Mój syn powiedział mi, że kupił mi dom na wsi ale gdy tam dotarłem, poczułem, jak ziemia usuwa mi się spod nóg.
Nazywam się Stanisław i mam 78 lat.
Nigdy nie myślałem, że będę prosił o radę obcych ludzi, ale oto jestem. Potrzebuję waszej perspektywy.
Większość dorosłego życia spędziłem jako samotny ojciec. Moja żona, Halina, zmarła na raka, gdy nasz syn, Wojciech (teraz ma 35 lat), miał zaledwie dziesięć lat.
To był trudny czas dla nas obu, ale przetrwaliśmy go razem. Od tamtej pory byliśmy tylko my dwójka przeciwko światu. Starałem się być dla niego i matką, i ojcem, pracując ciężko, by zapewnić mu wszystkie możliwe życiowe szanse.
Wojciech wyrósł na dobrego chłopaka. Oczywiście, miał swoje momenty buntu, ale w sumie był życzliwy, pracowity i wydawał się rozsądnym młodym człowiekiem. Miał dobre wyniki w szkole, dostał się na studia z częściowym stypendium, a po ich ukończeniu znalazł dobrą pracę w sektorze finansowym.
Zawsze byłem z niego ogromnie dumny i patrzyłem, jak staje się spełnionym doros



