Mamo, jeśli będziesz przeszkadzać, odejdę na zawsze.

„Mamo, jeśli będziesz przeszkadzać, odejdę. Na zawsze.”

W dniu swoich urodzin Weronika wstała wcześniej, ugotowała warzywa do sałatek, zamarynowała mięso, obrała ziemniaki i poszła do fryzjera. Gdy wróciła, od razu zabrała się za gotowanie.

– Wszystkiego najlepszego, mamo! Jesteś piękna. W twoim dowodzie podali zły rok urodzenia. Tak naprawdę masz dziesięć lat mniej. – Kacper w bokserkach (dopiero co wstał) podszedł do Weroniki i pocałował ją w policzek.

– Ogarnij się i pomóż mi. Boję się, że sama nie zdążę – powiedziała Weronika.

– Jasne, będzie szybko. – W połowie drogi do łazienki Kacper zatrzymał się. – Może zadzwonimy do Asi? Ona lepiej sobie z tym poradzi.

– Dobry pomysł. Niech przyjdzie i pomoże – zgodziła się Weronika.

Gdy Kacper, już ubrany, ogolony i pachnący wodą kolońską, wszedł do kuchni, Asia kroiła warzywa, a mama przecierała kieliszki ręcznikiem.

– Jak wam ładnie razem wychodzi. – Kacper podszedł do Asi i ukradł z deski plaster świeżego ogórka.
Dziewczyna odwróciła twarz, podstawiając usta do pocałunku, ale Kacper nie skorzystał z okazji, odsunął się. Weronika to zauważyła. „Wstydzi się mnie” – pomyślała.

– Kacper, postaw stół w salonie i nakryj obrusem. Leży na górnej półce w szafie – poprosiła Weronika, by rozładować napięcie.

– Rozkaz! – Kacper wyprostował się jak struna, energicznie skinął głową. Kosmyk mokrych włosów opadł mu na czoło. Odsunął go, potrząsając głową.

– Dorosły, a zachowuje się jak dziecko – uśmiechnęła się Weronika.

– Mamo, ilu gości będzie? – krzyknął Kacper z pokoju.

– Razem z nami dziewięć – odpowiedziała Weronika po chwili namysłu.

Syna wychowała sama, a i tak wyrósł na przystojniaka. Zawsze marzyła o dużej, zżytej rodzinie. Ojciec zmarł wcześnie. A mąż odszedł trzy lata po narodzinach syna. Weronika nigdy nie ułożyła sobie życia uczuciowego. Może gdy Kacper się ożeni, wreszcie będzie miała tę wymarzoną rodzinę. Ale co on zwleka? Dwadzieścia sześć lat – najwyższy czas. I Asia jej się podobała, porządna, skromna dziewczyna z dobrego domu. Może się pobiorą, będą wnuki… Weronika uśmiechnęła się do swoich myśli.

Mięso w piekarniku było prawie gotowe. Czas ugotować ziemniaki.

– Asia, nie zapomnij o chlebie… – Zdanie przerwał dzwonek do drzwi.

Weronika rzuciła okiem na świąteczny stół, w przedpokoju spojrzała w lustro – czy wszystko w porządku, czy fryzura się nie rozpadła – szybko zdjęła fartuch i otworzyła drzwi.

Goście zbierali się powoli. Na stoliku przy oknie stało już kilka bukietów róż, roznoszących słodkawy zapach. Obok leżały kolorowe paczki z prezentami.

Kacper znał wszystkich: przyjaciółka mamy z dzieciństwa z mężem, szefowa księgowości z pracy, bez męża, bo go nie miała. Kolejna koleżanka z pracy z mężem. Goście gromadzili się przy stole, żywo rozmawiając i zerWeronika spojrzała na uśmiechniętą twarz córki i zrozumiała, że w końcu znalazła to, o czym zawsze marzyła – prawdziwą rodzinę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × dwa =

Mamo, jeśli będziesz przeszkadzać, odejdę na zawsze.