Marcelina zdradzała męża przez 6 lat. Nie bała się, że kiedyś się o tym dowie, w zasadzie jej to nie obchodziło. Nie kochała Piotra. Tak się złożyło, że matka wydała córkę za mąż. Marcelina pochodziła z dobrze wykształconej rodziny, z doskonałym wynikiem ukończyła szkoły, wstąpiła na prestiżową uczelnię. Potem zapewniono jej pracę na wysokim stanowisku – tutaj tata już się o to postarał. Sama Marcelina była mądrą dziewczyną. I tak rodzice zdecydowali, że nadszedł czas na małżeństwo i wychowanie potomstwa. Zaczęli wysyłać Marcelinę co tydzień na randkę. Chodziła tam po prostu, bo musiała, cohciaż żaden z kandydatów na narzeczonego jej się nie podobał. A potem postawiono jej ultimatum:
– Albo wyjdziesz za mąż, albo stracisz pieniędze, które daje Ci tata – oświadczyła matka.
– A co, mam wziąć ślub z kimś, kogo nie kocham, żartujesz?
– Nie oferujemy Ci starych ludzi… Wszyscy faceci są młodzi, piękni, inteligentni. Przynajmniej jednemu przyjrzyj się bliżej.
Następnie Marcelina wybrała Piotra. Widać było, że facet bardzo kocha Marcelinę. A po ślubie w ogóle ją pokochał, po prostu oszalał. Ale Marcelinę wcale to nie ruszało i zaczęła zdradzać męża ze swoim kolegą z pracy. Nie wiedziała, że pewnego dnia Piotr się o tym dowie. Myślała, że nadal jest jej wdzięczny, ponieważ za poślubienie jej, jej tata daje pieniądze na życie, ale też daje regularnie pieniądze Piotrowi. Ale facet nie dbał o pieniądze, najważniejsze jbyło dla niego to, że Marcelina jest w pobliżu. Minęło sześć lat, pewnego dnia Marcelina wróciła do domu, a Piotr oświadcza:
– Zrywam z Tobą…
– Żartujesz?
– Nie, Marcelina. Spakowałem swoje rzeczy, wynająłem dla siebie mieszkanie, teraz nic nas już nie łączy.
– Jakim jesteś dorosłym chłopcem, sam wszystko zrobiłeś – zaśmiała się Marcelina.
Teraz zaczęła nowe życie. Stała się wolną dziewczyną, więc zaprosiła swojego kochanka prosto do domu. A potem zaczęła mu sugerować, żeby porzucił żonę i zamieszkał z nią. Na co kochanek po prostu się roześmiał i odszedł. Od tego czasu przestali się kontaktować… ale jak się okazuje, nawet nie zamierzał zostawić żony dla Marceliny, taki układ był dla niego po prostu wygodny. A gdy tylko Marcelina zaczęła mówić o poważnym związku – uciekł. Tutaj rodzice oświadczyli, że przyjadą odwiedzić Marcelinę, a ona i Piotr nie zdążyli im jeszcze powiedzieć o rozwodzie. Piotr musiał więc przyjść do Marceliny i udawać, że wszystko jest w porządku. W tym momencie Marcelina zdała sobie sprawę, że bardzo tęskniła za mężem. Tylko on bardzo ją kochał, naprawdę chciała go odzyskać… Po odejściu rodziców Piotr również wrócił dla siebie. Po dwóch tygodniach Marcelina postanowiła zrobić pierwszy krok i zadzwoniła do niego:
– Nie mogę już tak dłużej… Wracaj szybko do domu – powiedziała Marcelina ze łzami w oczach.
– Marcelina, uspokój się, już złożyłem wniosek o rozwód.




