Matka twierdziła, że syn nie jest mój

Przemek stał w drzwiach, wyrażając swoją postawą, że nie żartuje.

Kasia w tym momencie myła naczynia i pomyślała, że przez szum wody coś jej się przesłyszało.

Dlatego, wyłączając wodę, dopytała męża.

– Co powiedziałeś?

– Chcę zrobić test DNA naszemu dziecku.

– Po co? – zapytała, wycierając ręce Kasia.

– Bo myślę, że syn nie jest mój.

To były zaskakujące wieści… Ich syn, Tomek, miał już cztery lata. Oczywiście, Przemka nie można nazwać ojcem roku, ale syna zawsze traktował z ciepłem. Spędzał z nim czas, kupował zabawki, a nawet czasem zostawał z nim wieczorami, kiedy Kasia musiała wyjść.

Nigdy wcześniej nie wątpił w swoje ojcostwo. Kasia i Przemek wzięli ślub sześć lat temu, a rok później Kasia dowiedziała się, że jest w ciąży.

Byli wtedy szczęśliwi, a Kasia oczywiście nie miała nikogo na boku. Nie miała zresztą na to czasu. Więc dlaczego ten temat teraz wypływa?

– Mogę zapytać, dlaczego tak myślisz? – dociekała Kasia.

Przemek od razu się uśmiechnął, a potem spojrzał na nią surowo.

– Właśnie! Już próbujesz mnie powstrzymać! Gdybyś miała czyste sumienie, nie miałabyś czego się obawiać!

Brzmiało to jak bzdura.

Nie łączyła ich może wielka miłość, ale Kasia zawsze uważała, że miłość to po prostu respekt i wierność. Jeśli szanujesz osobę, z którą jesteś, i jesteście sobie wierni, to jest istota miłości.

Ale nigdy w czasie ich małżeństwa mąż tak jej nie upokorzył. Mieli do siebie zaufanie, a teraz otwarcie ją oskarża!

– Nie próbuję cię powstrzymać – powiedziała jak najspokojniej Kasia. – Po prostu dziwię się, skąd nagle, po czterech latach od narodzin Tomka, uznałeś, że nie jest twoim synem?

– Bo w ogóle do mnie nie jest podobny! – zarzucił Przemek argument, który uważał za niepodważalny. – Jestem blondynem, a w mojej rodzinie wszyscy jasnowłosi, a Tomek ma ciemne włosy i brązowe oczy!

– A to nic, że ja mam ciemne włosy i brązowe oczy? – zapytała Kasia. – I przecież jest kopią mojego taty, sam to widziałeś!

– Nie widzę – zaprzeczył Przemek, choć jeszcze pół roku wcześniej podziwiał, jak Tomek przypomina dziadka. – Ale widzę, że jest podobny do twojego kolegi!

– Którego? – z ciekawości zapytała Kasia.

– No jak to którego? – Przemek podśmiewał się. – Do tego, Maćka!

Kasia nie mogła powstrzymać śmiechu. Przed ciążą pracowała w sklepie meblowym jako menedżerka i mieli tam magazyniera Maćka. Notabene, Tomek ani trochę go nie przypomina. Tylko kolor włosów się zgadza.

– Przemek, to jakieś bzdury – pokręciła głową Kasia. – Doskonale wiesz, że nigdy cię nie zdradziłam!

– Matka i siostra mówiły mi, że będziesz się wykręcać! Nie chcesz, czy nie chcesz, test zrobimy!

Ach, wszystko jasne… Wszystko zaczynało być zrozumiałe.

Kasia zawsze była lubiana, sympatyczna, łatwo się z nią rozmawiało. Ale miała też charakter, potrafiła postawić na swoim, nie dawała się wykorzystywać. Jeśli coś jej nie pasowało, mówiła to otwarcie. Nigdy nie schlebiała.

Z teściową od początku się nie dogadywała. Początkowo, owszem, wydawała się miła. Zawsze nakrywała stół, kiedy przyjeżdżali w odwiedziny, mówiła komplementy Kasi, wspominając, jakim to szczęściem było dla syna znaleźć taką wspaniałą kobietę. Kasia cieszyła się, że ma taką teściową, podczas gdy inni narzekali na swoje.

Jednak szybko okazało się, że za plecami obgadywała Kasię, że jest głupia i zła gospodyni, a do tego brzydka jak diabeł. To było najbardziej przykre, bo obiektywnie Kasia była bardzo atrakcyjna.

Kasia nie zamierzała przymykać na to oczu. Na kolejnej wizycie powiedziała wszystko wprost, sugerując jednocześnie teściowej, by podjęła jakąś decyzję co do swej opinii o niej.

Cała prawdziwa natura kobiety wtedy wyszła na jaw. Ale Kasia rozwiązała problem prosto – zerwała z nią kontakty. Przemek jeździł z synem w odwiedziny, ale Kasia już ich nie zapraszała do siebie.

Siostra Przemka była podobna do matki. Także lubiła plotkować i oczerniać innych. Zawsze winni byli wszyscy, tylko nie ona. Mąż odszedł (bo się dowiedział o kochanku), z pracy ją wyrzucili (bo kradła), a prąd odcięli (bo pół roku nie płaciła!). Początkowo Kasia próbowała znaleźć z nią wspólny język, ale sumienie nie pozwalało jej bezkrytycznie słuchać jej narzekań.

Okazało się, że ukochana mamusia i siostra zmanipulowały jej męża. Pewnie długo mu wpajano te bzdury, aż w końcu swoje osiągnęły.

Kasia postanowiła dać Przemkowi szansę, by się opamiętał. Usiadła przy stole i poprosiła go, by usiadł z nią.

– Przemek, wiesz przecież, że twoi bliscy mówią miłość, delikatnie mówiąc, mnie nie lubią. Wbili ci do głowy jakieś bzdury, przez które nasze małżeństwo się rozpadnie.

– Jeśli nie masz nic do ukrycia – mówił mąż, jakby nie słysząc – to zrobimy test.

– Dobrze – zgodziła się Kasia. – Zrobimy. Ale pod jednym warunkiem.

– Jakim jeszcze? – Przemek uśmiechnął się z ironią.

– Kiedy test wykaże, że dziecko jest twoje (a on to wykaże), pakujesz swoje rzeczy i wyprowadzasz się do mamy. Rozwodzimy się.

– Dlaczego? – Przemek zmarszczył czoło.

– Bo nie chcę żyć z mężczyzną, który mi nie ufa, chociaż nie ma ku temu żadnych podstaw. Jeśli opinia mamy jest dla ciebie ważniejsza, to proszę bardzo. Ale jeśli zaczniesz myśleć własnym rozumem, zrozumiesz, że nigdy bym cię nie zdradziła.

Przemek zamyślił się. A Kasia zaczęła mieć nadzieję, że mąż wróci do rozsądku i przestanie wierzyć w bzdury. Ale widocznie programowanie było skuteczne, bo po paru minutach Przemek stwierdził:

– Robimy test. I kropka.

– Dobrze – kiwnęła Kasia głową.

Być może Przemek dał się przekonać, że syn nie jest jego. Albo po prostu nie wziął pod uwagę poważnie słów żony. Ale już następnego dnia pobrano próbki DNA od Przemka i Tomka.

Test trwał tydzień. Przez cały ten czas Przemek i Kasia nie rozmawiali. Kasia zauważyła również, że mąż stał się chłodny wobec syna.

Teraz sama nie mogła się doczekać wyników testu. By w razie czego wytknąć je Przemkowi. Kasia już wszystko przemyślała. Gdyby Przemek sam zaczął podejrzewać zdradę, może by go jeszcze zrozumiała. Ale nie. To jego matka zasugerowała. A co będzie dalej? Może teściowa jeszcze coś wymyśli, by ich poróżnić i zohydzić synowej życie. Kasia nie zamierzała tego tolerować.

Gdy wyniki dotarły, Kasia zawołała Przemka. Otworzyła rezultat testu, nawet nie patrząc na niego. Znała i tak wynik. Po prostu obróciła ekran telefonu w stronę męża.

Przemek długo coś analizował, wreszcie się uśmiechnął.

– No jednak Tomek jest mój! Kamień z serca! Trzeba to uczcić!

– Oczywiście, trzeba – zgodziła się Kasia. – Ale nie twoje ojcostwo – to było pewne od momentu, kiedy zaszłam w ciążę. Ale nasz rozwód.

– Jaki rozwód? – Przemek zmarszczył brwi. – Kasiu, mówisz poważnie? Tak, wątpiłem! Ale wiesz, ilu mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci?

– Nie wiem i nie chcę wiedzieć – odparła Kasia. – Ale wiem na pewno, że nie będę żyła z kimś, kto nie myśli swoim rozumem. Kto potrafi zranić bliską osobę tylko dlatego, że ktoś coś powiedział. Kto przez tydzień nie podszedł do syna, bo sam sobie coś ubzdurał. Wychodź, Przemku.

Przemek próbował jeszcze długo uratować ich rodzinę. Nawet przeprosił za swoje zachowanie i obiecał, że nie będzie słuchał rodziny.

Ale Kasia była nieugięta. Wydawałoby się, że to błahostka, ale doskonale ukazała prawdziwą naturę mężczyzny, z którym żyła i którego dziecko urodziła.

Kasia współczuła kobiecie, z którą Przemek może się związać. Bo ją też czeka życie z plotkami i intrygami jego rodziny. Ale może Przemek wyciągnął jakieś wnioski i będzie mądrzejszy w przyszłości. Cóż, raczej nie. Ludzie się nie zmieniają…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 12 =

Matka twierdziła, że syn nie jest mój