Elżbieta miała marzenie, chciała mieć własne mieszkanie. Ciężko pracowała i odmawiała sobie wszystkiego. Koleżanki wyśmiewały się z niej, że nie pozwalała sobie na kupowanie wymyślnych, nowych ubrań i nosiła się w stylu „babci”. Nigdy też nie jadała poza domem, a jedzenie do pracy przynosiła w pojemniku.
Żyła tak przez dziewięć lat, dopóki nie zaoszczędziła na własne mieszkanie. Jej szczęście nie miało granic. Po długo oczekiwanym zakupie, Elżbieta odetchnęła z ulgą, mogła chodzić do kawiarni i wreszcie uzupełnić swoją garderobę. Dziewczyna zaczęła dobrze prosperować zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym. Poznała wspaniałego mężczyznę i rozpoczął się romantyczny związek.
Jakiś czas później, Bartek, tak miał na imię kochanek Elżbiety, został nagle wyrzucony z wynajmowanego mieszkania, ponieważ, jak twierdzi, właściciele muszą przestać je wynajmować, bo sami nie mają gdzie mieszkać.
Zakochana kobieta zaprosiła go, by z nią zamieszkał. Para spotyka się od dawna, a Bartek nie ma nic przeciwko temu, by zamieszkać u Eli. Mężczyzna był bardzo zadowolony z tej propozycji, ponieważ teraz zakochani będą mogli spędzać ze sobą więcej czasu, a także zaoszczędzić budżet.
Kilka miesięcy później Bartek poprosił dziewczynę o rękę, stawiając jedyny warunek.
– Co się z Tobą dzieje, kochanie? – Zapytała podekscytowana Elżbieta, obserwując, jak jej ukochany już drugi dzień jest w złym humorze.
– Nic, po prostu ciągle myślę o tym, jak dalej rozwijać nasze życie rodzinne. To nie w porządku, że mieszkam z Tobą jak lokator. Nie jestem właścicielem tego miejsca.
– Co Ty mówisz? Nie lokator, ale praktycznie współmałżonek. – Odpowiedziała łagodnie dziewczyna, starając się rozweselić Bartka.
– Tak, prawie mąż, ale na papierach jestem nikim, więc nie mam żadnych praw. Dla mężczyzny, głowy rodziny, jest to nie do przyjęcia. Jestem pewien, że Ty i ja będziemy mieli wspaniały związek rodzinny. Zdecydowałem, że musisz podpisać ze mną umowę na połowę powierzchni. W ten sposób będę się czuł bezpieczniej, będziemy równoprawnymi właścicielami i członkami rodziny – oświadczył mężczyzna.
Elżbieta milczała, zastanawiając się nad słowami ukochanego. Przez wiele lat, tak ciężko pracowała i tak wiele zaoszczędziła na mieszkanie.
Bartosz mówił dalej:
– Chcesz, żebym poczuł się jak mężczyzna, prawda? A może przestałaś mnie kochać? Boisz się, że Cię opuszczę?
– Oczywiście, że Cię kocham! O czym Ty mówisz? – Powiedziała kobieta.
– Wiesz, nie zawahałbym się przepisać na Ciebie wszystkich moich nieruchomości, ponieważ ufam Ci i kocham Cię, ale Twoje uczucia nie są prawdziwe, jeśli się wahasz. Albo zgodzisz się na moje warunki, albo się rozstaniemy i nie będzie ślubu. Sama zdecyduj, co jest dla Ciebie ważniejsze. – Przerwał jej Bartek.
Elżbieta nie zgodziła się na przepisanie połowy swojego majątku, więc mężczyzna spakował się i wyjechał jeszcze tego samego dnia. Później dowiedziała się, że mężczyzna nie tracił czasu na romans z jej sąsiadką Ireną, która ma piękne trzypokojowe mieszkanie na szóstym piętrze.



