Mój brat wyznał mi, że nasza mama uderzyła jego żonę, a ja od razu poczułam, że coś tu nie gra.

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. Wyobraź sobie, byłam na urlopie z Tomkiem, odpoczywaliśmy sobie spokojnie, aż nagle dzwoni do mnie mama. Płakała tak bardzo, że ledwo mogłam coś zrozumieć była totalnie roztrzęsiona, ledwo mogła mówić. Zrobiło mi się jej strasznie żal, ale nie udało mi się jej uspokoić, więc rozłączyłam się i od razu zadzwoniłam do mojego brata, Pawła. Myślałam, że u niego dowiem się, co się wydarzyło. Ale Paweł był jakiś zimny, taki oschły, od razu rzucił, żebym sama zapytała mamę, bo doskonale wie, czemu ona tak płacze. Na dodatek dorzucił coś w stylu, że sama sobie na to zasłużyła.
Strasznie się tym wszystkim zestresowałam. Tomek też od razu się przejął, więc choć bilety lotnicze do Warszawy były okropnie drogie, podjęliśmy decyzję: wracamy jak najszybciej do domu, bo nie da się tego tak zostawić.
Po powrocie zobaczyliśmy mamę była jeszcze bardziej przybita, cała zapuchnięta od płaczu, jak cień człowieka. Dałam jej na szybko trochę kropli walerianowych, żeby się trochę uspokoiła. W końcu, przy herbacie, mama powiedziała, o co chodzi. Okazało się, że któregoś dnia po pracy przyszła do domu i zobaczyła Agnieszkę, żonę Pawła, całą posiniaczoną i bladziutką jak ściana. Dodatkowo Agnieszka była wtedy w ciąży, więc mama od razu wpadła w panikę. Podbiegła do niej, objęła ją i pytała, co się stało. I w tym momencie wszedł Paweł, a Agnieszka nagle poderwała się i zaczęła krzyczeć na mamę, że ją bije!
Mama w szoku, kompletnie nie wiedziała, o co chodzi. Paweł, nie słuchając wyjaśnień, uwierzył Agnieszce i wyobraź sobie wyrzucił naszą mamę z mieszkania! Już nawet nie chcę mówić, jaki to dla niej był cios. Chwilę potem zabrał Agnieszkę do szpitala, niestety tam poroniła. Od tego momentu Paweł nawet nie chciał słyszeć o mamie, unikał nas wszystkich, nie odbierał telefonów. Ale wiesz, ja miałam jakieś takie przeczucie, że coś jest nie tak. Zawsze wierzyłam mamie i jakoś nie pasowało mi to wszystko.
I dobrze, że miałam tę intuicję, bo nagle odezwała się do mnie Ola, najlepsza przyjaciółka Agnieszki. Zawsze była szczera i rozsądna. Powiedziała wprost, że cała akcja była zaplanowana przez Agnieszkę rozumiesz, ona chciała, żeby Paweł wyrzucił mamę z domu, a żeby wszystko zagrało, to ona sama wywołała poronienie. Straszne, ale tak było.
Jak Paweł się o tym wszystkim dowiedział, podobno wpadł w szał. Przepędził Agnieszkę z mieszkania i pojechał przeprosić mamę. Oczywiście serce polskiej matki zawsze wybacza, więc mama przyjęła go z otwartymi ramionami, choć przeszła przez piekło.
Takie rzeczy to tylko w polskich rodzinach; czasem człowiek by nie uwierzył, gdyby nie przeżył.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − dziewięć =

Mój brat wyznał mi, że nasza mama uderzyła jego żonę, a ja od razu poczułam, że coś tu nie gra.