Maurycy i Zuzanna są małżeństwem od dwudziestu lat. W tym czasie udało im się razem wiele osiągnąć i ludzie widząc ich z boku myśleli, że są naprawdę szczęśliwi.
Para bardzo lubiła wychodzić z przyjaciółmi do różnych knajp i restauracji. Kiedyś jak zawsze wybrali się do jednego z takich miejsc. Maurycy nagle wstał i zaczął wznosić nietypowy toast:
– Kochana żono, chcę wznieść toast za Ciebie, ale także za niesprawiedliwość losu. Jesteśmy parą od lat i pamiętam wszystko, przez co musieliśmy przejść, a przecież nie zawsze było łatwo.
Pamiętam nasz pierwszy, obskurny pokój, który wynajęliśmy. Pamiętam także, jak marnie zarabialiśmy i nieprzesypialiśmy nocy, żeby jakoś nauczyć się do tych ciężkich egzaminów i je zdać. Kiedy miałaś te dwadzieścia parę lat, byłaś przepiękna! My wciąż byliśmy razem, ciężko pracowaliśmy na swoje, żyjąc w wynajętym mieszkaniu dopóki nie kupiliśmy swojego. Potem kupiliśmy samochód, działkę za miastem i naprawdę, jeśli chodzi o to, co materialne, to mamy już chyba wszystko, o czym niejeden człowiek może w życiu tylko pomarzyć. Niestety, teraz u mojego boku nie ma już dwudziestoletniej blondynki, a jest dojrzała kobieta. Szkoda.
Żona była urażona tą przemową, ale postanowiła, że też coś powie i szybko zadziałała:
– Kochanie, też pamiętam nasz pierwszy wynajęty pokój, marne pieniądze, które zarabialiśmy i nieprzespane noce przez przygotowywanie się do egzaminów. Pamiętam też, jakim byłeś dwudziestolatkiem i chcę Ci powiedzieć, że jeśli do szczęścia brakuje Ci dwudziestoletniej blondynki, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś sobie taką znalazł. Ja wynajmę po prostu dobrych prawników, którzy dopilnują, żebyś znowu życie z dwudziestolatką zaczął w wynajmowanym, obskurnym pokoju na stancji.



