Moja ciotka mieszka nad morzem, jest właścicielką porządnej działki, na której stoją domy do wynajęcia. Każdego lata i jesieni ma przyzwoity dochód, który pozwala jej wygodnie żyć przez cały rok, aż do następnego sezonu kąpielowego.
Kiedyś odwiedzałam ją z mężem i dziećmi, ale w ostatnich latach ma dla nas coraz mniej miejsca. Miała dużo gości albo rezerwację, albo jakiś inny powód, żeby nie przyjąć nas za darmo i wysłać do koleżanki po drugiej stronie ulicy. Do plaży jest nawet półtorej minuty bliżej, ale płacimy tam dużo pieniędzy, a co roku czynsz idzie w górę.
Wcześniej myślałam, że ciotka jest naprawdę tak zajęta, że nie ma gdzie nas umieścić, ale pewnego wieczoru zeszłam do salonu, żeby napić się wody i zobaczyłam, że nasz gospodarz wręcza ciotce pieniądze. Ciocia nie unikała tematu, powiedziała, że dostaje procent za wszystkich wczasowiczów, których poleciła swojej koleżance… Okazało się, że za nas też.
To był niezły interes, który prowadziła moja ciotka. Mnie, jako swojej siostrzenicy, nie musi utrzymywać za darmo, ale nie chce też oficjalnie żądać ode mnie opłaty, więc zarabia na mnie przynajmniej za pośrednictwem kogoś innego.
Jestem trochę rozczarowana moją ciotką. Byłoby miło, gdyby wyjaśniła, że zajmujemy miejsce, ona traci pieniądze, a my płacimy jej lepiej niż jej sąsiadka, która ma zbyt wysoką stawkę.
W przyszłym roku, jeśli tam pojedziemy, znajdziemy innych ludzi i nie powiadomimy o tym nawet cioci.



