Nie wszystkie młode rodziny radzą sobie dobrze z zakupem mieszkania po ślubie, i mój syn nie miał szczęścia być w jednej z nich. W czasie ślubu jego żona była już w ciąży, więc koniecznie potrzebowali mieszkania, ale problem polegał na tym, że niedawno przeprowadziliśmy się ze wsi do miasta i nie mieliśmy za dużo, włącznie z pieniędzmi, dlatego musieli wynająć mieszkanie na jakiś czas.
Tak więc żyli przez kolejne 5 lat, ciągle zmieniając jedno wynajmowane mieszkanie na drugie. Mój syn pracował, ale rodzina też często potrzebowała pieniędzy, a małe dziecko wymagało wielu wydatków. Dlatego zbierali tak długo. Synowa nie pracuje, opiekuje się dzieckiem, a wnuk jest jeszcze mały, za wcześnie na przedszkole. Minęły lata, dziecko rosło, i gdy skończyło 5 lat, oddali je do przedszkola, a wtedy synowa znalazła pracę jako kasjerka, na nocną zmianę, żeby jak najszybciej zaoszczędzić na mieszkanie.
Wkrótce dotarły do nas wieści, że synowa znów jest w ciąży, i uważam to za najbardziej absurdalne ich działanie. Nie myślę o niczym zbędnym, cieszę się z wnuków, ale zachodzić w ciążę, gdy ledwo wiążecie koniec z końcem w wynajmowanym mieszkaniu, to naprawdę bezsensowne. W tej chwili niemal cała nasza emerytura idzie na syna i jego żonę oraz wnuki, a oni nawet o tym nie myślą i planują mieć drugie dziecko.



