Małżeństwo moje i mojego męża Darka trwa już od dwudziestu lat, ale dosłownie kilka miesięcy temu mój mąż zaczął jeść za dwoje i szybko przybierać na wadze. Coraz trudniej było mi dla niego gotować, ponieważ Darek w przeciągu godziny od ugotowania posiłku zjadał go w całości. Kupowałam coraz więcej produktów i gotowałam coraz więcej dań, jednak mój mąż miał wilczy apetyt. Miałam wrażenie, że chodzę do pracy tylko po to, aby kupować jedzenie dla mojego męża.
Rozmawiałam z mężem na ten temat, ale on tylko wzruszał ramionami i mówił, że odkąd rzucił palenie ma większy apetyt, co było prawdą. Nie miałam już siły wciąż gotować dla niego posiłków. Postanowiłam pójść do mojej mamy i zasięgnąć jej porady. Mama wysłuchała mnie i z jakiegoś powodu, moje problemy zaczęły ją śmieszyć, ale mnie już nie było do śmiechu. Poradziła mi, żebym zaproponowała mężowi, żeby kilka razy w tygodniu, stołował się w restauracji. Uznałam, że to głupi pomysł, ponieważ dania restauracji są kolosalnie drogie, ale być może wówczas mój mąż zobaczy jak dużo pieniędzy wydajemy na jedzenie.
Dwa dni później zdecydowaliśmy się pójść do pobliskiej restauracji. Mój mąż, jak zwykle zamówił sobie przystawkę, zupę, drugie danie, oraz deser, a do tego wszystkiego jeszcze dwa piwa. Kiedy na koniec posiłku kelner przyniósł rachunek opiewający na kwotę czterystu złotych, mojemu mężowi o mało oczy nie wypadły z orbit. Ja również byłam bardzo zdziwiona widząc cenę kolacji, ale w głębi duszy byłam zadowolona, że Darek w końcu zrozumiał, ile pieniędzy kosztuje jedzenie. Kolejnego dnia znowu wybraliśmy się na obiad do restauracji. Tym razem jednak, mój mąż zamówił mniej jedzenia niż poprzedniego dnia. Najwyraźniej nie był głodny, lub zdał sobie sprawę, że nie stać nas na wydawanie takich sum pieniędzy.
– Marzenko, nie zdawałem sobie sprawy ile kosztuje moje wyżywienie! Myślę że nie stać nas na jedzenie w restauracjach. Czy na domowe jedzenie również wydajesz tak duże sumy? – zapytał mąż.
– Darku, oczywiście domowe jedzenie kosztuje nieco mniej niż to w restauracji, jednak musisz zrozumieć, że jestem już potwornie zmęczona codziennym gotowaniem takiej ilości jedzenia. Poza tym polska kuchnia Ci nie służy, zobacz ile kilogramów przytyłeś przez ostatnie miesiące – powiedziałam zmartwiona.
Po powrocie do domu Darek milczał. Kolejnego dnia, kiedy wieczorem wróciłam z pracy, zauważyłam, że obiad, który ugotowałam jest nie ruszony. Zaczęłam się niepokoić, ponieważ mój mąż nie jadł, tylko kiedy był bardzo chory. Zapytałam ukochanego, czy się źle czuje, ale odparł, że wszystko jest w porządku. Kolejnego dnia wieczorem, czekała na mnie niesamowita niespodzianka.
Kiedy wróciłam z pracy, on stał przy kuchence i coś pichcił. Byłam bardzo ciekawa czy coś zrozumiał z poprzednich wieczorów i czy przemyślał moje słowa. Darek kazał mi usiąść przy stole i zaserwował zdrową sałatkę, oraz chudą pierś z indyka pieczoną w piekarniku. Byłam dumna z męża, że wziął sobie do serca nasze wydatki i swoje zdrowie.
Od tamtej pory minęło pięć miesięcy, a Darek zmienił się nie do poznania. Je zdrowo, codziennie biega i schudł już piętnaście kilogramów. Zmotywował również mnie, i razem spędzamy coraz więcej czasu na wspólnych spacerach i jeździe na rowerze. W końcu po pracy mogę się zrelaksować i nie stać całymi godzinami w kuchni, a do restauracji chodzimy na wyjątkowe okazje.



