Jestem rozczarowana swoim bratem.
Mam na imię Weronika i od dwóch lat cieszę się cudownym, harmonijnym życiem rodzinnym. Nie mogę narzekać na męża, bo jest wspaniały, pomaga mi i wspiera mnie we wszystkim. Wielkim problemem jest niestety mój brat.
Zanim Kacper zaczął chodzić do kasyn i tam grać, był zwykłym, młodym człowiekiem. Miał normalną pracę, ładną dziewczynę i wszyscy myśleliśmy, że się pobiorą.
Około rok temu zaprzyjaźnił się z kilkoma chłopakami z okolicy i wtedy zaczęły się problemy. Zapomniałam wspomnieć, że nasz ojciec zmarł dawno temu i Kacper mieszka z mamą w naszym rodzinnym mieszkaniu.
Nagle zaczął chodzić do kasyn i tłumaczył nam, że w ten sposób się relaksuje, a przy okazji ma dodatkowy zarobek. Miał stresującą pracę, więc uznaliśmy, że ma to sens i że nie mamy się czym martwić. Od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że na początku przegrywał 100-200 złotych tygodniowo. Czasem jednak wygrywał, co najwyraźniej motywowało go do dalszej gry.
Mam męża, ale w ciąży jestem z kolegą z pracy. Nie wiem, co robić!
Zaczął tracić znaczne sumy z tymi swoimi znajomymi i pogrążał się w długach. Mój brat z czasem się zrujnował. Wtedy wpadł na „genialny” pomysł, żeby namówić mamę do zastawienia mieszkania tłumacząc jej, że ma świetną okazję by rozwinąć biznes, ale potrzebuje na to sporo pieniędzy.
Kacper przekonał ją, żeby nic mi nie mówiła, bo niby chciał mnie zaskoczyć swoim sukcesem… Rzeczywiście zaskoczyłam się, ale negatywnie!
Miesiąc później byłam w szoku gdy dowiedziałam się, że oboje wylądują na ulicy, bo Kacper przegrał wszystko! Wiele razy czytałam, że to choroba i wymaga poważnego leczenia. Problem polega na tym, że takie osoby nie zdają sobie sprawy, jak poważna jest ich sytuacja i wierzą, że nadejdzie moment, kiedy los się odwróci i zaczną wygrywać.
Teraz nie wiem, co robić. Mama chodzi przygnębiona i nie przestaje płakać! Powtarza, że wszystkie jej piękne wspomnienia są związane z tym mieszkaniem, a teraz nagle ma je opuścić.
Rozumiem ją, współczuję jej, ale nic nie mogę zrobić. Oboje muszą znaleźć mieszkanie, ale może za to wezmę mamę do siebie…
Jestem rozczarowana swoim bratem i nie jestem pewna, czy chcę mu pomagać w tej sytuacji!
Modlę się tylko, żeby serce mamy przetrwało to wszystko…



