Miłość

Kuba długo siedział, wpatrując się w telefon. Miał to zrobić już dawno, ale ciągle zwlekał. W końcu, biorąc głęboki oddech, nacisnął przycisk wybierania. Rozległ się jeden sygnał, drugi… „Nie, nie dam rady”, klął siebie za tchórzostwo, gdy już chciał się rozłączyć, gdy nagle w słuchawce rozległ się głos Darka:

– Hej, stary! Gdzie się podziewałeś?

– Cześć. Sprawy, wiesz…

– Wszystko w porządku? Potrzebujesz pomocy? – natychmiast zareagował przyjaciel.

– Nie, wszystko w porządku. Jak tam u was?

– U nas też dobrze. Tylko ta nasza Ania… Zakochała się, wyobrażasz sobie? Raz płacze, raz tańczy. Czasem nie da się jej wygonić z domu, a czasem znika do późna. I najgorsze, że milczy jak zaklęta. A ty? Nadal nie ożeniłeś się?

Kuba przełknął ślinę, jakby przed skokiem z dziesięciometrowej wieży. Oto i ten śliski temat.

– Nie, ale… chyba już czas – odpowiedział nagle zachrypniętym głosem.

– No proszę, znalazła się w końcu ta, która poderwała nieuleczalnego kawalera? No wiesz, dawno pora. Tylko nie zapomnij nas zaprosić na wesele, bo się pogniewamy.

– Oczywiście. Bez was się nie obejdzie.

– Nie planujesz do nas wpaść?

Kuba wiedział, że to pytanie padnie. Teraz już nie ma odwrotu.

– Właściwie… już jestem.

– Co? Jak to? Czemu od razu nie powiedziałeś, stary? Gdzie się zatrzymałeś? Kasia będzie wściekła. Kiedy nas odwiedzisz?

– Ej, zwolnij, nie nadążam z odpowiedziami – zaśmiał się Kuba. – Wpadnę któregoś dnia.

Przyjechał dawno temu, pół roku wcześniej. Ale Darek nie musi tego wiedzieć. Kupił mieszkanie, urządzał je, załatwiał pracę, a do tego ojciec chorował. A przede wszystkim – nie chciał się pokazywać za wcześnie, przez Anię.

– Żadne „któregoś dnia”. Słuchasz mnie? Znam cię. Przyjdź dziś – nalegał Darek.

– Dziś już późno. Przyjdę jutro – obiecał Kuba.

– Dobrze, jutro czekamy. Idę powiedzieć Kasi.

Pierwszy krok zrobiony. Gdyby Darek wiedział, jakiego świra im z Kasią szykuje, na pewno nie byłby taki radosny. Ania może być z niego dumna. A on zachowuje się jak strachliwy młodzieńczyk, który boi się poznania rodziców dziewczyny. „A Ania młoda, nie wydała mnie. Szok, trzymałem ją jako noworodka na rękach, a teraz chcę się z nią żenić”.

Ale od początku…

***

Poznali się na pierwszym roku studiów – Darek, Kuba i Kasia. Obaj zakochali się w tej pięknej i mądrej dziewczynie. Podobała się wielu, ale nikt nie wytrzymywał konkurencji z Darkiem i Kubą. Kłócili się o nią, nikt nie chciał ustąpić. Gdyby Kasia domyślała się, jakie emocje buzują w sercach przyjaciół, udawała, że nic nie wie, traktując obu tak samo, nie faworyzując nikogo.

Chłopaki wściekali się, prawie doszło do bójki. W końcu ustalili, że jeśli wybierze któregoś z nich albo kogoś innego, drugi się nie będzie wtrącał. Każdy jednak starał się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę Kasi. Ale ona trzymała dystans. Nie pozostawało nic innego, jak czekać.

Pod koniec trzeciego roku Kasia nagle zaczęła okazywać zainteresowanie Kubie. Ten pęczniał z dumy. Darek zaś wariował z zazdrości i miłości, ale umowa była umową. Wycofał się na tyle, że przestał chodzić na uczelnię, byle tylko ich nie widzieć.

Kuba kupił butelkę wódki i przyszedł do przyjaciela. Cały wieczór pili i rozmawiali. Pod koniec Kuba zrozumiał, że nie kocha Kasi tak mocno jak Darek. On naprawdę nie potrafiłby bez niej żyć.

Rozwiązał to sprytnie – udawał, że zainteresował się inną dziewczyną. Kasia oczywiście się wściekła, urządziła mu scenę, płakała, oskarżała o zdradę. Jak przewidział Kuba, znalazła pocieszenie u Darka.

A ten kochał ją tak bezgranicznie, że wkrótce Kasia odpowiedziała mu szczerym uczuciem. Kuba, oczywiście, odczuwał zazdrość, miłość nie minęła od razu, ale wiedział, że z Darkiem Kasia będzie szczęśliwsza. Nigdy nie żałował swojej decyzji. Ani Darek, ani Kasia nie domyślali się, jaką rolę odegrał w ich małżeńskim szczęściu.

Pobrali się zaraz po studiach. Kuba był świadkiem na ich weselu. Dziewięć miesięcy później Kasia urodziła córeczkę. Przyjaciele razem pojechali do szpitala. Obaj szczęśliwi, z kwiatami. Pielęgniarka zawahała się, komu wręczyć zawiniątko przewiązane różową wstążką.

Darek wysunął się pierwszy, wziął córkę na ręce, ale po chwili podsDarek uśmiechnął się, patrząc na Kubę trzymającego ich wnuka, i wtedy zrozumiał, że miłość czasem zatacza koło, by połączyć tych, którzy byli sobie przeznaczeni od samego początku.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 5 =

Miłość