nie jest do końca przyklejona, albo po niej rysuje, albo ją zrywa. Rodzice go nie besztają. Twierdzą, że i tak będą musieli wszędzie robić remont. Córka od dwóch lat, prosi męża o dokończenie remontu. Jest zdolny, ale leniwy. Przez prawie dwa lata, nikogo nie zapraszali do tego mieszkania, aż moja córka zrobiła mężowi scenę. Nie rozumiał jej dobrze, więc często się kłócili. Wziął tydzień urlopu i zaczął codziennie chodzić kupować narzędzia i materiały. Wieczorami oglądał filmiki w internecie, jak robić naprawy. W końcu to nic nie dało, więc nic nie zrobił.
Przyszłam w ostatni dzień jego urlopu, a on spał wśród tych wszystkich materiałów budowlanych. Co ja mu mogę powiedzieć? Właściwie nic, bo kim ja dla niego jestem, żeby zwracać mu uwagę? Właściwie nikim. Mój zięć nie może, ani wynająć robotników, ani sam zrobić remontu. W końcu pracuje do 18-stej, zmęczy się w pracy i pójdzie spać, Ale raz w tygodniu, mógłby poświęcić czas na remont. Nie szkodzi, jeśli nie zrobił tego przez cały tydzień, to chociaż raz w tygodniu niech coś zrobi, choćby w wolny dzień. Nie może tego tak zostawić. Szkoda, że nie ma tu mojego męża. Już dawno zrobiłby wszystko dla swojej córki w ich mieszkaniu.



