Mój chłopak jest o dziewięć lat starszy ode mnie, ale ta różnica wieku w ogóle nam nie przeszkadza. Tworzymy harmonijny związek pełen szczęścia. Byliśmy razem juź półtora roku i miałam nadzieję, że wkrótce mi się oświadczy.
Pewnego dnia moja przyjaciółka do mnie przyszła na kawę. Pogadałyśmy, wypiłyśmy kawę, a potem siedziałyśmy na kanapie, oglądając jakiś program w telewizji, a w międzyczasie przeglądałyśmy swoje sieci społecznościowe.
– Co? Nie mogę uwierzyć własnym oczom! – krzyknęła przerażona przyjaciółka, gdy zobaczyła coś nagle w swoim telefonie, a potem dodała: – Czy to nie Twój Albert?
– Co? Co Ty gadasz? – wyrwałam telefon z rąk przyjaciółki.
Zobaczyłam zdjęcie, na którym mój chłopak przytula się z jakąś kobietą. Kiedy weszłam na jej profil, okazało się, że ta kobieta jest jego żoną. To nie był koniec – mieli razem dziecko, dokładnie chłopca. Zaczęłam się trząść z nerwów, nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam.
– To niemożliwe! Jak on w ogóle mógł?! Zabiję go! – krzyknęłam.
– Uspokój się, musisz się uspokoić i go rzucić, ale w wielkim stylu – zaproponowała przyjaciółka.
Tak, miała rację, tak jest lepiej, niż pokazywać swój ból i negatywne emocje. Opanowałam się, ładnie ubrałam i umalowałam, a potem zaprosiłam Alberta do kawiarni. Trudno było mi powstrzymać emocje, ale udało mi się nie pokazać po sobie, co wiem.
– Nie chcesz mi nic powiedzieć? – zapytałam go po przywitaniu się z nim.
– Nie, a co? – niczego nie podejrzewając, odpowiedział.
– A mnie? Mnie też nie chcesz nic powiedzieć? – zapytała żona Alberta, nagle pojawiając się za jego plecami.
Wcześniej do niej napisałam i przedstawiłam jej całą sytuację. Postanowiłam z nią ukartować to spotkanie i zaskoczyć faceta podwójnie. Był absolutnie zdezorientowany, ponieważ jego podwójna gra się skończyła.
Nie czekałam, aż jego żona skończy go przeklinać i wyszłam. Chciało mi się płakać, ale mimo wszystko cieszyłam się, że poznałam prawdę, bo zmarnowałam mniej czasu na tego drania.



