Mąż opiekował się chorą matką, podczas gdy żona pracowała. Pewnego dnia zobaczyła, jak kupuje kwiaty i wręcza je innej kobiecie

Weronika nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się tak wypoczęta. Jej służbowy wyjazd przesunął się o kilka godzin, więc bez słowa wyjaśnień wyłączyła telefon i rozciągnęła się na łóżku. Tego ranka wróciła ze wsi, gdzie przez dwa dni nie miała chwili wytchnienia: sprzątanie, gotowanie, pranie wszystko to pod nieustanną krytyką teściowej i męża.

Według teściowej, Weronika „zmarnowała” męża, zarabiała za mało, bo przecież to jej pieniądze utrzymywały dom męża i jego chorą matkę. Tomasz przytakiwał swojej matce, mówiąc, że Weronika mogłaby znaleźć dodatkową pracę, skoro wraca wcześniej i nawet nie musi gotować.

Zobacz, jak myje podłogę pouczała teściowa swojego syna. Godzinami szoruje, a mogłaby zająć się praniem.

Nie wytrzymała. Weronika odparła, że gdyby sprzątali choć raz w tygodniu, nie byłoby takiego brudu. Lepiej było milczeć zaczęła się prawdziwa burza wyrzutów. Zamknęła oczy i spokojnie zaproponowała:

Przecież proponowałam wam przeprowadzkę do miasta. Tam i Ty, i ja moglibyśmy się nią opiekować, a Tomasz nie musiałby rezygnować z pracy.

Tomasz wybuchnął gniewem, podskakując do niej:

Więc niech mąż haruje, a potem jeszcze opiekuje się matką? Chyba masz kamień zamiast serca.

Nie czekała na ciąg dalszy. Wyszła na zewnątrz i usiadła na ławce pod bramą.

Weronka, co się stało? przed nią stała sąsiadka, Kasia. Poznały się jeszcze przed ślubem, i od razu poczuły do siebie sympatię.

Cześć, Kasieńko westchnęła.

Znów rodzinka daje ci popalić? spytała sąsiadka.

Nawet nie mów

To oczywiście nie moja sprawa, ale nie rozumiem, dlaczego ich utrzymujesz. Mąż ciągle tu jest, a tak naprawdę nie żyjecie razem. Po co ci to?

Nie wybraliśmy takiego życia, Kasia. Nie możemy zostawić jego matki w takim stanie. Jak wyzdrowieje, Tomasz wróci do miasta.

Pewnie przebiegnie maraton, unosząc nas wszystkich na plecach zaśmiała się Kasia. Moim zdaniem, udaje chorobę. A ty byłaś inna. Co się stało, zupełnie cię ogłupili?

Nie wiem, po prostu wzruszyła ramionami. Jeśli coś, wpadaj.

Gdy zadzwonił telefon, zobaczyła, że to szef. Powiadomił ją o służbowym wyjeździe następnego dnia około południa. Ucieszyła się dodatkowy zarobek, bo takie wyjazdy dobrze płacili. I idealny sposób, by uniknąć nieustannych telefonów od Tomasza i jego matki, które kosztowały ją nerwów.

Gdy powiadomiła domowników o wyjeździe, atmosfera nieco się rozluźniła. Wieczór minął spokojnie, choć przed snem położyli się w osobnych łóżkach on nie chciał denerwować matki. Weronika nie protestowała, nawet się ucieszyła. Była zbyt zmęczona po sprzątaniu i szybko zasnęła.

O drugiej w nocy obudziła ją teściowa:

Śpisz, czy nie słyszysz, jak cię wołam?

Kilka razy mrugnęła, wciąż senna.

Chyba mocno zasnęłam. Co się stało?

Podaj mi tabletki.

Spojrzała na nią: odległość do jej kanapy była większa niż do szafki z lekami czy do syna. Ale wstała. Zasnęła dopiero o piątej rano, a wstawać musiała o szóstej trzydzieści. Do miasta dojechała wyczerpana. Gdy usłyszała, że wyjazd przełożono, omal nie podskoczyła z radości. Wyłączyła telefon i padła na łóżko. Teraz czuła się świeża i wypoczęta.

Znalazła nawet czas na makijaż i dotarła na dworzec. Nie przejęła się, że była pomyłka co do miasta i teraz jedzie gdzie indziej ważne, że zdążyła odpocząć.

Godzinę wcześniej dostała zaliczkę, ale po raz pierwszy postanowiła nie wysyłać pieniędzy mężowi, choć sama nie wiedziała, co się zmieniło. Ostatnio oddała większość pensji, teraz chciała zatrzymać trochę dla siebie.

Zostało dwadzieścia minut do odjazdu pociągu. Wstąpiła do kiosku po wodę. Przyspieszyła kroku i zobaczyła Tomasza przy kwiaciarni. Ogarnęło ją niedowierzanie: czy nie miał opiekować się chorą matką? Mówił, że jest tak źle, że boi się ją zostawić! A tu kupuje bukiet.

Stanęła jak wryta. Śledząc go, zadała sobie pytanie: a jeśli kwiaty nie są dla niej? Ta myśl jej się nie spodobała, ale ziarno wątpliwości już w niej wykiełkowało. Zostało dziewięć minut. Ścisnęła bilet i ruszyła za nim, widząc, jak wsiada do taksówki. Szybko zatrzymała inną i krzyknęła do kierowcy:

Jedź za nim, zapłacę podwójnie!

Kierowca, zaciekawiony, zmarszczył brwi, ale przystał. Przez okno zobaczyła,

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − piętnaście =

Mąż opiekował się chorą matką, podczas gdy żona pracowała. Pewnego dnia zobaczyła, jak kupuje kwiaty i wręcza je innej kobiecie