Część 1
Pewnego dnia bogaty przedsiębiorca zamyślił się głęboko, gdy nagle dostrzegł płaczącą dziewczynkę na krakowskiej ulicy. Na jej szyi wisiał jego dawno zaginiony naszyjnik, kosztowność, której szukał od lat. Podbiegł do niej, drżąc na całym ciele. Skąd masz ten naszyjnik? zapytał, wskazując ręką. Dziewczynka, Marcelina, chwyciła go mocno i cofnęła się. Nie ruszaj! To naszyjnik mojego taty!
Mężczyzna zamarł. Serce ścisnęło mu się w piersi, świat na chwilę stanął w miejscu. Naszyjnik taty. Kim właściwie była ta dziewczynka i jakim cudem miała coś, co należało wyłącznie do niego?
Lata temu Izabela była piękną, wrażliwą kobietą. Wynajmowała mały pokoik w kamienicy, mieszkając razem ze swoją najwierniejszą przyjaciółką, Elżbietą. Los nie był im łaskawy. Izabela nie mogła znaleźć stałej pracy i nie raz kładła się spać głodna. Nigdy jednak nie pozwoliła, by ogarnęła ją rozpacz. Często powtarzała: Jeszcze moje życie się zmieni.
Pewnego słonecznego ranka Izabela wstała z nadzieją w oczach. Czekała ją rozmowa o pracę w hotelu. Elżbieta przytuliła ją mocno i szepnęła życzliwie: Idź i pokaż, na co cię stać, Iza. Wierzę w ciebie.
Izabela ubrała się w najładniejsze ubrania i poszła na rozmowę. Odpowiadała na kolejne pytania, aż w końcu usłyszała: Gratulujemy, dostała pani pracę. Po tych słowach poczuła ulgę i radość po miesiącach rozczarowań mogła wreszcie komuś zaufać i się uśmiechnąć. Po powrocie mocno przytuliła Elżbietę.
Tego wieczoru Elżbieta postanowiła uczcić sukces. Chodźmy dziś do klubu! Zasłużyłaś na chwilę zabawy. Izabela wahała się, ale ostatecznie zgodziła. Lucy ubrały się starannie i ruszyły do popularnego lokalu na Starym Mieście.
Klub tętnił głośną muzyką, światłami i śmiechem. W tym samym czasie, po drugiej stronie miasta, 33-letni biznesmen, Krzysztof Ostrowski, siedział samotnie w swoim samochodzie, ściskając w dłoni łzę. Był bogaty, ceniony, przystojny, a jednak głęboko zraniony. Wspólnik okradł jego firmę i uciekł, zostawiając Krzysztofa w tarapatach. Zdesperowany, ruszył do klubu i zaczął pić, chcąc zapomnieć o wszystkim.
Późnym wieczorem jego koledzy pomogli mu wdrapać się na piętro do apartamentu nad lokalem. Krzysztof ledwo stał na nogach, oczy miał przekrwione, w głowie miał chaos.
Tymczasem Izabela, ubrana w prostą czarną sukienkę, zaczęła odczuwać dziwne osłabienie. Wcześniej łyknęła silny lek na ból głowy, który teraz sprawiał, że była senna i słaba. Wyszeptała do Elżbiety: Muszę się położyć, kręci mi się w głowie.
Po cichu ruszyła na górę w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłaby odpocząć. Zauważyła na korytarzu lekko uchylone drzwi do pokoju hotelowego. W środku panowała cisza i ciemność. Uznała, że nikt tam nie mieszka weszła, położyła się i natychmiast zasnęła. Nie wiedziała, że to był pokój Krzysztofa.
Kilka minut później Krzysztof, pijany, wrócił do apartamentu. Gdy zobaczył Izabelę leżącą na łóżku, uznał, że może to ktoś dla niego zamówił, by pocieszyła go tej nocy. Oboje byli pogubieni, osłabieni, nie wiedząc dokładnie, co się dzieje zbliżyli się do siebie.
Rankiem Izabela ocknęła się z bólem głowy. W pokoju panowała cisza, a mężczyzny już nie było. Zamarła z szoku. Obok poduszki leżał piękny złoty naszyjnik. Wyglądał drogo, a na odwrocie widniał grawer: K. Ostrowski. Nie rozpoznała właściciela, ale schowała naszyjnik. Na stoliku leżały też pieniądze. Łzy napłynęły jej do oczu. Co się ze mną stało? wyszeptała.
W pośpiechu się ubrała i wróciła do mieszkania. Elżbieta bardzo się o nią martwiła. Izabela tylko ją przytuliła i płakała.
Miesiąc później Izabela czuła się coraz słabsza, często było jej niedobrze. Przerażona poszła do pobliskiej przychodni. Po badaniach pielęgniarka uśmiechnęła się łagodnie: Gratuluję, jest pani w pierwszym miesiącu ciąży.
Izabela zesztywniała. Proszę?
Tak, jest pani w ciąży.
Oszołomiona, wróciła do domu i runęła na podłogę, zalewając się łzami. Będę miała dziecko. Ale jak je wychowam? Nawet nie wiem, kto jest ojcem. Nie widziałam jego twarzy.
Położyła dłoń na brzuchu i błagała: Boże, dlaczego ja? Nie mam pieniędzy, nie mam rodziców. Pracę dopiero dostałam. Dlaczego teraz?
Elżbieta weszła do pokoju, widząc rozpacz przyjaciółki. Co się stało?
Jestem w ciąży, wyszeptała Izabela.
Elżbieta oniemiała. Powoli Izabela opowiedziała jej wszystko: imprezę, osłabienie, obudzenie się w obcym miejscu, naszyjnik, pieniądze Podała złoty naszyjnik z grawerem K. Ostrowski.
Po długim milczeniu Elżbieta powiedziała łagodnie: Musimy wrócić do tego klubu. Może ktoś coś wie.
Choć pełna obaw, Izabela przytaknęła. Nazajutrz wróciły tam. W ciągu dnia w klubie panowała cisza. Pokazały naszyjnik menadżerowi. Ten przyjrzał się uważnie, ale pokręcił głową. Wygląda na drogi, ale nigdy czegoś takiego tu nie widziałem.
Wypytywały jeszcze sprzątaczki i pracowników nikt nie wiedział niczego więcej. Zrezygnowana Izabela wróciła do domu.
Nie znam twojego taty, wyszeptała do dziecka pod sercem. Ale będę cię kochać i chronić. Wychowam cię sama.
Pracowała nadal w hotelu, ukrywając swoją rozpacz. Tymczasem Krzysztof w swojej willi nie zdawał sobie sprawy, że zostawił nie tylko naszyjnik, lecz także dziecko, które rosło pod sercem biednej dziewczyny.
Któregoś ranka Krzysztof szykował się do wyjścia i poprawiając garnitur przed lustrem, zauważył brak złotego naszyjnika, rodzinnej pamiątki. Przeszukał szuflady i pościel, zapytał gosposię Marysię, ale naszyjnika nie było. W końcu zniecierpliwiony wyruszył do pracy, nie przeczuwał nawet, jak wielkie ma to znaczenie.
Izabela z kolei czuła się coraz gorzej wraz z rozwojem ciąży. Była słaba, mdlała podczas pracy. Pewnego dnia zasnęła w trakcie sprzątania pokoju gościnnego. Klient złożył skargę. Po rozmowie z kierownikiem usłyszała: Jest pani zwolniona.
Załamana wróciła do domu i powiedziała o wszystkim Elżbiecie. Z dzieckiem w drodze i bez pracy lęk narastał. Mimo wszystko nie poddała się.
Minęło 5 lat.
Izabela, obecnie 29-letnia, przeszła wiele trudności, ale nie upadła. Po utracie zatrudnienia w hotelu znalazła pracę jako kelnerka w niewielkim barze. Zarobki były skromne, ale pozwalały jej żyć razem z córką Marceliną, która miała już 4 lata. Dziewczynka była bystra i śliczna, odziedziczyła oczy i spryt po matce.
Któregoś wieczoru Marcelina zapytała: Mamusiu, a gdzie jest mój tata? Dzieci w przedszkolu opowiadają o swoich tatusiach.
Serce Izabeli ścisnęło się z żalu. Wyjęła ze szkatułki złoty naszyjnik. Ten naszyjnik należał do twojego taty szepnęła. To jedyna rzecz, którą po sobie zostawił.
Oczy Marceliny zabłysły zachwytem, gdy mama założyła jej naszyjnik na szyję. Nie pozwalaj nikomu go dotykać, prosiła Izabela.
Nie pozwolę, mamusiu, zapewniła dziewczynka.
Daleko stąd Krzysztof rozmawiał z ojcem, panem Ostrowskim, o małżeństwie. Od jakiegoś czasu rozważał ślub ze swoją partnerką Patrycją, jednak czuł wewnętrzną pustkę. Ojciec uważał, że ślub rozwiąże jego problemy.
Patrycja była elegancka i ambitna, bardzo pragnęła zostać panią Ostrowską. Powiedziała o swoich troskach przyjaciółce, Konstancji. Ta wyznała, że sama kiedyś udawała ciążę, by zdobyć narzeczonego. Patrycja postanowiła zrobić to samo.
Wkrótce pojawiła się u Krzysztofa i oznajmiła: Jestem w ciąży.
Krzysztof, uradowany, natychmiast zadeklarował, że czas na zaręczyny. Był przekonany, że niedługo zostanie ojcem, nie wiedząc, że jego prawdziwa córka dumnie nosi jego naszyjnik w drugim końcu miasta.
Pewnego upalnego popołudnia Izabela poważnie zachorowała, dostała wysokiej gorączki. Wysłała Marcelinę po lekarstwo do najbliższej apteki. Dziewczynka biegła, zalana łzami, trzymając się mocno naszyjnika, gdy nagle przy niej zatrzymał się czarny mercedes. W środku siedział Krzysztof, zaprzątnięty myślami o dziecku Patrycji. Widok zapłakanej Marceliny poruszył coś w nim.
Proszę się zatrzymać, rzucił do kierowcy.
Zbliżył się ostrożnie do dziewczynki. Dlaczego płaczesz?
Mama jest chora, idę po lekarstwo, odpowiedziała.
Wtedy Krzysztof dostrzegł złoty naszyjnik. Zamarł. Skąd masz ten naszyjnik?
Nie dotykaj, odpowiedziała dzielnie Marcelina. To naszyjnik mojego taty.
Ręce Krzysztofa zadrżały. Kim jest twój tata?
Nie wiem. Mama mi go dała.
A jak twoja mama ma na imię?
Izabela.
Krzysztof polecił szoferowi, by kupił lekarstwo, a Marcelinę poprosił, by zaprowadziła go do domu. Trzymając jej malutką dłoń, szedł przez obce podwórka, niepokoje narastały z każdym krokiem.
Doszli do skromnej kamieniczki. W środku Izabela leżała słaba na cienkim materacu. Spojrzała z niedowierzaniem na gościa.
Twoja córka płakała na ulicy, powiedział łagodnie.
Podał lekarstwo, lecz wzrok wciąż uciekał ku naszyjnikowi. W końcu zapytał o jego pochodzenie.
Izabela z trudem opowiedziała o tamtej nocy sprzed pięciu lat świętowaniu, osłabieniu, przebudzeniu w obcym pokoju, znalezionym naszyjniku, ciąży
Twarz Krzysztofa pobladła. To mój naszyjnik.
Zapadła cisza.
Byłem wtedy w klubie Varia, wyszeptał. Byłem zdruzgotany. Gdy wszedłem do pokoju, zobaczyłem cię Myślałem… Przełknął ślinę. Nie wiedziałem
Łzy popłynęły po policzkach Izabeli. Więc to byłeś ty.
Krzysztof ukrył twarz w dłoniach. Nie mogę zmienić przeszłości, ale mogę naprawić błąd. Marcelina to moja córka.
Uklęknął przy dziewczynce. Jestem twoim tatą.
Izabela słuchała, oniemiała. Krzysztof błagał o szansę, by zająć się nimi obojgiem. Tego samego wieczoru czarne auto zawiozło ich do willi Ostrowskich.
Po raz pierwszy Krzysztof poczuł spokój, patrząc na Izabelę i Marcelinę w swym domu.


