Mój mąż – alkoholik zrujnował bal maturalny naszej córki, ośmieszając ją przy innych

Mój mąż - alkoholik zrujnował bal maturalny naszej córki, ośmieszając ją przy innych

Myślałam, że jestem bardzo cierpliwą osobą, ale najwyraźniej wszystko ma swoje granice, a ja już mam dość. Nie będę kłamać – mój mąż Marek jest alkoholikiem. Przez lata przymykałam na to oko mając nadzieję, że pewnego dnia wszystko się ułoży, ale incydent na studniówce naszej córki przelał czarę goryczy.

Dwa miesiące przed tym dniem, bez pytania mnie o zgodę, wziął pieniądze z oszczędności na studniówkę. Za te pieniądze córka miała sobie kupić piękną sukienkę, buty i dodatki. No i wiecie, na co wziął te pieniądze? Oczywiście, że na alkohol! Chciał stawiać kolegom kolejki w knajpie, a nie miał pieniędzy, bo wypłata nie przyszła na czas, więc postanowił „pożyczyć” sobie pieniądze. Przysięgał mi, że zwróci sumę co do grosza, ale doskonale wiedziałam, że to się nie wydarzy. Niestety, ale miałam rację. W ostatniej chwili musiałam wziąć jakąś chwilówkę, aby na wszystko starczyło, a córka nie dowiedziała się o tym, co się stało.

Nasza córka jest prymuską, cudownym dzieckiem, a jego to w ogóle nie obchodzi. Ani nie pomógł w przygotowaniach do studniówki, ani nawet nie zapytał, czy czegoś nie potrzebujemy. Miał niby dużo pracy… Pracuje jako robotnik na budowie, a po pracy pije – czasem mniej, czasem więcej – to zależy głównie od tego, ile ma na to pieniędzy. Od lat tak jest. Już się do tego przyzwyczaiłam. Nie jestem z nim szczęśliwa, ale nie wiem, dlaczego się z nim nie rozwiodłam. Zawsze powtarzałam, że to dla dobra dziecka, ale pewnie oszukuję samą siebie. Oto w końcu nasza córka skończyła szkołę, jest dorosła i wyprowadzi się zaraz na studia do innego miasta. Może nadszedł czas, żebym pomyślała o sobie…

Mąż chce, żebym powiększyła sobie piersi. Boję się, że jeśli tego nie zrobię, on mnie zostawi!

Wróćmy jednak do balu. Nie dość, że wziął moje oszczędności i ich nie zwrócił, to jeszcze już na studniówce, gdzie byliśmy jako opiekunowie, zaczął mnie obrażać przy kolegach i koleżankach ze szkoły Julii. Dla niego byłam gruba, brzydka i do niczego się nie nadawałam. Próbowałam podejść do niego łagodnie, aby nie robić awantury i nie psuć bardziej zabawy naszej jedynej córki, ale w końcu nie wytrzymałam i wylałam swoje żale. Obecni wymienili tylko spojrzenia, niektórzy podśmiechiwali się pod nosami.

Nasza córka rozpłakała się i wybiegła z restuaracji. To było straszne! Później rozmawiałam z nią i powiedziała mi, że mnie rozumie, bo widzi, jaki jest jej ojciec, ale teraz będzie pośmiewiskiem dla kolegów i koleżanek ze szkoły.

Nie wiem, jak dalej postąpić i jak się wziąć w garść. Mieszkanie, w którym żyjemy spłaciliśmy razem, ale przez lata zawsze dokładałam więcej. Jeśli odejdę, pewnie będzie mi ciężko na początku, ale nie jestem leniwa – jeśli będzie trzeba, będę pracować w kilku miejscach, żeby starczyło na rachunki i inne potrzeby.

Jedno jest pewne – nie chcę dalej żyć tak nieszczęśliwie… Zapamiętajcie: nie da się być szczęśliwym i spokojnym z alkoholikiem! To są słabi ludzie, którym zależy tylko na sobie… Oni nie potrzebują ani rodziny, ani innych ludzi!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − 1 =

Mój mąż – alkoholik zrujnował bal maturalny naszej córki, ośmieszając ją przy innych