Matka powiedziała, że syn nie jest mój

Przemek stał na progu, zdecydowanie pokazując, że nie żartuje.

Ania akurat zmywała naczynia i na początku pomyślała, że przez szum wody coś jej się przesłyszało.

Wyłączyła więc wodę i zapytała męża ponownie.

– Co powiedziałeś?

– Chcę zrobić test DNA naszemu dziecku.

– Dlaczego? – zapytała Ania, wycierając ręce.

– Bo myślę, że syn nie jest mój.

To była niespodziewana nowina… Ich syn Maciek miał już cztery lata. Chociaż Przemka nie można było nazwać ojcem roku, zawsze okazywał synowi ciepłe uczucia. Spędzał z nim czas, kupował zabawki, a nawet czasami zostawał z nim wieczorem, kiedy Ania musiała gdzieś wyjść.

Nigdy wcześniej nie sugerował zwątpienia w swoje ojcostwo. Nie było ku temu żadnych przesłanek. Ania i Przemek pobrali się sześć lat temu, a rok później Ania dowiedziała się, że jest w ciąży.

Tamten rok byli szczęśliwi, a Ania, oczywiście, nie miała nikogo na boku. Zresztą, to było niemożliwe! Skąd zatem te myśli?

– A można wiedzieć, dlaczego tak myślisz? – dopytała kobieta.

Przemek natychmiast się uśmiechnął, a potem spojrzał na nią bez przyjacielskości.

– Właśnie! Już próbujesz mnie zniechęcić! Gdybyś miała czyste sumienie, nie bałabyś się tego!

To wydawało się niedorzeczne.

Nie było między Anią i Przemkiem jakiejś wielkiej miłości, ale Ania uważała, że to wszystko bajka. Co to w ogóle jest ta wasza miłość? Jeśli jest ci dobrze z człowiekiem, szanujecie się nawzajem, nie zdradzasz, to to już jest ta miłość.

Ale nigdy podczas tego małżeństwa jej mąż tak jej nie upokorzył, jak teraz. Mieli wzajemny szacunek i zaufanie, a teraz otwarcie stawia jej takie zarzuty!

– Nie próbuję cię zniechęcać, – powiedziała spokojnie Ania. – Po prostu jestem ciekawa, dlaczego po czterech latach od narodzin Maćka nagle pomyślałeś, że to nie twój syn?

– Bo nawet nie jest do mnie podobny! – oznajmił mąż przekonany, że ma niepodważalny argument. – Jestem blondynem, a cała moja rodzina jest jasna, a Maciek ma ciemne włosy i piwne oczy!

– A to nic, że ja mam ciemne włosy i piwne oczy? – zapytała Ania. – A poza tym jest identyczny jak mój tata, przecież sam to widzisz!

– Nie widzę, – odparł Przemek. Chociaż jeszcze pół roku temu zachwycał się, jak Maciek jest podobny do dziadka. – Ale widzę, jak jest podobny do twojego kolegi!

– Do jakiego? – zapytała Ania z ciekawości.

– Jakiego, jakiego? – przedrzeźniał ją mąż. – Do tego, Marcin!

Ania nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Jeszcze przed ciążą pracowała w sklepie meblowym jako menadżerka, a w ich zespole pracował magazynier Marcin. I szczerze mówiąc, Maciek wcale nie był do niego podobny. Tylko ciemnymi włosami.

– Przemku, to jakieś szaleństwo, – pokręciła głową Ania. – Wiesz przecież dobrze, że nigdy cię nie zdradziłam!

– Mówiła mi o tym mama z siostrą, że będziesz się zapierać! W każdym razie, chcesz czy nie, zrobię test!

Aha, oto cały problem… Wszystko stało się jasne.

Ania była taką osobą, którą wszyscy lubili. Była miła, łatwo nawiązywała kontakt, zawsze gotowa do pomocy. Ale miała też wewnętrzny kręgosłup, który nie pozwalał innym jej wykorzystywać. Gdy coś jej się nie podobało, zawsze to mówiła. Nigdy nie podlizywała się nikomu.

Z teściową od razu nie zaiskrzyło. Na początku mama Przemka wydała jej się sympatyczną kobietą. Zawsze przygotowywała stół, kiedy przychodzili do niej z mężem w odwiedziny, obsypywała Anię komplementami, wspominając, jaki szczęściarz z Przemka, że znalazł taką mądrą i piękną żonę. Ania cieszyła się, że ma taką teściową, bo, jak by nie słuchać innych, wszyscy mają z nimi problem, a ona trafiła na najukochańszą kobietę.

Jednak wkrótce okazało się, że ta miła kobieta przy stole się uśmiecha, a za plecami obgaduje Anię w najgorszy sposób. Że jest głupia, że zła z niej gospodyni i do tego brzydka jak noc. A to ostatnie było bardzo bolesne, bo Ania, obiektywnie rzecz biorąc, była naprawdę ładna.

Oczywiście Ania nie zamierzała udawać, że nic się nie dzieje. Przy następnej wizycie powiedziała wszystko bez ogródek, prosząc teściową, żeby zdecydowała się na jedno zdanie o niej.

Wtedy to cała prawdziwa natura teściowej ujawniła się w całej okazałości. Ale Ania rozwiązała problem, po prostu przestając się z nią kontaktować. Mąż nadal jeździł w odwiedziny, w tym zabierając syna, ale Ania jej do siebie nie zapraszała.

Siostra Przemka była podobna do swojej matki. Uwielbiała plotki i obgadywanie wszystkich za plecami. Dla niej wszyscy byli winni. I to, że mąż odszedł (choć po prostu odkrył jej zdradę), i że straciła pracę (przyłapano ją na kradzieży), i że prąd jej odcięli (bo przecież pół roku nie płaciła!). Ania próbowała na początku nawiązać z nią kontakt, ale zrozumiała, że nie może milczeć i przytakiwać jej narzekaniom. A prawda, jak wiadomo, nikomu się nie podoba.

Teraz wychodzi na jaw, że mamusia i siostrzyczka naszkodziły Przemkowi w głowie. Niby od dawna mu mówiły, a teraz osiągnęły swój cel.

Ania zdecydowała się dać Przemkowi szansę na opamiętanie. Usiadła przy stole i poprosiła męża, żeby usiadł z nią.

– Przemku, przecież wiesz, że twoja rodzina, delikatnie mówiąc, za mną nie przepada. Wbijają ci do głowy takie głupoty, które mogą nasz związek zniszczyć.

– Jeśli nie masz nic do ukrycia, – powiedział Przemek, jakby jej nie słyszał,- to zrobię test.

– Dobrze, – poddała się Ania. – Zróbmy test. Ale tylko pod jednym warunkiem.

– Jakim jeszcze? – zaśmiał się Przemek.

– Kiedy test pokaże, że dziecko jest twoje (a pokaże), pakujesz się i wyprowadzasz do mamusi. Rozwodzimy się.

– Dlaczego? – zmarszczył brwi Przemek.

– Bo nie chcę żyć z mężczyzną, który mi nie ufa, mimo że nie ma ku temu żadnych powodów. Jeśli zdanie mamy jest dla ciebie ważniejsze, proszę bardzo! Ale jeśli pomyślisz samodzielnie, zrozumiesz, że nigdy w życiu cię nie zdradzę.

Przemek się zamyślił. Ania miała nadzieję, że mąż się opamięta i przestanie tracić głowę nad bzdurami. Ale widocznie był dobrze przekonany, że parę minut później oznajmił:

– Robimy test. I koniec.

– Dobrze, – powtórzyła Ania.

Może Przemka przekonano, że syn nie jest jego. Może po prostu nie przyjął słów żony poważnie. Ale już następnego dnia pobrano próbki DNA od męża i Maćka.

Test trwał tydzień. W tym czasie między Przemkiem a Anią panowała cisza. Żona zauważyła, że mąż także stał się chłodny wobec syna.

Sama Ania z niecierpliwością czekała na wynik testu. Aby pokazać go mężowi. Ania miała już wszystko przemyślane. Gdyby Przemek sam zaczął podejrzewać, że ona zdradziła mu Maćka, to może jeszcze by to przyjęła. Ale nie, u nich wszystko było dobrze, zanim nie posłuchał mamusi. Co będzie dalej? Może teściowa wymyśli coś jeszcze, aby ich skłócić i oczernić synową. Ania tego nie zamierzała znosić.

Kiedy wyniki dotarły mailem, Ania zawołała Przemka. Otworzyła plik i nawet na niego nie spojrzała. Znała wynik. Po prostu pokazała mężowi ekran telefonu.

Przemek długo patrzył na wyniki, a potem się uśmiechnął.

– Jednak Maciek jest mój! Uff, kamień z serca! Trzeba to uczcić!

– Oczywiście, trzeba, – pokiwała głową Ania. – Ale nie z powodu twojego ojcostwa – to było jasne już wtedy, gdy zaszłam w ciążę. Tylko z powodu naszego rozwodu.

– Jakiego rozwodu? – zdziwił się Przemek. – Ania, serio? Tak, miałem wątpliwości! A wiesz, ilu facetów wychowuje nie swoje dzieci?

– Nie wiem i wiedzieć nie chcę, – odpowiedziała Ania. – Ale wiem, że nie zamierzam żyć z kimś, kto nie używa własnego rozumu. Kto może zadać ból bliskiej osobie, tylko dlatego, że ktoś coś powiedział. Kto przez tydzień nie podchodził do syna, bo sam sobie coś wyobraził. Odejdź, Przemku.

Przemek jeszcze długo próbował ratować małżeństwo. Nawet przeprosił za swoje zachowanie i obiecał, że nie będzie więcej słuchał rodziny.

Ale Ania była nieugięta. Ta, zdawałoby się, drobnostka pokazała prawdziwą twarz mężczyzny, z którym żyła i którego dziecko urodziła.

A Ania współczuła tej, z którą Przemek kiedyś się zwiąże. Bo jej też nie będzie łatwo, biorąc pod uwagę złośliwe języki jego rodziny. Może jednak Przemek zamiast tego wyciągnie jakieś wnioski i będzie mądrzejszy. Chociaż, szczerze w to wątpiła. Bo ludzie się nie zmieniają.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − 5 =

Matka powiedziała, że syn nie jest mój