Moja teściowa mieszkała w sąsiednim mieście. Rzadko się widywałyśmy, ale od samego początku miałyśmy bardzo dobre relacje. Myślałam nawet, że Marzena i ja mogłybyśmy się zaprzyjaźnić, gdybyśmy miały więcej okazji do wspólnego spędzania czasu.
W zeszłym roku moja teściowa zachorowała. Zmartwiona zadzwoniła do mojego męża i poprosiła o pomoc. Maks zdecydował, że jego matka powinna zamieszkać z nami na jakiś czas. Nie miałam nic przeciwko temu. Mój mąż pracuje, a ja zajmuję się domem. Mam wolny czas, aby zająć się kobietą. Martwiło mnie tylko jedno – Marzena bardzo kocha swojego kota, a ja i mój syn jesteśmy uczuleni na sierść.
Martwiłam się jednak na darmo. Moja teściowa, wiedząc o tym, dogadała się i zostawiła kota u koleżanki. Od miesiąca mieszkam z teściową. Moje dobre zdanie na temat teściowej nie zmieniło się. Poza tym Michał bardzo ją lubi, i teraz babcia odrabia z nim lekcje. Nawet kiedy była chora, starała się pomagać mi we wszystkim w domu. Budzę się rano, a stół jest już nakryty i śniadanie gotowe. W całym mieszkaniu unosił się zapach naleśników. Marzena od razu powiedziała, że chce wziąć na siebie część domowych wydatków.
Z mężem oczywiście nie chcieliśmy brać od niej pieniędzy, ale ona nalegała. Patrzę na tę kobietę i podziwiam ją. Jest taka spokojna i miła. Wie, jak słuchać, brać pod uwagę zdanie drugiej osoby i jak dbać o innych. Od takiej osoby naprawdę można się wiele nauczyć. Marzena szybko wróciła do zdrowia. Kiedy poczuła się lepiej, zaczęła przygotowywać się do powrotu do domu.
– Nie chcę Ci przeszkadzać. Młodzi ludzie powinni mieszkać osobno. Dziękuję za wszystko, kochanie.
Szczerze mówiąc, nie chcę, żeby wyjeżdżała. Przyzwyczaiłam się do jej obecności. Mój syn też jest smutny z tego powodu, że jego babcia wyjeżdża. Przed jej chorobą miałyśmy dobre relacje, a teraz uważam, że są jeszcze lepsze. Jest dla mnie jak kochana mama.




