Mój mąż prowadzi bardzo aktywną korespondencję z byłą koleżanką z pracy.
Mogę śmiało powiedzieć: los mnie porządnie obdarował, bo mam męża, którego wiele osób mogłoby mi pozazdrościć. To prawie ideał! Ale wiecie, z tymi ideałami to jest jak z polskimi wakacjami zawsze musi się trafić jakiś grill w deszczu. Mój Rysiek, bo tak się zwie ten mój egzemplarz, ma jedną niedoskonałość: jest przesadnie towarzyski, aż za bardzo otwarty, a przy tym tak sympatyczny, że każda ciotka na weselu chciałaby go wycałować.
No i z tym jego towarzyskością to mam czasem ciężko, bo Rysiek przyjaźni się z kobietami. Nie że ukrywa przede mną wiadomości albo coś podejrzanego wyprawia, o nie wszystko transparentne, otwarte, aż za bardzo czasami! Całymi latami pisuje do Haliny, byłej współpracowniczki. Halina co prawda kilka lat temu wyszła za mąż i pojechała z mężulkiem do Niemiec, ale jakimś cudem ciągle przewija się w naszym życiu. Szczerze? Jej nazwisko pojawia się w naszym domu częściej niż reklamówki z Biedronki.
Jak Rysiek przeżyje coś zabawnego w pracy, śmieszny przypadek spotka go w tramwaju albo jakaś teściowa wywinie numer, to zaraz wie o tym dwie osoby: ja oraz ta Halina. Przy kluczowych decyzjach nie tylko ja jestem konsultowana. Rysiek wszystko omawia równolegle z nią, czasami nawet takie rzeczy, które dotyczą tylko naszej pary! Szlag mnie trafia, no po prostu.
Ale nie mogę narzekać mąż mi się trafił przedni! Wszelkie domowe roboty dzielimy po równo, nikt nie udaje, że nie widzi pełnego kosza na pranie. Kasa się zgadza, zarabia porządnie, dziecko nie chodzi w dziurawych skarpetkach. O wspólnych wypadach do kina czy restauracji nawet nie wspomnę regularnie jak szczepienia. Tylko za cholerę nie rozumiem, czemu jeszcze potrzebuje mieć taki kontakt z Haliną.
Może wyjdę teraz na naiwną, ale poczułam się nawet trochę zazdrosna. Co ciekawe, żadne inne kobiety z pracy mnie nie ruszają. Jedenby powiedział: Polka zazdrosna to Polka kochająca, ale kurczę co takiego daje mu Halina, czego ja nie mogę? Do czego mu ta znajomość jeszcze potrzebna, gdy ma mnie, cud kobietę i obiad z dwóch dań (czasem nawet trzy, jak mi humor dopisze)?


