Czasami w rodzinie mamy takich krewnych, z którymi – po czasie – zdajemy sobie sprawę, że lepiej byłoby ich nie mieć, albo chociażby wcale nie utrzymywać z nimi kontaktów. Ja mam właśnie taką historię w rodzinie, która dotyczy mojej mamy, jej brata oraz bratanka. Moja mama też wykazała się niezwykłą naiwnością, co zaraz po przeczytaniu tej historii sami zobaczycie.
Mama ma starszego brata Irka. Szczerze mówiąc to nigdy go nie lubiłam. Był bardzo zadufanym w sobie mężczyzną, który wszystkich pouczał i to nawet, kiedy nikt go nie prosił o zdanie. To taki typ osoby – arogancki, bezczelny, a do tego udaje inteligenta, ale nie jest tak naprawdę zbyt mądry. Dobrze, że nie widywałam go za często. Jeśli chodzi o moją mamę, to jest zupełnie inną osobą – jest skryta, ale też i bardzo ufna. Przez swoją naturę związała się z moim ojcem. Opiekował się nią, podejmował wszystkie decyzje i nie pozwalał, aby ktokolwiek ją skrzywdził. Niestety, ale kilka lat temu zmarł, podobnie jak i moja babcia.
Od tego czasu zaczęły się rozmowy o majątku. Tak się złożyło, że z mamą mieszkałyśmy w mieszkaniu mojej babci. Wujek Irek wyjechał wiele lat temu z miasta, z którego pochodziła jego żona i tam zamieszkali. Przyjeżdżał do nas rzadko. Kiedy zmarła babcia, zaczęliśmy decydować, co zrobić z mieszkaniem. Wujek powiedziała, że możemy od niego odkupić jego, bo on i tak nie planuje wracać do miasta. Mama zgodziła się na taki układ i spłaciliśmy go.
Potem jakoś wszyscy o tym zapomnieliśmy. Jednak wiele lat później okazało się, że mama nie wzięła nawet pokwitowania od wujka, nijak formalnie tego nie potwierdziła mimo, że dostała całą sumę pieniędzy. Kiedy ją o to zapytałam, dlaczego tak zrobiła, ona stwierdziła, że przecież ufa swojemu bratu. Nie rozumiem, jak matka mogła być tak naiwna!
Syn powiedział, że zamierza wziąć ślub z sąsiadką, ale ja się na to nie zgadzam!
Było już jednak za późno na żale, dlatego postanowiłam o tym zapomnieć i jakoś żyłyśmy dalej. Niedawno zmarł wujek. Mama poszła na pogrzeb, ale wróciła z niego bardzo rozbita. Okazało się, że jej bratanek domaga się połowy naszego mieszkania. Jak to jest możliwe?
Mama była w szoku i płakała, więc zadzwoniłam do żony zmarłego wujka. Oznajmiła mi, że bratanek jest teraz prawowitym spadkobiercą części mieszkania i ma do niego prawo. Generalnie nie potrzebuje tego mieszkania, więc proponuje nam ponowne wykupienie jego części. Zacząłem więc tłumaczyć, że już raz zapłaciłyśmy, ale ona tylko powtarzała, że nic o tym nie wie, a pieniądze po prostu im się należą. Byłam zła na moją matkę. Nienawidziłam też mojej kuzynki i ciotki, które okazały się przebiegłe. Przecież na pewno wiedzą, że mama już im dawała pieniądze!
Nic jednak nie da się już zrobić. Ci ludzie są pozbawieni skrupułów. Nie mam jednak ochoty pozostać bez dachu nad głową, więc będziemy musiały wziąć pożyczkę i ponownie zapłacić te pieniądze, teraz jednak sporządzając przy tym odpowiednią dokumentację. Taką właśnie mamy rodzinę. Mam jednak nadzieję, że wcześniej czy później los się na nich zemści.



