Zawsze nie dorównywałam standardom mojej teściowej. Moje wykształcenie nie było wyższe, za dużo ważyłam, albo wypiłam na urodzinach za dużo wina. Oczywiście, uważała się za królową, która wie wszystko najlepiej, ale nie o to chodzi. Nie chciałam się z nią kłócić z powodu mojego męża, którego bardzo kochałam, ale pocieszałam się tym, że mieszkamy w różnych miastach.
Matka mojego męża miała swój świat, swoich przyjaciół, bogate życie towarzyskie. Miała jednak czas na to, żeby czasem przyjechać do nas i krytykować mnie na każdym kroku. Z czasem jednak człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, najważniejsze, że w naszym małżeństwie wszystko było w porządku. Przez swoją naiwność myślałam, że tak będzie zawsze, ale musi się znaleźć jakiś problem, który wywraca życie o 360 stopni.
Moja teściowa się rozchorowała i wymagała opieki. Poprosiła, aby syn zamieszkał z nią na jakiś czas. Pojawiło się duże utrudnienie, ponieważ mąż prowadzi działalność gospodarczą, współpracuje z innymi partnerami, których nie może zaniedbać. Zaoferowaliśmy jej zatrudnienie opiekunki, ale ona chciała tylko syna. Oczywiście jak Maciek zajmie się matką, kto dopilnuje jego interesów, może stracić jakąś ważną umowę. Znając przebiegłą teściową, pomyślałam, że coś kombinuje.
– To nie potrwa długo, nie wiem jak tam wytrzymam bez Ciebie, ale moja matka mnie potrzebuje – powiedział.
Przytaknęłam.
Kiedy drzwi zamknęły się za moim mężem, poczułam, że zaraz upadnę na ziemię. Dokuczliwe uczucie, że nie będzie już powrotu do przeszłości, było we mnie gorzką drzazgą. Zaczęło się nowe, koszmarne życie, w którym nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Dzwoniliśmy po 5 razy dziennie i tak mijał dzień za dniem, a mąż nie wracał. Niespodziewanie zadzwoniła do mnie teściowa, która żałosnym głosem powiedziała, że syn będzie u niej trochę dłużej. Odłożyłam słuchawkę i zastanawiałam się, dlaczego sam mi tego nie powiedział.
– Czy chcesz stracić swojego męża? Bierz walizkę i jedź tam.
Całą godzinę spędziłam na rozmowie telefonicznej z przyjaciółką. Wciąż czekałam na morze nadziei, licząc na szybki powrót mojego Maćka. Złe relacje z jego matką zniechęcały mnie do tej wizyty. Obiecany czas już minął, a mój mąż nie wrócił do domu.
Postanowiłam jednak sprawdzić sytuację i bez wcześniejszego uprzedzenia, pojechałam sprawdzić sytuację. Po wejściu do domu, zobaczyłam, że teściowa, mój mąż i jakaś kobieta siedzą wygodnie przy stole w ogrodzie. Z boku można było pomyśleć, że to szczęśliwa rodzina. Teściowa opowiadała dowcipy, śmiała się i skakała wokół stołu, popijając herbatę.
– Ty jesteś chora? – zapytałam.
Teściowa ze złości chwyciła mocno filiżankę z herbatą, a Maciek wstał i wszedł do domu.
– Co tu się dzieje? – Powtórzyłam.
Łza zakręciła mi się w oku i nie mogłam się już uspokoić.
– Usiądź i napij się herbaty – zaproponowała cichym głosem jego matka.
– Nic nie będę piła, wracamy do domu.
Stałam tam z szeroko otwartymi oczami i nic nie rozumiałam. Dlaczego Maciek nie wrócił do domu, gdybym tam nie pojechała, dalej myślałabym, że pomaga ciężko chorej mamie. Zaczęłam podejrzewać, że teściowa chciała nas rozdzielić, przyprowadziła mu nawet jakąś kobietę, w której towarzystwie dobrze się bawił.
Wszystko okazało się dla nich zbyt proste, a dla mnie bardzo trudne. Jego matka rzeczywiście zachorowała, ale nie bardzo i kiedy była w szpitalu, poznała kobietę, która pracowała w sądzie. Przedstawiła ją mojemu mężowi i wszystko zaczęło się komplikować. Teściowa znalazła w końcu odpowiednią dla niego kandydatkę, która jej pasowała i szybko postanowiła zrobić nam separację. Okazało się, że Maćkowi to się spodobało i to wszystko działo się za moimi plecami, a ja naiwna tak wierzyłam w jego miłość.
Nie będę opisywać dalej tej żałosnej historii, dzięki Bogu wszystko jest już za mną. To wszystko nauczyło mnie, jak być twardym. Nie wybaczyłam Maćkowi tego, wystąpiłam o rozwód, odebrałem mu połowę mieszkania i drogi samochód. Ponadto opłacił mi wyjazd na luksusowe wakacje za granicę. Teraz nie będę tak ufna do mężczyzn, ale może jeszcze trafi się jakiś porządny facet, nie tchórz i maminsynek.
Z tego co wiem, matka Maćka znowu zachorowała, ale już na poważnie. Teraz na dobre uwięziła syna przy sobie, a jej ulubiona kandydatka na nową synową uciekła, to zapłata za moją krzywdę.



