Młoda miłość: Pierwsze zauroczenia i dziecięce uczucia

**Dziewczęca miłość**

Mamo, załóż mi jutro do przedszkola niebieską koszulę.
Niebieską? A dlaczego akurat tę?
Bo Kasia Nowak powiedziała, że ładnie w niej wyglądam, pasuje do moich oczu!
Skoro Kasia tak mówi, to oczywiście założę ci niebieską.

Olek zadowolony pobiegł bawić się ze starszym bratem, Wojtkiem, który już chodzi do szkoły. Wieczorem mama opowiedziała tacie o niebieskiej koszuli, która tak pasuje do oczu Olka. Tata się roześmiał i poklepał syna po głowie.

Co, synku, podoba ci się Kasia?
Tak, ożenię się z nią!
No proszę. Najpierw musisz się jednak nauczyć, zdobyć wykształcenie, a dopiero potem się żenić.
Ojej, tak długo Olek zamyślił się.

Tato, a mogę ożenić się z Kasią jutro?
Jutro? A gdzie będziecie mieszkać, synku?
No w domu zdziwił się chłopiec.
W czyim domu? nie ustępował tata. U Kasi?
Nie, tatusiu! Olek szeroko otworzył oczy. Kasia u siebie, a ja u siebie.
Nie, synku, tak się nie robi. Jak się ożenisz, to zabierasz Kasię do siebie i razem mieszkacie. Będziesz pracował, a Kasia pójdzie do przedszkola, potem do szkoły, na studia
A ja? zapytał Olek, a w jego oczach zabłysły łzy.
Ty, synku, będziesz pracował, żeby utrzymać rodzinę.

Co się stało? Dlaczego płaczesz? mama przykucnęła przed Olkiem.
Mamusiu, chcę się ożenić z Kasią, ale nie chcę jeszcze pracować! Chcę chodzić do przedszkola, potem się uczyć, a tata powiedział uuu
Nie płacz, jak dorośniesz, to się z nią ożenisz.
Ale jak urośnę, to ktoś inny ją zabierze!

Kto niby?
Nie wiem może Bartek albo Krzyś.
No to widzisz, skoro ktoś inny może ją zabrać, to znaczy, że nie jest ci potrzebna

Następnego ranka Olek pewnym krokiem podszedł do dziewczynki w czerwonej aksamitnej sukience, z wielką kokardą we długich blond włosach. Wziął ją za rękę i powiedział uroczyście:
Ożenię się z tobą, Nowak!

Dziewczynka przez chwilę na niego patrzyła, potem odwróciła głowę i odparła:
Nie!
Olek przysunął się bliżej, tupnął nóżką i powtórzył:
Powiedziałem, że się z tobą ożenię! Tylko nie teraz, dobrze, Kasia? Chłopiec wziął ją za rękę i zajrzał jej w oczy. Później, zgoda?
A dlaczego nie teraz? zdziwiła się dziewczynka. Bartek z Olą już się pobrali.
Oni tylko na niby, a my naprawdę!
Dobrze! skinęła głową, i trzymając się za ręce, pobiegli się bawić.

W szkole Olek domagał się, żeby nauczycielka posadziła go obok Kasi. Nauczycielka nie uległa, więc Olek sam siadł obok niej i oznajmił:
Jak dorosnę, ożenię się z Nowak.

Cha, cha! zaśmiali się koledzy. Olek i Kasia, zaręczeni!
Dzieci, cisza! zgromiła ich nauczycielka. Jak ci na imię?
Olek.
Olku, jesteś jeszcze za mały, żeby myśleć o takich rzeczach. Wróć na swoje miejsce, dobrze?
Nie! Kasia, powiedz, że się ze mną ożenisz.

Kasia siedziała cicho i się uśmiechała.
No, panno Kasiu, co pani na to? spytała nauczycielka.
Pobierzemy się naprawdę, jak dorośniemy. Nie tak jak Bartek z Olą oni tylko udawali.
Aha nauczycielka spojrzała na nich z zadumą. No dobrze, siedźcie razem.

Kasia była królową jego serca. Nosił jej tornister, bronił przed psami, chuliganami, nawet przed nauczycielami. Kiedyś potknęła się i rozbiła kolano on niósł ją aż do gabinetu pielęgniarki. W liceum wyznał jej miłość naprawdę. A Kasia?

Kasia uśmiechnęła się tylko i odeszła, dumnie unosząc głowę.
I tak się z tobą ożenię, Nowak! krzyknął za nią. Słyszysz?!

Zaczęła się do niej umizgiwać Ola, siostra miejscowego piłkarza, jeździła własnym golfem, studiowała kosmetologię. Olek znosił szyderstwa, ale od Kasi nie ustąpił.

Pewnego dnia szedł ulicą i zobaczył trzech chłopaków. Od razu wiedział będą go bić.
Hej, maluch jeden z nich oderwał się leniwie od ściany. Chodź no tu.
Jak cię interesuję, to sam przyjdź.
Co, buziaczki sobie dajesz?
Mam na imię Olek. Słuchaj, odczep się od mojej dziewczyny, jasne? To dziewczyna naszego kumpla.
A gdzie ten kumpel? Boi się sam powiedzieć? Przekaż mu, że jeśli nie zostawi mojej dziewczyny w spokoju Olek podkreślił słowo mojej to będzie miał przechlapane.
Odwrócił się i spokojnie ruszył w stronę klatki. Czuł ich wściekłość, ale szedł dalej, wiedząc, że w każdej chwili mogą na niego naskoczyć

Pewnego razu napadli na niego znienacka. Był bez szans, aż nagle usłyszał krzyk. To Kasia biegła z wyrwaną z płotu deską i gwoździami. Walczyła jak lwica, rozganiając napastników. Na pomoc biegł już Wojtek z kolegą wezwała ich Ola, przyjaciółka Kasi.

Wtedy pierwszy raz go pocałowała.

Wieczorem, kiedy obmyli rany pod hydrantem, Ola przyniosła jodynę i posmarowali nią wszystkie siniaki. Potem siedzieli i śmiali się. Olkowi bolało, ale śmiał się najgłośniej. Gdy odprowadzali Kasię do domu, zatrzymała się przed klatką.

Bardzo cię boli?
Nie machnął ręką. W porządku.

Stanęła na palcach i pocałowała go. Reszta dyskretnie odwróciła wzrok.
Przepraszam cię, Olek
Ciebie? Za co? To ty mnie uratowałaś. Boję się ciebie, Nowak jak się ożenię, to będziesz mnie pewnie biła jak Bruce Lee
Och, daj spokój roześmiała się.

Potem przyszła kolej na wojsko.

Kasia nie rzucała się mu na szyję i nie płakała teatralnie. Po prostu zawsze była przy nim.
Pamiętaj, wrócę i się z tobą ożenię, słyszysz?
Tak po raz pierwszy od przedszkola K

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery + 20 =

Młoda miłość: Pierwsze zauroczenia i dziecięce uczucia