– Mdłości mnie bierą na twój widok od pierwszej nocy poślubnej! Jesteś dla mnie obrzydliwy! Zostaw mnie w spokoju! – oświadczył mąż wprost w naszą rocznicę!

**Dziennik, 12 czerwca 2023**

Od pierwszej nocy poślubnej mam cię dosyć! Jesteś dla mnie obrzydliwa! Zostaw mnie! rzucił mąż prosto w naszą rocznicę.

Długo wybierałam restaurację na drugą rocznicę ślubu. Chciałam czegoś wyjątkowego nie tylko pięknego miejsca z dobrym jedzeniem, ale przestrzeni, gdzie każdy detal tworzyłby magiczną atmosferę. W końcu zdecydowałam się na Złotą Kurę nową knajpę w zabytkowej kamienicy z witrażami i antycznymi żyrandolami.

Mariusz krzywił się, gdy pokazywałam mu zdjęcia wnętrza.

Po co ta pompa? Możemy po prostu usiąść gdzieś we dwoje. Kto potrzebuje tego taniego blichtru?

Ale postawiłam na swoim. Zaprosiłam sześćdziesięciu gości, zamówiłam kapelę i konferansjera. Po tamtym strasznym wypadku pół roku temu potrzebowałam świętowania. Prawdziwego, kolorowego, takiego, które zapamiętam.

Przygotowania trwały tygodnie. Sprawdzałam wszystko po raz ostatni: dekoracje, menu, program, prezenty dla gości. Chciałam, by było idealnie. Może dlatego, że to pierwsze duże wydarzenie od mojego wyjścia ze szpitala. A może po prostu chciałam, żeby ta rocznica była wyjątkowa pod każdym względem. Nawet w szczegółach.

Poprawiłam fałdy granatowej sukienki i spojrzałam na zegarek. Goście mieli lada chwila przyjść. Mariusz stał przy oknie, zamyślony, wpatrzony w ulicę. W odbiciu szkła widziałam jego napiętą twarz.

O czym myślisz? spytałam, podchodząc bliżej.

E, nic wzruszył ramionami. Po prostu nie lubię takich imprez. Tera gadaniny i zamieszania! I po co? Dla pokazówki!

Milczałam. Przez dwa lata małżeństwa nauczyłam się nie reagować na jego zaczepki. Zwłaszcza dziś! W dzień, który planowałam miesiącami.

***

Pierwsi przyszli moi rodzice. Tata, jak zawsze, wyglądał elegancko. Mama założyła nową sukienkę w kolorze bladego różu, która pasowała jej do cery. Rzuciła mi się w ramiona już w progu:

Cieszę się, córciu, że jesteś z nami. Nie mogę się napatrzeć! Po tamtym wypadku myślałam, że oszaleję

Mamo, nie zaczynaj przerwałam łagodnie. Dziś tylko dobre chwile. Tak umówiłyśmy się, pamiętasz?

Później zjawiły się koleżanki z pracy taty, gdzie razem z Mariuszem pracowaliśmy, przyjaciele, krewni. Witałam gości z uśmiechem, ale kątem oka obserwowałam męża. Trzymał się na uboczu, od czasu do czasu sącząc whiskey. To było dziwne zwykle nie pił nawet na większych imprezach.

Pani Bożena, nasza główna księgowa, podeszła się przywitać. Zauważyłam, jak blednie, gdy się do niej odwróciłam. Pewnie przypomniała sobie, jak odwiedzała mnie w szpitalu. Leżałam podłączona do maszyn, lekarze nie dawali szans

Kinga, promieniejesz powiedziała z wymuszonym uśmiechem. Wspaniale wyglądasz! Zwłaszcza że tak niedawno wróciłaś z tamtego świata!

Dziękuję! Pani też świetnie. Proszę się nie martwić!

Coś w jej spojrzeniu wydało mi się dziwne, ale postanowiłam zignorować. Nie było sensu się tym przejmować. Przynajmniej na razie.

Rozpoczęła się zabawa.

Toast za toastem, muzyka, tańce. Z boku mogło się wydawać, że wszystko idzie świetnie. Ale czułam narastające napięcie. Mariusz stał z boku, rzadko wdając się w rozmowy. Czasem rzucał dziwne spojrzenia w stronę pani Bożeny, a ona udawała, że tego nie widzi.

Podeszłam do męża i uśmiechnęłam się:

Może zatańczymy? W końcu to nasza rocznica.

Nie teraz machnął ręką. Trochę mi się kręci w głowie.

Dziś jesteś jakiś inny.

Po prostu zmęczony. Nie lubię tłumów, wiesz? Nie rób z tego nic więcej!

***

Wieczór się rozkręcał. Konferansjer młody chłopak w modnym garniturze świetnie prowadził imprezę.

Patrzyłam na to wszystko, starając się nie pokazywać, co czuję. Tylko ja wiedziałam, jak wyjątkowy będzie ten wieczór. Wystarczyło jeszcze chwilę poczekać.

Mariusz wciąż trzymał się osobno, czasem sztucznie uśmiechając się do znajomych. Widziałam jego szybkie wymiany spojrzeń z panią Bożeną, ale udawałam, że jestem pochłonięta zabawą. Po każdym takim momencie coś ściskało mnie w środku, ale uśmiechałam się dalej i dziękowałam za życzenia.

Kinga, jak się cieszę, że wyzdrowiałaś! paplała żona zastępcy taty. To był straszny czas, gdy dowiedzieliśmy się o wypadku.

Tak, ciężko było przytaknęła jej przyjaciółka. Ale teraz wszystko już za nami, dzięki Bogu!

Kiwałam głową, dziękowałam, ale mimowolnie wracałam myślami do tamtych dni w szpitalu. Jak przez mgłę Fragmenty rozmów, czyjeś kroki w sali

Wszystko jest cudowne! mama przytuliła mnie za ramiona, wyrywając z zamyślenia. Jaki piękny wieczór. I ty taka piękna dziś jesteś! Jak z bajki!

Dzięki, mamo.

Tylko zawahała się. Mariusz jakoś taki spięty. Wszystko w porządku?

Pewnie uśmiechnęłam się lekko. Po prostu nie lubi tłumów.

W tej chwili podszedł tata i przytulił mamę:

O czym tak tajemniczo?

Ach, kobiece sprawy machnęłam ręką.

Córeczko! Jestem z ciebie dumny. Jak sobie poradziłaś Jesteś wojowniczką!

Przytuliłam tatę mocno, chowając twarz w jego ramieniu. Nie wiedział nawet połowy tego, przez co przeszłam. I oby nigdy nie musiał.

Zagrała wolna melodia ta sama, przy której tańczyliśmy z Mariuszem na naszym weselu.

Podeszłam szybko do męża:

Zatańczymy? Jak dwa lata temu?

Wzdrygnął się:

Kinga, mówiłem, że nie chce mi się tańczyć. Robisz mi to na złość?

Dlaczego? spojrzałam mu prosto w oczy. Coś jest nie tak?

Nic nie jest. Daj mi spokój! Odejdź!

Zamarłam. Po chwili zauważyłam, jak pani Bożena szybko wychodzi z sali, a za nią Mariusz. Poczekałam chwilę i po cichu podążyłam za nimi.

St

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + szesnaście =

– Mdłości mnie bierą na twój widok od pierwszej nocy poślubnej! Jesteś dla mnie obrzydliwy! Zostaw mnie w spokoju! – oświadczył mąż wprost w naszą rocznicę!