Pewna para, młodsza od nas, przeprowadziła się do domu, który sąsiadował z nami. Mają na imię Michał i Gabriela. Z żoną łatwo się z nimi zaprzyjaźniliśmy. Z Marią uwielbiamy gotować i jeść pysznie, dzielimy się też z nowymi sąsiadami przepisami. Ogólnie ja z Michałem także mam wspólne zainteresowania – uwielbiamy wędkować. Nasze kobiety zresztą także mają o czym rozmawiać.
– Cześć. Jakie macie plany na jutro? Zapraszam na moje urodziny – zadzwonił Michał. Z radością przyjęliśmy zaproszenie i nawet zaoferowaliśmy pomoc w kuchni, ponieważ mają małe dziecko, więc przy przygotowaniu wszystkiego mogą mieć więcej trudności. Podziękowali, ale odpowiedzieli, że sami sobie poradzą, zresztą teściowa także ma pomóc. Kupiliśmy prezent i poszliśmy do nich. Na stole zauważyliśmy gotowe dania kupione w sklepie i byliśmy bardzo zaskoczenie.
Oboje zawsze mówili, że na jakieś imprezy w domu zawsze przygotowywują domowe jedzenie. Michał zauważył, że jestem w szoku i podszedł do mnie z uśmiechem:
– To wszystko moja teściowa. Zrobiliśmy z żoną wiele dań, ale ona postanowiła dodać coś od siebie i kupiła gotowe jedzenie.
Potem wyjaśniło się, że teściowa pracuje na kilku etatach i nie ma czasu na gotowanie, więc jest przyzwyczajona do kupowania jedzenia, a nie gotowania, to dla niej wygodniejsze. Początkowo, gdy para była ledwo co po ślubie, teściowa próbowała narzucić swój nawyk synowej.
– Spędzasz za dużo czasu na gotowanie. Najlepiej będzie, jak znajdziesz pracę i będziesz kupować jedzenie, a nie przygotowywać je od zera.
Synowa jednak odpowiedziała, że sama będzie gotować. Domowego jedzenia nawet nie da się porównać z takim gotowym. Teściowa skarżyła się też, że brakuje jej pieniędzy, a oboje pracują z mężem. Kiedy mężczyzna po raz pierwszy zjadł domowy posiłek przygotowany przez swoją żonę, zapytał zdziwiony, gdzie kupiła takie pyszne jedzenie. Kiedy dowiedział się, że sama je przygotowała, był bardzo zaskoczony. Nawet nie wiedział, że domowe jedzenie jest takie dobre.
Urodziny Michała były świetne. Jego matka jest całkiem miłą kobietą. Chwaliła synową i powiedziała, że wszystko jest bardzo apetyczne i nigdy nie nauczy się gotować tak, jak ona. Potem Michał dał matce całą torbę domowego jedzenia. Teściowa podziękowała i pocałowała synową. Jak dobrze, że ludzie akceptują się takimi, jakimi są.



