Mamo, proszę zrozumieć – podjęliśmy decyzję, nie planujemy mieć dzieci.

Zuzanna miała bardzo ciężki poród, po którym lekarze oznajmili jej, że nie będzie już mogła mieć więcej dzieci. Gdy jej mąż, Marek, się o tym dowiedział, niemal z dnia na dzień stał się dla niej chłodny i zdystansowany. Minęło pół roku takiego życia w tym czasie Marek zaangażował się w romans z inną kobietą. Żeby tego było mało, jego kochanka zaszła w ciążę. I to z bliźniakami. Marek bez skrupułów zostawił Zuzę z ich kilkuletnią córeczką, a ona musiała radzić sobie sama z wychowaniem dziecka.

Kiedy dziewczynka była mała, Zuzanna zapisywała ją na różne zajęcia. Martyna, bo tak miała na imię córka, była ciekawa świata i od maleńkości uwielbiała zabawę lalkami. Martyna ustawiała je w kółeczku i udawała, że jest im nauczycielką. Zuzanna była bezgranicznie dumna ze swojej córki i nie miała serca, by przestać się nią zachwycać.

Martyna była lubiana w szkole, z łatwością znajdowała wspólny język z rówieśnikami i często była duszą towarzystwa. Z czasem zaczęła spotykać się z chłopakiem, ale był nieco osobliwy. Wszystkie randki polegały na chodzeniu na koncerty i imprezy młodzieżowe. Martyna grała w zespole na perkusji, a jej chłopak był gitarzystą. Zespół szybko zdobył popularność i zaczęli koncertować po całej Polsce. Oboje cieszyli się życiem, nie martwiąc się o przyszłość. Z każdym kolejnym rokiem Zuzanna coraz bardziej niepokoiła się o córkę. Marzyła o wnukach, a Martyna miała wtedy już 29 lat.

Martynko, może byś już pomyślała o dziecku? powiedziała pewnego wieczoru.

Mamo, chcesz, żebym była jak ciocia Małgosia? Urodziła czwórkę dzieci i żyje tylko nimi. Siedzi ciągle w domu, gotuje, sprząta i bawi się z maluchami. To ma być życie?

Ale przecież nie musisz jej kopiować. Wystarczy jedno dziecko i tyle.

Mamusiu, musisz zrozumieć, my nie chcemy mieć dzieci. A jeśli kiedyś coś się zmieni, to po prostu adoptujemy dziecko z domu dziecka.

Ale własne to co innego, pomyśl, proszę, o tym.

Nie chcę już rozmawiać na ten temat, mamo.

W końcu Martyna zdobyła się na szczerość i postanowiła powiedzieć matce prawdę. Może z czasem sytuacja się zmieni Mamo, ja naprawdę ciebie kocham i doceniam wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Ale jestem szczęśliwa tak, jak jest. Muzyka to całe moje życie i właśnie tak chcę je przeżyć. Z gitarzystą, przyjaciółmi i naszym zespołem. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mamą, może nie, ale jeśli się zdecyduję, adoptuję dzieciaka takiego jak ja kiedyś, żebym mogła mu pokazać, jak piękny bywa świat.

Zuzanna spojrzała na córkę, a łzy napłynęły jej do oczu. W tej chwili zrozumiała, że miłość matki nie polega na narzucaniu własnych marzeń. Chodzi o to, by pozwolić dzieciom rozkwitać po swojemu. Uśmiechnęła się drżąco.

Kochanie, wszystko, czego pragnę, to żebyś była szczęśliwa. Chcę tylko być częścią twojego świata, nawet jeśli nie jest taki, jaki kiedyś sobie wyobrażałam.

Martyna przytuliła ją mocno, jak wtedy, gdy była mała. Gdy tego wieczoru Zuzanna położyła się spać, poczuła dziwną ulgę, jakby wreszcie zsunęła z ramion ciężar niespełnionych oczekiwań. Następnego dnia wyciągnęła z szuflady starą perkusję Martyny. Patrząc na zdjęcie córki na scenie, zrozumiała, że każda rodzina i każde macierzyństwo ma swój własny rytm. A jej największą rolą było zawsze: kochać bez warunków.

I tak w końcu zaczęła nucić dawno zapomnianą melodię własnego życia szczęśliwa tu i teraz, z sercem szeroko otwartym na wszystko, co przyniesie jutro.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 + czternaście =

Mamo, proszę zrozumieć – podjęliśmy decyzję, nie planujemy mieć dzieci.