Mamo, jesteśmy zajęci!” — krzyknął mężczyzna, gdy teściowa weszła bez pukania. Następnego dnia czekała ją niespodzianka.

Mamo, my tu jesteśmy zajęci! krzyknął mężczyzna, gdy teściowa weszła bez pukania! Następnego dnia czekała na nią niespodzianka.

No, komu się to nie przytrafiło, co? Zaraz po ślubie mój mąż, święta prostota, uroczyście wręczył swojej mamie, Helenie Kazimierzównie, klucze do naszego mieszkania. Z udawaną powagą oznajmił: Mamo, to na wszelki wypadek, gdyby coś się stało. No tak, jasne! Ten wszelki wypadek okazał się zdarzać trzy razy w tygodniu.

Wyobraźcie sobie tę scenę: siedzisz w domu, rozluźniona, w starym szlafroku, z maseczką na twarzy. I nagle zgrzyt klucza w zamku. Serce zamiera mi za każdym razem!

Wpada Helena Kazimierzówna, pełna energii, jak inspekcja sanitarna. Ojej, a co to za kurz na komodzie?, Kasiu, zupa jest przesolona!, Dlaczego zasłony nie wyprasowane?. To nie teściowa, to prawdziwa sanepidówka w akcji!

Z początku znosiłam to cierpliwie. No bo co powiesz? Delikatnie sugerowałam mężowi, że może to trochę nie w porządku. On tylko machał ręką: Oj, daj spokój, to przecież mama! Ona ma tylko dobre intencje. Te dobre intencje, dziewczyny, w końcu mnie dobiły.

Był piątek. Mąż wrócił zmęczony z pracy, postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Wiecie, żeby ożywić naszą relację. Przygotowałam jego ulubione lazanie, kupiłam butelkę dobrego wina.

Ubrałam się jak na pierwszą randkę: założyłam koronkową bieliznę, która od lat leżała w szafie, zapaliłam świece. Jednym słowem, stworzyłam odpowiedni nastrój.

Siedzimy w półmroku, popijamy wino, mąż już się rozluźnił, obejmuje mnie, szepcze komplementy I wtedy, drogie panie, w samym kulminacyjnym momencie klęk! Zgrzyt klucza w zamku.

Mało nie spadłam pod stół ze wstydu! Drzwi się otwierają, a w progu stoi Helena Kazimierzówna z siatką ziemniaków. Ojej, dzieci, przyniosłam wam ziemniaczki z działki! A czego tak w ciemności siedz Ojej! zamiera jak wryta, widząc mnie w moim, delikatnie mówiąc, niecodziennym stroju.

Mąż, czerwony jak burak, zerwał się i krzyknął:
Mamo, my tu jesteśmy zajęci!

A ona, nawet mrugnąwszy, odpowiada:
No i co z tego? Przecież to ja! Gdzie mam postawić ziemniaki?

No jak wam się podoba?! Wieczór został bezpowrotnie zrujnowany. Wpad

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + dziewiętnaście =

Mamo, jesteśmy zajęci!” — krzyknął mężczyzna, gdy teściowa weszła bez pukania. Następnego dnia czekała ją niespodzianka.