Mama prosi mnie, abym pomogła bratu i jego żonie. Oni nie okazali mi wsparcia wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowałam

Mama prosi mnie, abym pomogła bratu i jego żonie mimo tego, że oni nie okazali mi wsparcia wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowałam

Zimą zeszłego roku nasz dom spłonął, a wraz z tym tragicznym wydarzeniem straciliśmy cały nasz majątek. Przeprowadziliśmy się do starego domu naszych krewnych. Pomagali nam bliscy i nieznajomi dając ubrania, pieniądze, ale także podstawowe wyposażenie domu takie jak pralka czy naczynia. Dużo osób nam pomagało, ale nie mój brat i jego żona. Po pożarze odwiedzili nas tylko raz, chwilę porozmawiali, a potem ich już nie widzieliśmy, mimo że mieszkają na sąsiedniej ulicy. Nie dzwonili, nie przyjeżdżali, mieli mnie i mojego męża zupełnie gdzieś.

Czas szybko upłynął i od tamtej pory minął rok. Powoli z mężem układamy sobie życie na nowo. Zmieniłam pracę i ostatnio w związku z tym zaczęłam nieźle zarabiać. Kupiliśmy sprzęt AGD i materiały budowlane do odbudowy domu, aktualnie szukamy ekipy budowlanej, która się tego podejmie. Dodatkowo pomagam wszystkim moim bliskim (mama jest już stara, trzeba ją wozić na badania, bo brat oczywiście ma ją gdzieś). Na urodziny dałam bratu fajny prezent. Nie dawałam mu pieniędzy, bo uznałam, że kiedy wręczę mu coś praktycznego, to na pewno się to przyda, a pewnie sam by sobie tego nie kupił. On jednak nie wydawał się być zadowolony. Ogólnie niechęć mojego brata i jego żony do mnie rosła i to z niewiadomych przyczyn, ale starałam się to ignorować i akceptowałam to, jak to wszystko wygląda.

Teść wprowadził się do nas i traktuje mnie jak służącą, a mój mąż uważa, że przesadzam. Nie wytrzymam

Wczoraj zmarła teściowa mojego brata po długiej chorobie. Kobieta miała cztery córki – trzy z nich dobrze zarabiają i żyje się im dobrze w kwestii finansowej, jedna z nich zresztą żyje w Stanach Zjednoczonych. Tylko szwagierce wraz z moim bratem nie wiedzie się tak dobrze i w zasadzie staruszka im pomagała do ostatniej chwili. Miała wysoką, policyjną emeryturę. Moja mama dzisiaj do mnie zadzwoniła i ze współczuciem opowiadała o śmierci teściowej brata, a na koniec kazała dać szwagierce pieniądze, bo przecież ona ma najgorszą sytuację z całego jej rodzeństwa. Owszem, teraz żyje się nam lepiej i normalnie nie miałabym problemu z tym, aby dać szwagierce te pieniądze, ale w tym przypadku nie chcę tego robić.

Oni mi nie pomagali nigdy, a teraz co, ja mam poprawiać sytuację finansową rodziny mojego brata tylko dlatego, bo zmarła mu teściowa i nie wspiera ich pieniędzmi z emerytury? Jeśli raz im pomogę, to potem będą chcieli więcej i więcej. Jeszcze gdyby okazali mi serce wtedy, kiedy najbardziej potrzebowałam ich wsparcia, to bez problemu bym im pomogła, ale nie mogłam na nich liczyć, kiedy było mnie i mojemu mężowi ciężko, więc oni teraz nie mogą liczyć na nas. W ogóle nie rozumiem, czemu mama ode mnie tego wymaga i nie rozumie, że czuję się urażona tym, jak brat ze swoją żoną mnie traktowali.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + 9 =

Mama prosi mnie, abym pomogła bratu i jego żonie. Oni nie okazali mi wsparcia wtedy, gdy najbardziej tego potrzebowałam