Mimo Wszystko: Siła Niepodległości w Najciemniejszych Czasach

Życie nie pyta, czy jesteśmy gotowi na jego ciosy po prostu uderza, nie dając ostrzeżenia. Pozostaje dwa wyjścia: rozpaść się lub nauczyć się oddychać przez ból.

Mając czternaście lat, Grażyna zostaje sama w domu. Ojciec ją porzucił, a matka Halina od razu poślubiła nowego męża i wyprowadziła się do jego domu.

Grażynko, zostajesz w domu, bo Szymon nie chce, żebyś mieszkała w jego domu. Jesteś już prawie dorosła, weź się w garść mówi Halina.

Mamo, jak będę sama w domu nocą, będę się bała jęczy Grażyna, ale matka nie zwraca uwagi na łzy córki.

Nikt cię nie zje. Nie jestem winna, że twój ojciec nas zostawił

Rok później matka ma jeszcze jedną córeczkę, Jadzę, i wzywa Grażynę:

Po szkole od rana pomagasz mi z Jadzą, a po południu wracasz do domu, żeby Szymon cię nie widział.

Grażyna nosi wodę, myje podłogi, opiekuje się Jadzą, a o szóstej wieczorem biegnie do domu, bo mąż Haliny przychodzi z pracy o wpół do siódmej. Wieczorem odrabia lekcje, a rano sama szykuje się do szkoły.

W wieku szesnastu lat Grażyna rozkwita, staje się atrakcyjną dziewczyną, choć ubiór nieco skromny. Matka kupuje jej nowe ubrania, kiedy stare już nie pasują. Grażyna dba o rzeczy, pierze i prasuje je z troską. Nauczyciele w szkole szepczą:

Grażyna mieszka sama, bez matki, a jej ubrania zawsze czyste i wyprasowane wszyscy w wiosce ją podziwiają i współczują.

Sąsiadka, babcia Łucja, podaje jej konfitury i ogórki, a Grażyna pomaga jej biegać po sklep albo robi drobne zakupy. Po ukończeniu dziewiątej klasy mówi matce:

Mamo, chcę zostać fryzjerką, ale potrzebuję pieniędzy na dojazd. Będę codziennie jeździć autobusem do miasta.

Halina zgadza się, wiedząc, że im szybciej córka zdobędzie zawód, tym szybciej będą mogły same zarabiać. Szymon ciągle narzeka, że wydają na nią pieniądze. Centrum edukacyjne oddalone jest dwunastu kilometrów, więc Grażyna codziennie jeździ na naukę, poza weekendami.

Pewnego dnia spotyka ją miejscowy chłopak, Paweł, student technikum, który przyjeżdża do wioski tylko na weekendy i święta. Paweł jest wysoki, przystojny i od jakiegoś czasu spogląda na Grażynę, ale ona jest skromna i ubiera się prosto, więc nie spodziewa się uwagi.

W klubie Paweł zaprasza ją do tańca, odprowadza do domu i wkrótce zostaje u niej na noc. Grażynie lat osiemnaście, nie ma nikogo, kto by ich rozdzielał, kiedy Paweł przyjeżdża do wioski. Wkrótce dowiaduje się, że będzie matką.

Paweł, co robimy? Będzie dziecko mówi z trudem.

Porozmawiam z rodzicami, weźmiemy ślub. Masz już prawie osiemnaście odpowiada Paweł, uspokajając ją.

Nie chcemy tego wiedzieć! krzyczy matka Pawła, a ojciec podkreśla, że trzeba najpierw sprawdzić, czy to naprawdę jego dziecko, bo może ktoś inny był przy niej, gdy była w szkole.

Rodzice naciskają, Paweł odwraca się od Grażyny. Przez kilka miesięcy nie przyjeżdża do wioski, a gdy już przyjeżdża, przechodzi obok jej domu, nie patrząc w jej stronę.

Latem Grażyna rodzi syna, a położnik Ryszard przybywa na porodówkę. Irek przychodzi na świat silnym i spokojnym chłopcem. Nikt nie pomaga jej w opiece, a Paweł nawet nie spojrzy w jej stronę; jego matka rozpuszcza po wiosce kłamliwe plotki.

Grażyna wozi dziecko w wózku po sklepie, w domu przy ogrodzie, a matka nie przyjmuje wnuka. Wiejskie kobiety podchodzą do niej różnie jedni drwią, inni współczują.

Kiedy Grażyna podjeżdża do sklepu, spotyka plotkarkę Weronikę, która mówi:

Grażynko, nie wiesz, że Paweł się żeni? Ślub już mamy! Wziąłbyś dziecko jako prezent?

Grażyna jest zbulwersowana, podnosi dziecko i wsiada do sklepu.

Spokojnie, Weroniko słyszy głos Anii, ciotki, która przytula ją. Nie słuchaj nikogo. Ja też w twoim wieku urodziłam syna, którego ojciec nas zostawił. Patrz, jaki piękny jest mój syn. Twój Irek też wyrośnie, wszystko będzie dobrze.

Dziękuję, ciociu Anno.

W tym samym dniu Paweł bierze ślub w mieście z koleżanką ze studiów. Grażyna nie wie o tej uroczystości.

Czas mija, Irek rośnie, a sąsiadka Łucja pomaga mu w codziennych sprawach. Grażyna pracuje na poczcie, a w weekendy przychodzą do niej wioskie kobiety na strzyżenie. Nie ma wioski salonu, więc robi to u siebie, latem w ogrodzie, pobierając skromne opłaty, które jednak przynoszą trochę pieniędzy.

Grażyna staje się piękną kobietą. Zauważa ją młodszy brat Pawła, Janusz, który zakochuje się w niej, choć ona stara się unikać kontaktu. Janusz jest uparty, podąża za nią po całej wiosce, spotykają się przy pracy, a ona w końcu poddaje się. Janusz naprawia maszyny rolnicze w lokalnym warsztacie.

Wieś rozprzestrzenia plotki, a Weronika rozpuszcza je niczym wróble.

W noc, kiedy Irek wraca do domu, a rano słyszy się coś się dzieje.

Grażyna ignoruje plotki, ale rozmawia o nich z Januszem.

Wiesz, że wszyscy w wiosce nas znają mówi Janusz.

I co z tego? Jesteśmy dorośli. odpowiada Grażyna.

Janusz jest wesoły, przyjazny, kupuje Irekowi zabawki. Wszystko zdaje się układać, aż pewnego dnia odkrywa, że jest w ciąży.

Januszu, jestem w ciąży, będzie kolejne dziecko wyznaje z drżeniem.

Janusz od razu się cieszy.

Dobrze, pójdziemy do moich rodziców i wszystko ustalimy.

Grażyna jednak odmawia:

Nie pójdę do twoich rodziców, pamiętasz, jak nie pozwolili nam się pobrać z twoim bratem.

Janusz próbuje poinformować swoje rodziny, a matka Janusza wybucha:

Nie byłaś gotowa! Może to nie moje dziecko! Kiedy umrę, dopiero wtedy się poślę!

Ojciec Janusza przyłącza się:

Jeśli weźmiesz tę dziewczynę, wyjdź z domu!

Janusz nie ma wyboru, nie przychodzi do domu, a kilka dni później wyjeżdża do brata w mieście.

Grażyna płacze, rozmawia z Łucją:

Co mam zrobić, babciu? Nie mogę porzucić dziecka, a kochałam innego brata, a ich rodzice przeciwstawiają się

Nic się nie martw, kochanie głaszcze ją Łucja. Pomogę ci, mam siedemdziesiąt osiem lat, jeszcze dużo żyć przede mną. Jestem sama, a twoje dzieci potrzebują mnie.

Macierzyństwo staje się dla niej ratunkiem. Grażyna rodzi drugiego syna, Nikodema. Łucja wspiera ją od rana do wieczora, a Grażyna odwdzięcza się pomocą. Tak żyją dwaj chłopcy, młoda matka i staruszka.

Dlaczego mam takie życie? pyta czasem Grażyna Łucję.

Bo to szczęście, że masz dwóch wspaniałych synów. Dzieci to skarb i radość odpowiada Łucja.

Czas płynie, dzieci dorastają. Pewnego dnia do wioski przyjeżdża Andrzej z delegacji, naprawia maszyny na farmie i zauważa Grażynę. Po kilku spotkaniach mówi:

Grażyno, chcę zaoferować ci serce i rękę.

Nie mogę, mam dwójkę dzieci, żyję dla nich odpowiada.

Kocham dzieci, ale nie mam własnych. Mogę kochać twoich synów tak, jak ciebie.

Grażyna decyduje się wyjechać z Andrzejem do miasta. On pomaga jej otworzyć salon fryzjerski, potem własny zakład kosmetyczny. Dzieci akceptują nowego ojca, a najmłodszy nazywa go tatą.

Grażyna rozkwita, ma samochód, pieniądze. Najstarszy syn Irek bierze ślub, a Grażyna cieszy się z pięknej narzeczonej.

Szczęścia wam, kochani mówi z uśmiechem. Niech wam wszystko się układa.

Od czasu do czasu Andrzej i Grażyna odwiedzają wioskę, składając kwiaty na grobie Łucji. Matka Grażyny już nigdy nie rozmawia z nią odcięła ją od swojego życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 1 =

Mimo Wszystko: Siła Niepodległości w Najciemniejszych Czasach