Słuchaj, kochana, chcę Ci opowiedzieć tę całą historię, bo wiesz, jak to bywa, że rodzice mają pod nosem nos i wciąż coś widzą, czego my nie dostrzegamy.
– Leno, ten Twój Kacper mi w ogóle nie podoba taką decyzję wydała mama, kiedy poznała naszego przyszłego zięcia.
Warto było posłuchać, co matka ma do powiedzenia, albo przynajmniej zapytać, co w tym chłopaku jej przeszkadza. Czasem po prostu ktoś nie trafia w gust, a innym razem w jego zachowaniu kryją się niepokojące sygnały, które zakochana dziewczyna może przeoczyć. Gdybyś wtedy zwróciła uwagę, mogło to potoczyć się inaczej.
Ja jednak tylko wzruszyłam ramionami i odpowiedziałam, jak mi się wydawało, całkiem logicznie:
– Nikt Cię nigdy nie zadowala. Dlatego skończyłaś samotna, chociaż mogłabyś wyjść za mąż nawet ze mną w pakiecie.
– Mniej mówisz, niż myślisz odparła Barbara Ignacewna.
– Skąd wiesz, że nic nie rozumiem? Bo jestem młodsza?
Patrzę, nie jestem ślepa widzę, że faceci się Tobą zainteresowali, a wydawali się całkiem przyzwoici. Ty jednak ich odrzucałaś bez mrugnięcia oka.
– Bez mrugnięcia? mruknęła mama, po czym przerwała kłótnię. Dość, Leno, zostawmy ten temat.
Powiedziałam Ci swoją opinię, bo przyprowadziłaś mnie do Kacpra, a dalej już sam musisz zdecydować, czy posłuchać mnie, czy samodzielnie wybrać, kto jest wart Ciebie, a kto nie.
– Mamo, przypominam, że decyzji już trochę za późno. Jestem w ciąży z Kacprem i mój maluch nie może rosnąć bez ojca.
Część gniewu Bogny wobec mamy wynikała z braku ojcowskiej figury w jej życiu. W szkole była jedyną, której tata po prostu nie był nie z powodu śmierci czy rozwodu, ale po prostu nie istniał. Inne dziewczyny straciły ojców, ale to nie to samo, co jego brak od początku.
W jej wypadku tata był, dopóki nie skończyła trzech lat, potem mama i tata rozstali się, a on po prostu zapomniał o córce. Mówiła, że gdyby Bogna urodziła mu syna, mogli by rozmawiać o wspólnym wychowaniu, ale ona sama musiała się troszczyć o dziecko. Na szczęście tata płacił alimenty, choć w życiu jej nie pojawiał się i nie interesował się jej losem. Bogna uważała, że brak ojca to w dużej mierze wina mamy mogła przynieść do domu ojczyma, żyłyby razem spokojnie, choćby nie kochał jej tak, jak niektórzy ojcowie kochają swoje córki w szkole.
W końcu postanowiła, że ojciec jej dziecka będzie zawsze nawet jeśli Kacper nie jest ideałem, kocha ją i będzie kochał ich malucha.
Kiedy dostał wynik testu na ojcostwo, od razu zaproponował, że zamieni jedną z sypialni w ich mieszkaniu w pokój dziecięcy. To zachowanie przyszłego męża rozbrajało Bognę do łez, a słowa mamy o tym, że w Kacprze coś jest nie tak, nie mogły tego zepsuć.
Po pewnym czasie w końcu zrozumiała, co naprawdę w Kacprze nie podobało mamie, kiedy ich dziecko skończyło rok. Mąż chodził do pracy, ale nie pomagał przy małej Kasi, co matka Elżbieta Władysławowa podsycała, opowiadając, jak ona radzi sobie z dwójką dzieci, jak dom zawsze lśni, a ona już po porodzie ruszyła do pracy. Nie liczyła jednak, że w ich mieszkaniu nie ma nowoczesnych udogodnień, które u nas w Krakowie są standardem.
Jedynym, czego nie brała pod uwagę teściowa, był fakt, że ich dzieci od kilku tygodni po narodzinach od razu trafiały do żłobka, a później do przedszkola z dopiskiem przedłużona opieka, gdzie nauczyciele pomagali odrabiać lekcje i podawali jedzenie. Elżbieta Władysławowa w domowych obowiązkach ograniczała się do przygotowania śniadania i prania przy tym mieli już pralkę, choć nie tak wymyślną, jak nasza.
W mieście, w którym mieszkali, nie było już żłobków, więc matki musiały trzymać małe dzieci przy sobie 24/7. Niektórzy mieli pomoc mężów, inni wsparcie rodziców, ale Barbara Ignacewna była w innym mieście i jeszcze nie przeszła na emeryturę, więc Bogna musiała radzić sobie sama.
Mimo to wciąż wierzyła, że Kacper ich kocha i że ich rodzina jest w porządku aż do momentu, kiedy pewnego dnia, podczas kąpieli, w mieszkaniu rozległ się alarm pożarowy. To już dwukrotnie zdarzyło się w tym roku i zawsze był fałszywy. Kacper nie zareagował, więc Bogna szybko otarła włosy szamponem, otuliła się szlafrokiem i ruszyła sprawdzić, co się dzieje.
Zobaczyła, że drzwi wejściowe są otwarte na oścież, a z klatki schodowej wlewa się dym. Błyskawicznie wzięła Kasię pod kołdrę i pobiegła w stronę schodów. Udało jej się wskoczyć na poddasze i przejść do sąsiedniego klatki. Na zewnątrz stał zdruzgotany Kacper, trzymając w drżących dłoniach nowy komputer do gier, a na szyi miał wisiącą od pół roku profesjonalną kamerę, z kieszeni wystawały tablet i telefon.
– O kurczę… pomyślała, że gdyby nie mała w ramionach, mogłaby go po prostu przygnieść. Zamiast tego podbiegła i kopnęła go w tyłek, przeklinając niczym portowy dźwigarz.
Najgorsze było to, że Kacper zamiast przeprosić, zaczął obwiniać Bognę, mówiąc, że przestał reagować, bo zapomniał o żonie i dziecku jakby to było coś niezwykłego. Gdy w końcu coś w nim zadziałało, nie ratował dziecka, tylko swój ukochany sprzęt, którego nie dało się odciągnąć od uszu.
Oczywiście po tym rozwiedli się. Kolejne pół roku teściowa wzywała ich do naprawy małżeństwa, ale mama wzięła córkę i dziecko z powrotem pod dach.
– Mamo, miałaś rację, nie powinnam była się z tym Kacprem wiązać. Dopiero kiedy zobaczyłam, że może mnie zostawić w potrzebie powiedziała Bogna.
– Pamiętasz, jak spotkałyśmy się przed wejściem, a sąsiadowski jamnik zaczęł szczekać? przypomniała Barbara, śmiejąc się o Archu i wiesz, co on wtedy zrobił? Podał Ci rękę, ale nie ochronił Cię przed niebezpieczeństwem i nie wziął za rękę.
Bogna zrozumiała, że nie zawsze potrzebny jest ojciec w domu, a czasem lepiej wychowywać dziecko sama niż żyć z kimś tylko po to, by wyglądało ładnie. Teraz nie zamierza już tego powtarzać. Jeśli Kasia kiedyś zacznie pytać, dlaczego nie ma taty, Leno znajdzie odpowiedź opowie po prostu, że tata w kryzysowej chwili uratował swój laptop, telefon, tablet i kamerę, a nie córkę ani mamę.
I wiesz, czy w starość ten tata będzie potrzebował pomocy technicznej? Raczej nie. Kasia na pewno już nie wybaczy takiego zachowania, a Bogna nigdy nie wybaczy.



