Mój chłopak nie chciał dziecka i mnie porzucił. Po czterech latach nagle sobie o nas przypomniał, ale nie bez powodu…

Kiedy poznałam Szymona, ten zrobił na mnie ogromne wrażenie, wydawał się być prawdziwym dżentelmenem, Był bardzo szczodry, obsypywał mnie wieloma kosztownymi prezentami, ale – co było dla mnie tak naprawdę najważniejsze – zawsze znajdował dla mnie czas. Chyba żadna kobieta nie oparłaby się takiemu facetowi i tak też było ze mną.

Po sześciu miesiącach od tego, jak zaczęliśmy być razem, okazało się, że jestem w ciąży. Na początku ta wiadomość wcale mnie nie ucieszyła, a nawet mnie przestraszyła, ale później jednak uznałam, że to dar od losu, z którego należy się cieszyć.

Kochałam Szymona na zabój i widziałam go w roli ojca moich dzieci, dlatego gdy tylko zorientowałam się, że jestem w ciąży, postanowiłam mu o tym powiedzieć. Kiedy tylko oznajmiłam mu te radosne wieści, a przynajmniej ja je za takie miałam, on zareagował bardzo agresywnie.
– To nie moje dziecko, na pewno nie moje! – wykrzyczał mi w twarz.
– A czyje może być? – zaprotestowałam, bo jego słowa naprawdę mnie zabolały.

Teraz zobaczyłam drugą twarz mojego Szymona – agresywną, zimną. Wcześniej go takiego nie znałam. Szymon powiedział, że ten bachor to nie jego problem, a poza tym on nie pisał się na bycie ojcem i nie jest na to gotowy. Wypowiedział wtedy jeszcze wiele obraźliwych rzeczy pod moim adresem, a potem po prostu trzasnął drzwiami i wyszedł. W ogóle nie chciał mnie słuchać.

Wiktor zmienił się, gdy zamieszkaliśmy razem. Nie wiem, co w niego wstąpiło. A już najgorzej było w święta

Początkowo w ogóle nie docierało do mnie to, że mój ukochany zrzekł się od razu dziecka. Miałam nadzieję, że on się tylko wystraszył i ten stan nie będzie trwać długo, ale niestety, myliłam się. Poszłam nawet do jego matki z nadzieją, że mnie zrozumie i pogada z synem, ale ona zaczęła mnie wyzywać już od progu od puszczalskich. Wtedy nawet się ucieszyłam, że jednak to wstrętne babsko nie zostało moją teściową.

Teraz moja córeczka ma już trzy lata. Alicja jest bardzo aktywną i ciekawą świata dziewczynką. Nie można powiedzieć, że mam z nią łatwo, ale nigdy nie żałowałam, że zdecydowałam się ją urodzić. Oczywiście ciągle pamiętałam o Szymonie, ale on miał nas gdzieś. Pojawił się tylko raz i oczywiście nie ze szczerymi intencjami.

Okazało się, że rok po naszym rozstaniu Szymon spotkał dziewczynę, z którą planował założyć rodzinę. Niestety, zachorował i okazało się, że nie będzie mógł mieć więcej dzieci. Nowa partnerka, dowiedziawszy się o tym, szybko go rzuciła, wymieniając na lepszy model. Były postanowił więc mnie przeprosić i oświadczyć mi się, bo zorientował się, że będzie ciężko znaleźć mu kobietę, która go w tej sytuacji zechce. Ktoś może powiedzieć, że córka potrzebuje ojca i powinnam się zdecydować na taki układ, ale ja wiem, że lepszy żaden ojciec, niż taki jak Szymon.

Czy Wy bylibyście w stanie przyjąć z powrotem mężczyznę, który odszedł i zrzekł się własnego dziecka?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

Mój chłopak nie chciał dziecka i mnie porzucił. Po czterech latach nagle sobie o nas przypomniał, ale nie bez powodu…