Mimo wszystko kocham mojego brata

Odkąd pamiętam, ojciec mnie nie lubił, w przeciwieństwie do mojego młodszego brata Adama. Różnica między nami wynosi sześć lat.

Dopóki nie pojawił się na świecie, tato ciągle mnie karcił i dostawałem surowe upomnienia, ale przynajmniej tak zwracał na mnie uwagę. Potem jakby o mnie zapomniał. Po pojawieniu się na świecie brata, jego serce odmłodniało, a ojciec stał się nie do poznania, czuły i często się uśmiechał.

Adaś miał spokojny charakter i zawsze był wesoły. Wszyscy moi bliscy nazywali mnie małomównym z powodu mojej nieśmiałości. Mój brat spędzał z ojcem dużo czasu w garażu, uczył się naprawiać samochód, podczas gdy mnie bardziej pociągały nauki ścisłe. Ojcu nie podobało się, że spędzam tyle czasu na nauce.

– Całe to Twoje siedzenie nad książkami! Nie wolałbyś wyjść i pograć z bratem w piłkę? – mawiał często tata.

Nie podobało mi się to, bo nie miałem czasu na własne zainteresowania. Kiedy Adam bawił się na podwórku, ja musiałem go pilnować.

Potem zabierałem go na rower i jechaliśmy do sklepu po zakupy. Oprócz sprawunków, musiałem posprzątać mieszkanie, z czego mój młodszy brat był zwolniony. Kiedy wychodziłem z grupą przyjaciół, on również był pod moją opieką, żeby się nie nudził. Wstydziłem się przed kolegami, ale rodzice za każdym razem nalegali.

Wydawało się, że istnieję tylko jako dodatek do ich cennego, najmłodszego syna. To było tak, jakbym został wyrzucony z własnego życia i istniał tylko po to, by zaspokajać potrzeby Adasia.

Chłopiec wyrósł na aroganckiego i zarozumiałego. Tata mówił, że jest utalentowany, ale nie był w niczym dobry. Jedyne, co mu świetnie wychodziło, to imprezowanie do późna w nocy.

Moja mama widziała, że jej najmłodszy syn nie radzi sobie w szkole i kazała mi odrabiać z nim lekcje. Nie chcę się do tego przyznać, ale bardzo chciałem, żeby Adam zniknął, bo kiedy pojawił się na świecie, moje życie stało się piekłem.

Po szkole średniej poszedłem na studia i aby opłacić swoją naukę, znalazłem pracę i wynająłem dla siebie pokój. Nie chciałem już mieszkać w domu rodziców.
Studiowałem i cieszyłem się życiem, jakiego nigdy wcześniej nie miałem, po raz pierwszy mogłem robić to, co chciałem.

Na trzecim roku dostałem propozycję pracy z dobrą pensją i natychmiast podzieliłem się tą wspaniałą wiadomością z ojcem. Bardzo chciałem mu udowodnić, że ja też jestem godzien miłości, jako starszy syn. Tata odpowiedział sucho:

– Adaś nauczył się grać na gitarze i to rozumiem, jest utalentowany.

Nie wiem, na co liczę za każdym razem, gdy próbuję dotrzeć do mojego ojca. Jak szaleniec próbuje zburzyć mur między nami. W tym momencie poczułem się tak, jakby wyrwano mi serce.

Po przyjęciu oferty pracy, zacząłem robić to, co kochałem. Wiele osób chwaliło mnie, uważając za dobrego fachowca. Nie pamiętam, kiedy ostatnio otrzymałem pochwałę, co było bardzo miłe.

Skończyłem studia, miałem już pracę i wynająłem ładne mieszkanie z jedną sypialnią w centrum miasta. Mama często dzwoniła z prośbą o korepetycje dla Adasia, ja jednak nie miałem na to czasu ani ochoty.

Kiedy ledwo skończył szkołę, nadszedł czas, by nauczyć się zawodu. Ojciec, zdając sobie sprawę z miernych zdolności syna, dzięki swoim znajomością, wysłał go do technikum.

Adam też chciał mieszkać oddzielnie od rodziców, ale nie szukał pracy. Ojciec od dziecka powtarzał mu, że nie powinien ciężko pracować. Chłopiec chciał mieć łatwe i szybkie pieniądze, ale nie zamierzał podjąć najmniejszego wysiłku.

Mama zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym zabrał brata, przysięgając, że nie będzie przeszkadzał.

Zmiękłem i zgodziłem się na jego przyjazd, w końcu byliśmy spokrewnieni, a on nie był winien temu, jak ojciec mnie traktował.

Mieszkał w moim mieszkaniu przez dwa lata, a potem poznałem uroczą dziewczynę, postanowiliśmy zamieszkać razem i problem mieszkania powrócił.

Mój brat nigdy nie znalazł pracy, nie zagrzał w jednym miejscu dłużej, niż miesiąc, ponieważ był nieuprzejmy wobec przełożonych, próbował coś komuś udowodnić, nie mając ku temu podstaw. Nie zamierzałem zmieniać miejsca zamieszkania, było mi tu dobrze, ale trzeba było coś zrobić z życiem Adama.

Porozmawiałem z nim, a on zrozumiał i wrócił do rodziców. Moja matka uznała to za zdradę i powiedziała mi, co o mnie myśli.

Nie dość, że wypijał moją kawę, jadł moje jedzenie, za nic nie płacił, to jeszcze jestem zdrajcą!

Odizolowałem się od rodziny i odłączyłem telefon. Iza i ja zamieszkaliśmy razem, a ja niedawno dowiedziałem się, że zostanę ojcem. Chciałem zadzwonić do rodziców, żeby ich uszczęśliwić, ale mama mnie uprzedziła.

– Słuchaj, myślisz, że mógłbyś załatwić Adasiowi mieszkanie? Ojciec został zwolniony z pracy i teraz będziemy żyć z niewielkiej renty.

Matka zaczęła narzekać, nawet się nie przywitała.

– Cześć, mamo! Chciałam podzielić się z Tobą moim szczęściem, już niedługo zostaniesz babcią! Iza i ja spodziewamy się dziecka.

– To taki zły czas, to nie jest odpowiedni moment, trzeba zająć się Adasiem. Jest to dla nas takie trudne, choć raz pomyślałbyś o rodzicach!

Kobieta wykrzyknęła i odłożyła słuchawkę.

Ta reakcja sprawiła, że coś we mnie pękło. Gorzka jest świadomość, że Twoi rodzice Cię nie kochają. Myślałem, że boli to tylko do dwudziestego roku życia, a potem moje serce stwardnieje i będzie łatwiej. Okazało się, że bolało w wieku siedemnastu, dwudziestu pięciu i trzydziestu lat.

Pomogłem Adamowi znaleźć pracę, a potem poszukałem dla niego mieszkanie. Prowadziłem go przez życie za rękę, tak jak zawsze robiłem to w dzieciństwie. Często wpada w odwiedziny i niańczy moją córkę, ale z rodzicami już nie rozmawiam. Może w przyszłości spróbuję im wybaczyć, lecz teraz bardzo mnie to boli.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − siedemnaście =

Mimo wszystko kocham mojego brata