Mamo, czas zaakceptować naszą decyzję – nie planujemy zostać rodzicami i nie chcemy mieć dzieci.

Zofia przeżyła poród, po którym usłyszała od lekarzy, że może zapomnieć o kolejnym potomku. No i jakby tego było mało, jej mąż, Robert, jak tylko dostał tę informację, głęboko zamroził się w relacji z żoną. Minęło pół roku, w trakcie którego Robert nie tylko rozwinął romans na boku, ale jego nowa miłość zaszła w ciążę i to od razu z bliźniakami! Facet długo się nie zastanawiał zostawił Zofię z ich małą córeczką, a sam zgrywał tatusia na dwa fronty. Zosia została więc samotną matką.

Jej córeczka, Wiktoria, od małego była istną duszą towarzystwa zapisana na basen, balet, lekcje angielskiego i jeszcze zajęcia z origami. Z zamiłowaniem urządzała lekcje dla swoich lalek, które grzecznie siadały w kółku i słuchały wykładów z zakresu życia Barbie. Zofia była wniebowzięta dzieciak idealny!

Wiktoria nie miała problemów z rówieśnikami, sama rządziła klasą jak prezes spółdzielni mieszkaniowej. Później związała się z chłopakiem z osiedla. Rzekłbyś: szczęściara, ale chłopak był nieco… osobliwy. Wszystko, na co było go stać, to wlec się z Wiktorią po wszystkich koncertach, Woodstockach i przeglądach filmów z lat osiemdziesiątych. Ona na perkusji, on na gitarze ich zespół w końcu zaistniał na lokalnej scenie: grali na dniach miasta, a nawet supportowali kabaret „Rak”. Żyli, jak im się podobało, zupełnie jeżdżąc poza główną trasą życia. Zosia tylko coraz bardziej zerkała na zegarek biologiczny córki wnuki jej się marzyły. A tu Wiktoria miała już dwadzieścia dziewięć lat.

Wiktoria, kochanie, może już czas, żebyś pomyślała o wnuku dla matki? zagaiła pewnego dnia, opierając się o kuchenny blat.

Mamo, mam być jak ciocia Marysia? Cztery dzieciaki i świat się dla niej kończy na mopie i zupie pomidorowej? Przecież to nie życie, tylko wieczny Dzień Świstaka!

Ale przecież nie musisz mieć od razu czworki! Jedno dziecko też ludziom życie uprzyjemnia próbowała przekonać ją Zosia.

Mamo, zaakceptuj to, my dzieci nie planujemy. A jak nam się odmieni, to weźmiemy jakieś maleństwo z domu dziecka i już. Przynajmniej komuś pomożemy.

Własne, to jednak własne Przemyśl to, proszę.

Proszę cię, nie wracajmy znów do tego tematu, mamo.

W końcu Wiktoria postanowiła otwarcie powiedzieć matce całą prawdę. Może kiedyś jeszcze jej podejście się zmieni Mamo zaczęła, siadając naprzeciwko Zofii. Prawda jest taka, że dla mnie szczęście to nie dzieci, dom ani nawet facet na stałe. Ja chcę grać, podróżować, robić muzykę. Czasem myślę, że wolność jest moim jedynym dzieckiem.

Na chwilę zapadło milczenie. Zosia uważnie przyglądała się córce jej oczom błyszczącym pasją i determinacją, dłoniom stukającym rytmicznie w kubek, jakby wciąż grała na perkusji.

Wiktoria dodała cicho:
Ty mnie wychowałaś na silną kobietę, która wie, czego chce. Może przyszła pora, żebyś i ty spróbowała czegoś nowego? Dla siebie.

Zosia usiadła, próbując ogarnąć nową perspektywę. Przez głowę przelatywały jej obrazy z dzieciństwa córki, jej własne niespełnione marzenia i gonitwa za tym, co powinno się spełnić. Czy może jest życie poza czekaniem na wnuki i kształtowaniem cudzego szczęścia? Czy jeszcze mogła sama wyfrunąć z gniazda, choćby na własnych warunkach?

Nazajutrz, gdy Wiktoria wyjechała na koncert, Zofia odszukała notes z listą marzeń spisaną przed laty. Odwróciła kartkę i pierwszy raz od bardzo dawna napisała coś tylko dla siebie: Wyjechać w podróż pociągiem. Napisać krótki przewodnik po własnym mieście. Nauczyć się robić sushi. Znaleźć coś, co rozbawi mnie do łez.

I tak, zamiast czekać na wnuki przy niedzielnym rosole, Zosia kupiła bilet na pociąg. Wiktoria wróciła z trasy z nową piosenką, Zofia z nowym uśmiechem w oczach. Żadna nie była taką kobietą, jaką planowało dla nich życie ale obie były sobą. Cudowną, nieprzewidywalną rodziną, która każdego dnia pisała własny scenariusz.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć − trzy =

Mamo, czas zaakceptować naszą decyzję – nie planujemy zostać rodzicami i nie chcemy mieć dzieci.