Mamo, czas zaakceptować naszą decyzję – nie planujemy zostać rodzicami, dzieci nie są w naszych planach.

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć o Zosi. Wiesz, ona miała strasznie ciężki poród, tak ciężki, że lekarze później jej powiedzieli, że już więcej dzieci mieć nie będzie mogła. Kiedy jej mąż, Robert, to usłyszał, nagle zrobił się dla niej bardzo zimny i obcy. Minęło pół roku i wyobraź sobie, że Robert nie tylko zdradzał Zosię, ale jeszcze ta kobieta, z którą był, zaszła z nim w ciążę. Na dodatek z bliźniakami! Nie myślał długo zostawił Zosię samą z ich małą córeczką. Zosia musiała wychować małą na własną rękę.

Mała, czyli Wiktoria, od zawsze była bardzo ciekawa świata. Chodziła na rozmaite zajęcia, próbowała wszystkiego. Jak miała kilka lat kochała swoje lalki, ustawiać je w kółko i udawała, że jest ich nauczycielką. Zosia uwielbiała patrzeć, jak jej jedynaczka się rozwijała.

Wiktoria świetnie dogadywała się z rówieśnikami była taką naturalną liderką w klasie. Potem wpadł jej w oko pewien chłopak, chociaż, szczerze mówiąc, trochę dziwny był. Wszystko, co razem robili, to biegali po koncertach, różnych festiwalach i spotkaniach młodzieżowych. Wiktoria grała na perkusji, a jej chłopak na gitarze. Założyli razem zespół i wyobraź sobie zaczęli nawet grać koncerty za naprawdę niezłą kasę. Luzackie życie, co nie? Zosia coraz częściej martwiła się o swoją córkę wiesz, chciała już być babcią, czekała na te wnuki. Tymczasem Wiktoria miała już 29 lat i zupełnie nie myślała o rodzinie.

Pewnego dnia Zosia zebrała się na odwagę i mówi:
Wiktoria, myślę, że przyszła pora, żebyście pomyśleli z chłopakiem o dziecku.

A Wiktoria tylko się uśmiechnęła i mówi:
Mamo, naprawdę chcesz, żebym była jak ciocia Basia? Urodziła czwórkę dzieci i teraz dla niej nic więcej poza nimi nie istnieje? Czy to jest życie? Cały dzień w domu, gotuje, sprząta, a potem tylko zabawa z dzieciakami

Zosia się nie dawała:
Ale nikt nie mówi, żebyś miała od razu czwórkę! Wystarczy jedno dziecko.

Na to Wiktoria spokojnie:
Mamo, po prostu musisz zaakceptować to, że nie chcemy mieć dzieci. Naprawdę. A jeśli kiedyś zmienimy zdanie, może zaadoptujemy dziecko z domu dziecka.

Zosi jednak nie dawało to spokoju:
Ale swoje dziecko to jednak zupełnie co innego. Zastanów się jeszcze

Wiktoria już zniecierpliwiona:
Mamy, proszę Cię, nie wracajmy do tego tematu

No i w końcu Wiktoria postanowiła być z mamą zupełnie szczera. Powiedziała jej wszystko, jak jest z chłopakiem naprawdę. Może kiedyś jeszcze coś się zmieni Mamo, wiesz Michał i ja od dawna rozmawialiśmy o tym. Nam po prostu dobrze jest tak, jak jest. Muzyka to nasza rodzina, a zespół to nasze dziecko. Kochamy te wspólne chwile nieraz na scenie, czasem w busie, innym razem pod gołym niebem gdzieś nad jeziorem. Nie planujemy ślubu, nie planujemy dzieci, ale mamy siebie. I nie czuję, że czegoś mi brakuje.

Zosia siedziała chwilę w ciszy, rozpaczliwie szukając słów sprzeciwu, ale zamiast nich w głowie pojawiły się obrazy: mała Wiktoria układająca lalki, kilkuletnia dziewczynka kołysząca się w rytm swojej pierwszej piosenki. Zdała sobie sprawę, że przez te wszystkie lata jej córka miała w sobie niezwykłą odwagę podążania własną drogą, bez lęku przed opinią innych.

W końcu westchnęła głęboko i uśmiechnęła się lekko, nieco drżącymi ustami:
To twoje życie, Wiktoria. Najważniejsze, żebyś była szczęśliwa. Tylko pamiętaj ja zawsze będę czekać na twoje koncerty. Kupię bilet w pierwszym rzędzie, nawet jeśli nie będzie żadnych wnuków.

Wiktoria objęła matkę i przez chwilę obie po prostu trwały w milczącym cieple. Gdzieś za oknem słychać było tupot deszczu i cichutkie dźwięki perkusji z płyty, którą grała Wiktoria. Przez krótką chwilę Zosia zrozumiała rodzina potrafi brzmieć zupełnie inaczej, niż myślała. Ale to wciąż najpiękniejsza muzyka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 − 4 =

Mamo, czas zaakceptować naszą decyzję – nie planujemy zostać rodzicami, dzieci nie są w naszych planach.