Mieliśmy wielkie plany: mama miała przejść na emeryturę, wyjechać na działkę pod Krakowem, a nam z m…

22 maja

Siedzę dziś wieczorem przy kuchennym stole i wciąż myślę o rozmowie, którą miałem z moją sąsiadką Danutą. Starsza kobieta, dziś ma 68 lat, od lat mieszkała sama w swoim trzypokojowym mieszkaniu na poznańskim Grunwaldzie. Ostatnio wynajęła to mieszkanie i wyjechała w Polskę na wycieczkę po Bieszczadach, zbierać wrażenia i korzystać z wolności.

Kilka dni temu jej córka, Grażyna, wpadła do mnie jak burza. Od progu zaczęła narzekać:
Czy pan wie, co moja mama wyprawia? Tak mnie zawiodła! Teściowa już krzyczy, że jak dożyję jej lat, to też mi odbije. Mówi, że jabłko pada niedaleko jabłoni. Wzięliśmy z mężem kredyt na auto, już dwa miesiące zalegamy z ratami! Tak liczyłam, że mama nam pomoże! A ona co? Wynajęła mieszkanie i wyjechała, zostawiła nas z problemami!

Patrzyłem na Grażynę z niedowierzaniem. W duchu zadawałem sobie pytanie dlaczego to jej mama miałaby spłacać ich kredyt samochodowy? Grażyna jednak nie dawała za wygraną:
Teściowa mnie już wygania, bo mieszkamy kątem u niej. A mama? Zamiast dać nam mieszkanie, woli się szwendać po górach!

Czułem, że Grażyna chce wzbudzić we mnie współczucie, ale naprawdę uważam, że Danuta ma rację. Ma prawo żyć po swojemu. Dlaczego u nas tak często uważa się, że kobieta po przejściu na emeryturę powinna rzucić własne marzenia i oddać się całkowicie dzieciom i wnukom? Przecież każdy ma prawo do szczęścia na własnych warunkach! W końcu zapytałem Grażynę:
A nie sądzi pani, że warto liczyć przede wszystkim na siebie i własnego męża? 15 lat małżeństwa to sporo czasu, żeby zadbać o własny kawałek podłogi. Może wtedy teściowa nie miałaby pretensji.

Grażyna wzruszyła ramionami:
Żyliśmy nadzieją, że jak mama przejdzie na emeryturę, przeprowadzi się na działkę pod Koninem, a my z mężem wprowadzimy się do jej mieszkania na Grunwaldzie

Nie mogłem się powstrzymać od żartu:
A może Danuta jeszcze się zakocha? Znam taką panią, co pojechała na wczasy nad morze i tam poznała mężczyznę. Dziś są razem bardzo szczęśliwi. Może i Danuta przeżyje jeszcze wielką miłość?

Grażyna spojrzała na mnie zdziwiona, milcząc przez dłuższą chwilę. Ja tymczasem ostatnio widziałem nowe zdjęcia Danuty na Facebooku. Napisała, że odpoczywa w Bieszczadach i czuje się jak nowo narodzona. Szczerze się z tego cieszę. Uważam, że postąpiła bardzo mądrze. Przekonałem się, że wiek nie ogranicza nas w sięganiu po szczęście i nowe doświadczenia. Każdy moment w życiu jest dobry, by zacząć myśleć o sobie i tego zamierzam się trzymać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 1 =

Mieliśmy wielkie plany: mama miała przejść na emeryturę, wyjechać na działkę pod Krakowem, a nam z m…