Mamy dwoje dzieci, ale kochamy tylko jedno.

Mamy dwoje dzieci, a kochamy tylko jedno.

Zawsze czułem, że moi rodzice bardziej przywiązują się do mojej siostry, Zuzanny. Potwierdzili to, kiedy wprowadzili ją, jej męża i dwójkę maluchów do swojego domu w Krakowie i zaraz po tym poprosili mnie, żebym pilnie wyprowadził się, bo przy twojej pracy zdalnej będziesz mógł sobie pozwolić na własne mieszkanie.

Na uczelni Zuzanna była jak księżniczka rodzice biegali jej za ręką niczym małe dziewczynki, załatwiali wszystkie sprawy w dziekanacie, podpowiadali, co zrobić na sesji, a teraz opiekują się jej dziećmi, jakby były ich własne. Ja nigdy nie dostałem takiej pomocy, a teraz mają mnie wypluwać z domu.

Tata mówi, że jako mężczyzna powinienem sam się utrzymać, ale z jakiegoś powodu mąż Zuzanny nie ma zapewnić rodzinie grosza, mimo że jest starszy ode mnie.

Podczas kłótni o wyprowadzkę, w padlinie, wymamrotałem, że mam tyle samo prawa do mieszkania co siostra i że część nieruchomości powinna mi przypaść. Na to mama, z typowym jesteś świnia, przypomniała, że ona i tata wciąż mieszkają w tym domu, i zarzuciła mi, że chcę wyrzucić Zuzannę i jej dzieci.

Z prawnego punktu widzenia nie ma szans, żeby to rozwiązać jestem przekonany, że rodzice już szykują testament, w którym mnie wykluczą.

Czy naprawdę rodzina może się rozpaść o jedną kawalerkę? Jestem też dzieckiem tych samych rodziców, a traktują mnie jak obcego. Po co więc mieli dwoje dzieci, jeśli ja już nie jestem potrzebny?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + dwadzieścia =

Mamy dwoje dzieci, ale kochamy tylko jedno.