Mirek energicznie kroczył po chodniku, nucąc pod nosem jakiś wesoły motyw muzyczny. Od bardzo dawna, a w zasadzie to od dzieciństwa, marzył o wyjeździe nad morze, ale tak naprawdę dopiero teraz, gdy był już dorosłym człowiekiem, mógł pozwolić sobie na taki wyjazd. Wychowywał się w dość ubogiej rodzinie i jego rodziców nigdy nie było stać na taki wyjazd, dlatego teraz on spełnia sam swoje marzenia z dzieciństwa. Mieszkał na południu kraju, dlatego taka podróż pociągiem trwała prawie 16 godzin, dlatego mężczyzna wykupił sobie miejsce w wagonie sypialnym, żeby w drodze odpocząć i mieć potem siły na korzystanie z urlopu.
Chłopak na dworzec przyszedł trochę wcześniej, aby nie spóźnić się na pociąg – przecież mógł odjechać nawet minutę wcześniej i wtedy byłoby po wszystkim! Kiedy pociąg przyjechał, chłopak wszedł do swojego przedziału i zobaczył tam jakąś dużą torbę. Był trochę zaskoczony, gdy ją zobaczył – to była taka duża, bazarowa torba w kratkę, której praktycznie nikt już od dawna nie używa.
Aby zabić czas, wyjął książkę ze swojej torby i zaczął czytać. Gdy pociąg ruszył, nagle usłyszał jakiś szelest, a potem krzyk dziecka. Chłopak nie od razu zorientował się, że ten dźwięk dochodzi z siatki. Po otwarciu jej chłopak zamarł – w środku leżało dziecko. Chłopak wezwał konduktora. On też był zszokowany, gdy zobaczyła dziecko w siatce:
– Pracuję na kolei od dwudziestu lat, ale czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Dzisiaj byłem świadkiem tego, jak jakaś młoda dziewczyna z pewnym mężczyzną wchodzili z tą siatką do wnętrza pociągu, jestem tego pewien.
Kobieta, o którym mówił konduktor, znalazła się w sąsiednim wagonie, nazywała się Weronika. Dziewczyna po prostu pomagała facetowi znaleźć swoje miejsce. Mirek spędził całą noc z dzieckiem, bojąc się go zostawić samo, bo przecież mogło spaść z kuszetki albo mogło się wydarzyć coś równie złego. Weronika słysząc całą historię, także postanowiła mu pomóc w opiece nad małym. Tak się poznali.
Kiedy dojechano do najbliższego miasta, oddano dziecko odpowiednim władzom, a Weronika i Mirek – jak się okazało – mieli wynajęty pokój w tym samym hotelu. W ciągu dwóch tygodnia zbliżyli się, potem nawet razem odwiedzili tamto dziecko. Do domu wracali już jako para i coraz częściej myśleli o tym, by zaadoptować tamtego znalezionego chłopca.

