Mój futrzany, dzielny obrońca dodał mi dużo otuchy

Alicja piła ciepłe kakao, wyglądając przez okno, na domy obok. Dziewczyna lubiła obserwować życie ludzi, dzięki temu czuła się mniej samotna. Pracowała zdalnie, przyjeżdżała do biura kilka razy w tygodniu. Połowa jej przyjaciół wyjechała do innych miast, a pozostali byli zajęci sprawami rodzinnymi. Brakowało jej towarzystwa i ludzkiego ciepła.

Pewnego dnia postanowiła, że zaspokoi tę potrzebę, poznając porządnego faceta. Od tego czasu kobieta zaczęła umawiać się na randki.
Starała się zapraszać kandydatów na „stanowisko” bratniej duszy. Jeden spędził cały wieczór, opowiadając o swojej byłej kochance. Inny zaczął opowieść od słów:

– Ale raz miałem przygodę, gdy razem z przyjaciółmi ostro popijaliśmy. Nie myśl, że jestem alkoholikiem – powiedział wesoło.

– Dokładnie tak pomyślałam – powiedziała dziewczyna.

Ala nie lubiła hałaśliwych imprez i pijackich przyjęć. Wspomnienia o ojcu alkoholiku sprawiły, że pożegnała się z królem imprez.

Na trzeciej randce, pojawił się mężczyzna w średnim wieku, wyglądało na to, że po prostu nie miał z kim porozmawiać. Po zamówieniu butelki wina, sam ją opróżnił, nie podając jej nawet kieliszka. Opowiadał o trzech nieudanych małżeństwach i pięciu spadkobiercach. Wisienką na szczycie tego wspaniałego tortu był fakt, że nie był on w stanie płacić alimentów na dzieci. W tym momencie Alicja poczuła się jak barmanka, która słucha opowieści innego klienta.

W następny weekend poznała chłopaka, który uwielbiał gotować. Ona lubiła też spędzać czas w kuchni, ciągle próbując nowych przepisów. Był to postawny, kędzierzawy młodzieniec, o dużych oczach. Dziewczyna zauważyła u chłopaka niezwykłe rysy twarzy i piękne loki.

Mężczyzna wziął do ręki menu i zamówił dużo jedzenia, a Ala ograniczyła się do deseru. Zajadając się smakowitym kawałkiem pizzy, młody człowiek mówił o sobie z pełnymi ustami. Z trudem rozumiała jego słowa, ale zauważyła jego złe maniery. Karol zakończył swoją opowieść, wycierając tłuste ręce w dżinsy. Gdyby usłyszała, że ktoś coś takiego zrobił, uznała by, że jest brudasem.

Ostatnia randka zasiała w Alicji wątpliwości. Wydawało jej się, że kalejdoskop dziwnych mężczyzn nigdy się nie skończy, a ten, który jej się naprawdę spodoba, pewnie w ogóle się nie pojawi.

Dziewczyna była pogrążona w swoich myślach i nie zauważyła, jak późno zaczęła błądzić po mieście. Jej wynajęte mieszkanie znajdowało się cztery przystanki dalej. Po zapadnięciu zmroku zrobiło się chłodno i zdała sobie sprawę, że popełniła błąd, zakładając lekki płaszcz.

Nie było transportu i musiała wracać do domu ciemnymi uliczkami.

– Mam już dość – podsumowała.

Przyspieszyła kroku i stanowczo ruszyła w stronę domu. Duży kudłaty pies, o miłym spojrzeniu, węszył w trawie nieopodal. Mimo spokojnego usposobienia zwierzęcia, Ala zdrętwiała. Od dzieciństwa bała się psów, ponieważ w wieku przedszkolnym została pogryziona przez pupila babci.

Prawie poczuła przerażenie, gdy pies ruszył za nią. Przez całą drogę towarzyszył jej futrzany „strażnik”, który czasem lizał ją po ręce. W takich chwilach czuła się trochę spokojniejsza, zapominając o swoim strachu. Miała przed sobą długą drogę do przebycia. Grzebiąc w torebce, dziewczyna znalazła małą torebkę z herbatnikami.

– Wydaje mi się, że te twarde ciastka są od czasów dinozaurów. Przykro mi przyjacielu, ale nie mam innych.

Nowy kompan spróbował smakołyku i zaszczekał z aprobatą. Oblizując wargi, merdał ogonem.

Przed nimi znajdowała się podejrzana grupa pijanych mężczyzn. Gwizdali nieprzyjemnie, idąc w stronę Alicji. Zwierzę szczerzyło się i warczało na nieprzyjaznych osobników. Pies głośno szczekał, podlatując do tego, kto zbliżał się do dziewczyny. Cała drżała ze strachu, besztając się za swoje nocne spacery.
Mężczyźni uznali, że pogryzienie zwierzęcia nie będzie najlepszym zakończeniem wieczoru i wycofali się.

Wierny, choć nowy przyjaciel, zaprowadził ją do domu, upewniając się, że jest bezpieczna.

– Dziękuję Ci, kochanie – powiedziała ze łzami w oczach. Pies zareagował szczeknięciem i zniknął za sąsiednim budynkiem.

Od tamtej pory, dziewczyna często widywała swojego opiekuna, karmiąc go w podzięce smakołykami. Zrezygnowała z randek i wszystko pozostawiła przypadkowi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − dziesięć =

Mój futrzany, dzielny obrońca dodał mi dużo otuchy