Marzył tylko o tym, by odpocząć na łonie natury

W całej wsi wiedzieli i nie lubili Hieronima za jego nieznośny charakter. Był żonaty z Haliną, spokojną kobietą, ale z pewnymi problemami. Nie mogła urodzić mu dzieci. Żyli razem dwanaście lat, a dzieci wciąż nie było.

I nagle, jak grom z jasnego nieba Halina umarła. Jej matka wiedziała, że córkę coś trapiło zdrowotnie, ale ta się nie skarżyła.

Córeczko, wyglądasz ostatnio jakoś nie najlepiej pytała matka, gdy Halina odwiedzała rodziców.

Nic, mamo, nic. Czasem słabo mi się robi, kręci się w głowie, ale poleżę i przejdzie. Nie martw się uspokajała córka.

Halina nie przywykła narzekać, zwłaszcza przed mężem, który nie znosił, gdy żona miała migrenę czy inne dolegliwości.

Nie udawaj, znam was, baby. Zawsze wam coś dolega. Pracować się nie chce, więc się wymigujesz od gospodarstwa. Nie jęcz, nikt cię tu nie będzie żałował słyszała w odpowiedzi.

Po pogrzebie minął rok. Hieronim żył sam, ale myśli o ożenku nie opuszczały go. Samemu jest ciężko, choć przywykł żyć jak samotny wilk. Rozglądał się za kobietami.

Żonę trzeba brać bez dzieci rozważał nie potrzebuję cudzych bachorów. Chociaż moje rówieśnice to już same wdowy z gromadką dzieci. Trzeba młodszą wziąć, choć nie każda zechce za mnie wyjść

Hieronim zdawał sobie sprawę, że jego charakter nie podoba się sąsiadom, nie miał przyjaciół, nie każda kobieta zgodziłaby się na niego. Wybór padł na Jolantę. Wyglądała na nieśmiałą, cichą myszkę, ale pracowitą i skromną.

Pewnego dnia spotkał dziewczynę w sumie specjalnie na nią czekał.

Jolu, chodź no tu zawołał, gdy przechodziła obok jego domu.

Podniosła głowę, zobaczyła go w furtce i podeszła.

Dzień dobry przywitała się cicho.

No, cześć odburknął Hieronim. Słuchaj, patrzę na ciebie i myślę nie poszłabyś za mnie? Jestem sam, gospodarstwo mam solidne. Będziemy żyć dostatnio, dzieci urodzisz. Potrzebuję dziedzica.

Oj, nie wiem zarumieniła się z zaskoczenia muszę się z mamą naradzić.

No to się naradź, a ja wieczorem do was wpadnę.

Jolanta wróciła do domu i oznajmiła matce:

Mamo, chyba wychodzę za mąż.

Jak to? Za kogo? Przecież nie masz nawet chłopaka.

Hieronim dziś przyjdzie się oświadczyć

Oj, córuś, on jest od ciebie dużo starszy. Zastanów się, zanim się zdecydujesz. Ma trudny charakter, zgryźliwy. Nie bez powodu ludzie szeptają, że pierwszą żonę zapędził do grobu, harówką zamęczył, a może i gorzej. Kto to wie, obcy dom ciemność.

Mamo, co tu rozważać, nie ustawia się kolejka zalotników, a lata lecą. Może to tylko plotki

Jolanta wyszła za Hieronima. Na wsi wiele o tym gadano. Jedni jej współczuli:

Na darmo poszła za niego, okrutny jest, samotnik.

Drudzy uważali:

Hieronimowi się poszczęściło. Dobrze wziął cichą, będzie go słuchała i harowała.

Tak właśnie było. Hieronim z sąsiadami żył w wiecznej niezgodzie, teściowej nie znosił, a żony często nie puszczał do matki.

Despota i tyran, jakiego świat nie widział wzdychała matka, gdy córka wpadała do niej ukradkiem, gdy mąż był w polu.

Mamo, wszystko w porządku, nie martw się. Znajdę do niego klucz. On gderze, a ja milczę, niech sobie mówi. Modlę się tylko o cierpliwość pocieszała Jolanta.

Ojej, córuś, z takim zrzędą będziesz się modlić całe życie płakała matka.

Jolanta urodziła dwóch synów w ciągu pięciu lat. Nie żeby Hieronim ich nie kochał może i kochał, ale po swojemu. Wrzeszczał na nich, że mało ziemia się nie rozstąpiła. Matka uczyła chłopców:

Trzymajcie się z daleka od ojca, bo nie wiecie, kiedy wpadnie w złość.

Chłopcy szybko zrozumieli i uciekali z domu, byle dalej od niego. Rosną, a Hieronim wciąż niezadowolony.

Gdzie te lenie się włóczą? Powinni w domu pomagać, a oni biegają Bóg wie gdzie! To ty ich przyzwyczaiłaś uciekać krzyczał na całe podwórze.

Jolanta przywykła do jego krzyków, machała tylko ręką i milczała. Młodsza od niego, ale cierpliwsza i mądrzejsza, na niej trzymało się całe gospodarstwo. Tymczasem Hieronim coraz częściej zaglądał do kieliszka i awanturował się. Wszystkich obrzucał wyzwiskami.

Sąsiedzi widzieli i słyszeli, unikali go, wiedząc, że lepiej się nie wtrącać. Z jego podwórza ciągle słychać było wrzaski:

Wszyscyście mnie zmęczyli! Haruję od rana do nocy, was utrzymuję, a w domu zero szacunku, same wydatki!

Chrypliwy, pijany głos niosło po całej wsi. Czasem Jolanta odważyła się odpowiedzieć:

Sam chciałeś się żenić, sam dzieci pragnąłeś, to czego teraz chcesz? A ile ty przepijasz, nie liczysz?

Lepiej było jednak milczeć, bo nie sposób go było uciszyć.

Wszyscy mi obrzydli, nawet spokoju nie mam, jeszcze dzieci przeciwko mnie podjudzasz! Nie waż się liczyć, co wypijam to moje pieniądze!

Jolka, jak ty to znosisz? płakała matka. Ja bym dawno uciekła, po co z nim żyć i męczyć się?

Dzieci trzeba wychować, mamo. Niech sobie krzyczy, przywykłam. Dla synów to wytrzymam.

Sąsiedzi też współczuli Jolancie i dziwili się jej cierpliwości.

No i Jolanta, jak ona to wytrzymuje?

Czas mijał. Synowie dorośli, po szkole wyjechali do miasta, uczyli się w technikum, potem zostali w fabryce. Do domu zaglądali rzadko.

Mamo, nie gniewaj się, że tak mało przyjeżdżamy. Nie chce się z ojcem widywać. Nic dobrego od niego nie usłyszymy, tylko wrzaski i chamstwo.

Starszy obiecał:

Jak się ożenię, zabiorę cię do miasta. Będziesz z nami mieszkać. Niech on tu sam

Nie, synku, taka moja dola. Tu się urodziłam, tu zostanę. Wy tylko odwiedzajcie.

Synowie częściejPo śmierci Hieronima dom napełnił się ciszą, a Jolanta w końcu odnalazła spokój, otoczona troską synów i wnuków, którzy pamiętali tylko jej łagodne spojrzenie i ciepłe dłonie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 1 =

Marzył tylko o tym, by odpocząć na łonie natury