16 czerwca 2024, poniedziałek
Dziś wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałem. Wróciłem do naszego mieszkania w Poznaniu po ciężkim dniu w pracy, z myślą, że powita mnie Zosia i nasz mały Staś. Jednak od razu poczułem niepokój cisza była zbyt gęsta, a mieszkanie puste. Obszedłem wszystkie pokoje, wołałem Zosię, ale nigdzie jej ani Stasia nie było. Zrobiło mi się nieswojo przecież zawsze dawała mi znać, jeśli miała gdzieś wyjść.
Wyszedłem na klatkę i pierwsze, co przyszło mi do głowy, to zapukać do drzwi pani Jadwigi naszej sąsiadki z naprzeciwka. Już miałem zapukać, kiedy usłyszałem otwierające się drzwi. To była właśnie pani Jadwiga, trzymająca na rękach naszego synka. Uśmiechnęła się do mnie ciepło i powiedziała, że Zosia wyszła nagle w jakieś pilnej sprawie, prosząc ją, żeby popilnowała Stasia.
Przez moment poczułem ulgę, bo Staś był bezpieczny. Z doświadczenia wiem, jak opiekować się niemowlęciem, więc nie czułem strachu, raczej niedosyt wyjaśnień. Co takiego skłoniło Zosię do wyjścia bez żadnego słowa? Pożegnałem się z sąsiadką i poszedłem do kuchni. Zosia zostawiła dla mnie talerz pierogów w mikrofalówce nawet teraz dbała o takie drobiazgi.
Czas zaczął się dłużyć. Mijało pół godziny, potem godzina, dwie, pięć… Każda minuta narastała w mojej głowie jak zły sen. Próbowałem do niej dzwonić raz, drugi, dziesiąty bez skutku. Starałem się zachować zimną krew, ale niepokój zżerał mnie od środka. Położyłem Stasia spać, a sam siadłem przy stole, co chwila zerkając na telefon.
I wtedy zadzwonił. Serce podskoczyło mi do gardła. Odbierając, zasypałem Zosię pytaniami gdzie jest, co się stało, czy wszystko z nią w porządku. Jej głos brzmiał jednak dziwnie odlegle. Unikała odpowiedzi, a na końcu tylko wyznała chłodno, że nie zamierza już wracać do domu, a opieka nad Stasiem zostaje w moich rękach na zawsze.
Oniemiałem. Przez chwilę miałem nadzieję, że to jakiś okrutny żart, ale wiedziałem, że Zosia nigdy nie żartowałaby w ten sposób. Telefon wypadł mi niemal z dłoni. Siedzę teraz z głową pełną myśli jak dam radę być i ojcem, i matką? Czy poradzę sobie sam z obowiązkami, które kiedyś dzieliliśmy na dwoje? Czuję strach i ogromy ciężar, ale też wiem, że muszę być silny dla Stasia. Dla niego zrobię wszystko.


