Mamo, czy ty sobie żartujesz? Masz już ponad czterdzieści pięć lat, a decydujesz się na dziecko? To czyste szaleństwo!
Po moich szesnastych urodzinach życie naszej rodziny gwałtownie się zmieniło: rodzice postanowili się rozstać. Na zewnątrz ich związek wydawał się stabilny, ale pewnie pod powierzchnią kryły się problemy, o których nie miałam pojęcia. Rozwód przebiegł cicho, bez głośnych kłótni i walki o majątek. Tata zostawił nam z mamą nasze dwupokojowe mieszkanie, a sam przeprowadził się do kawalerki po babci.
Mama, pragnąc zacząć wszystko od nowa, szybko sprzedała mieszkanie i wyprowadziliśmy się do innego miasta. Nie chciała nawet przypadkiem spotkać taty, chciała zostawić przeszłość za sobą. Z entuzjazmem wzięła się za urządzanie nowego życia: znalazła dobrze płatną pracę, wynajęła przytulne mieszkanie, a my zaczęliśmy przyzwyczajać się do nowej otoczki.
Po kilku miesiącach zauważyłam, jak mama się przeobraziła. Zawsze była atrakcyjną kobietą, ale teraz zaczęła o siebie dbać ze szczególną starannością: częste wizyty w salonach piękności, nowa garderoba, błyszczące oczy. Jej zachowanie zdradzało zakochanie.
Obserwując tę przemianę, pewnego dnia zapytałam wprost:
— Mamo, zakochałaś się?
Zmarszczyła brwi, ale nie zaprzeczyła:
— Tak. Nazywa się Marek Andrzejewski, jest trochę starszy ode mnie. To poważny związek. Jak się do tego odniesiesz?
Wzruszyłam ramionami:
— Jeśli jesteś szczęśliwa, to cieszy mnie to.
Mama przytuliła mnie mocno, w jej oczach lśniła radość:
— Dziękuję za zrozumienie. Chcę, żebyście się poznali.
Wkrótce doszło do spotkania. Marek Andrzejewski zrobił na mnie dobre wrażenie: inteligentny, uważny, z szacunkiem traktował mamę. Wyglądali na prawdziwie szczęśliwych. Potem mama zaczęła spędzać u niego coraz więcej czasu, aż w końcu się do niego wprowadziła.
Ja przygotowywałam się na studia i cieszyłam się samodzielnością w naszym dwupokojowym mieszkaniu. Ale wkrótce wszystko się zmieniło.
Pewnego wieczoru mama przyszła do mnie z tajemniczym uśmiechem:
— Mam dla ciebie wiadomość…
Zgadłam:
— Marek cię oświadczył?
Skinęła głową:
— Tak, ale to nie wszystko. Spodziewamy się dziecka.
Byłam w szoku:
— Mamo, masz przecież ponad czterdzieści pięć lat! To ogromne ryzyko. Jesteś pewna tej decyzji?
Twarz mamnagle zbladła, a w jej oczach pojawił się ból, jakbym zamiast wsparcia zadała jej cios.



