Mój mąż prowadzi bardzo ożywioną korespondencję z byłą koleżanką z pracy – Helena ciągle obecna w na…

Mogę śmiało powiedzieć, że mam ogromne szczęście w życiu, bo mam takiego męża jak mój. Jest dla mnie prawie ideałem! Jednak nikt nie jest doskonały nawet on ma swoje małe wady. Z czasem zauważyłam, że jest aż nazbyt otwarty, rozmowny i towarzyski. Dla wielu osób to zaleta, ale

Mój mąż, Wojciech, ma wyjątkowo przyjacielskie relacje z kobietami. Nie ukrywa przede mną żadnych wiadomości ani rozmów wiem, kiedy i o czym pisze, jednak mimo wszystko nie do końca mi to odpowiada. Od wielu lat utrzymuje kontakt ze swoją byłą koleżanką z pracy. Anna już dawno założyła własną rodzinę i wyjechała z mężem do Niemiec, lecz nawet po tylu latach cały czas jest obecna w naszym życiu, choćby tylko wirtualnie. Jej imię nie znika z naszych rozmów, ciągle pojawia się przy różnych okazjach.

Za każdym razem, gdy coś ciekawego lub niecodziennego przytrafi się Wojtkowi w pracy lub podczas delegacji, natychmiast dzieli się tym ze mną oraz z Anną. Każdą istotną decyzję konsultuje już nie tylko ze mną, ale właśnie też z nią. Rozmawiają nawet o szczegółach i rozterkach, które jak sądziłam powinny być naszą, małżeńską sprawą. Często czuję przez to rozdrażnienie i złość.

Poza tym mogę powiedzieć o moim mężu same dobre rzeczy. W domu dzielimy się wszystkimi obowiązkami, oboje dokładamy się do rachunków. Wojciech dobrze zarabia dzięki temu stać nas na wspólne wyjścia do kina, na spektakle czy do restauracji w Warszawie. Spędzamy razem sporo czasu, nie brakuje nam bliskości ani wspólnych przeżyć. Tylko jednej rzeczy nie rozumiem: po co on potrzebuje tej znajomości z Anną?

Wiem, może to zabrzmi śmiesznie, ale przez ostatnie miesiące zaczęłam być zazdrosna. Nie mam uczucia zazdrości wobec żadnej z koleżanek Wojciecha z pracy, tylko wobec Anny.

Zastanawiam się, czego mu brakuje. Dlaczego uważa tę relację za tak istotną?

Długo o tym myślałam Zrozumiałam w końcu, że to nie o mnie chodzi, tylko o niego. Każdy człowiek potrzebuje przyjaźni i odrobiny wolności nawet w najszczęśliwszym małżeństwie. Może właśnie w tym tkwi tajemnica udanego związku: szanować drugą osobę, pozwalać jej być sobą i akceptować, że świat nie kończy się na naszej parze. W końcu zaufanie i wzajemny szacunek są cenniejsze niż każda złotówka i każda wygrana kłótnia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + jedenaście =

Mój mąż prowadzi bardzo ożywioną korespondencję z byłą koleżanką z pracy – Helena ciągle obecna w na…