**Dziennik osobisty**
Mamo, skoro już się u nas na działce zabawiliście, to teraz wracajcie do siebie synowa wypędziła teściową ze swojego ogródka.
Ania wciąż nie mogła uwierzyć w to, co się działo. Czyżby naprawdę mieli wreszcie swoją własną działkę? Marzyli o tym przez długie dziesięć lat, ale życie wciąż stawiało im kłody pod nogi: raz kredyt, raz dzieci i ich nauka, a potem kolejny kryzys A teraz spojrzeli na swoje oszczędności i postanowili czas działać, teraz albo nigdy.
Jej mąż, Wojciech, pracował w firmie ubezpieczeniowej nic nadzwyczajnego, a Ania była masażystką dziecięcą. Zarabiała całkiem nieźle, ale do kupna domu pod miastem było daleko. Los jednak zrządził, że niemal równocześnie odeszły jej babcia i babcia Wojtka. Każda zostawiła w spadku po mieszkaniu w małych miasteczkach.
Po długich rozmowach para postanowiła sprzedać oba mieszkania, dodać pieniądze i spełnić marzenie kupić kawałek ziemi.
Oferta znalazła się szybko. Zimą mało kto spieszy się z pozbyciem nieruchomości, wszyscy wolą czekać na sezon letni. Ale Wojtek był nieugięty.
Później się rozmyślimy, znajdziemy milion wymówek i zostaniemy bez działki mruczał.
Ania była całkowicie zgodna. Wszystko układało się jak najlepiej!
Działka okazała się idealna. Prąd, gaz, przyłącza wszystko już było. Pozostało tylko postawić mały domek, choćby na lato.
Postanowili, że gdy tylko zrobi się cieplej, Wojtek weźmie urlop i razem z kolegą, Darkiem, zabierze się za budowę.
Pracowali sprawnie, bez zbędnych przerw i wolnych dni. Już po miesiącu młoda rodzina świętowała wprowadzenie.
Prawda, spać nie było gdzie na podłodze rozłożyli dmuchane materace i przywieźli z miasta ciepłe koce. Ale najważniejsze, że w domu była kuchenka i woda. Resztę można dokończyć później.
No cóż, Wojtek, gratulacje! wzniósł toast Darek.
Mężczyźni wychylili kieliszki, wzięli po kawałku kiełbasy z grilla, obficie posypanej cebulką i polanej ketchupem, i zajadali.
Kto by pomyślał, że wszystko ułoży się tak szybko! zachwycona powiedziała Ania. Jeszcze przy sylwestrowym stole nawet nie marzyłam o swojej działce, a teraz proszę! wskazała na domek.
Choć zmierzch już zapadał, towarzystwo nie spieszyło się do środka i kontynuowało improwizowane grillowanie na świeżym powietrzu.
Halo, synku, jak tam u was? miękkim głosem zapytała Bożena.
A jeśli była tak słodka w rozmowie, to na pewno coś knuła.
Mamo, wszystko wspaniale! radośnie zaczął Wojtek.
Wiem. Wnuki mi mówiły, że kupiliście działkę?
Dokładnie! Nie byle jaką, ale prawdziwą rezydencję pod miastem! dumnie oznajmił.
Oj, ty też zawsze coś wymyślisz teatralnie zaśmiała się teściowa, ale głos jej nagle zgasł. No cóż, brawo
Mamo, a u ciebie jak? otrząsnął się Wojtek.
Oj, co tam u mnie w tym wieku Lekarze mówią, że potrzebuję spokoju, ciszy, zero stresu. Wtedy może organizm się zregeneruje Ale gdzie takie miejsce znaleźć? Sanatoria drogie, mnie nie stać ciągnęła znacząco.
Mamo, przyjedź do nas! z entuzjazmem zaproponował syn.
No co ty, synku! Jakby wam tam bez mnie było nudno! A Ania będzie przeciw zaczęła się wymigiwać Bożena.
Mamo, przestań. Przyjeżdżaj i koniec!
No dobrze, Wojtku, przyjadę, skoro tak nalegasz. Napoleonkę upiekę, twoją ulubioną, maminą.
Gdy Wojtek powiedział żonie o rychłym przyjeździe matki, ta nie była zachwycona.
Czyli mamy działkę, a lekarze nagle zalecili jej wypoczynek na łonie natury? sarkastycznie spytała Ania.
No tak krótko odpowiedział Wojtek.
Wcale nie dziwne, co?
Nie, ma przecież ciśnienie.
Wojtek, nie zrozumiałeś. Ona nie po to jedzie, żeby się leczyć, tylko żeby nową działkę obejrzeć!
Daj spokój. No to popatrzy, pobędzie tydzień i wróci.
Zapomniałeś, co się stało przy jej ostatniej wizycie?
Wojtek naprawdę zapomniał, ale Ania pamiętała doskonale. Bożena wtedy zrobiła wszystko, żeby zniszczyć ich małżeństwo: rozpuszczała plotki, próbowała ich poróżnić, sugerowała, że starszy syn nie ich fasonu. Nie gardziła też małymi podłościami: raz zupa przesolona, raz zamiast cukru pudru wsypała sodę. Ania wtedy nie wytrzymała i odesłała teściową pierwszym pociągiem.
Ania nie miała wątpliwości, że tym razem Bożena znów urządzi im niezłe życie. Ale nie chciała nastawiać Wojtka przeciw matce. W końcu może tym razem się uda?
Oj, jak tu u was pięknie, dzieci! Prawdziwy rajski zakątek! Powietrze, drzewa, taki uroczy domek wychwalała Bożena nową posesję. To pewnie Ania wymyśliła! Taka z niej głow



