Moja mama mieszka w innym mieście. Pewnego dnia z moim synem przyjechaliśmy do niej, bo po prostu chcieliśmy ją odwiedzić i spędzić z nią trochę czasu. Dawno jej nie widziałem i zatęskniłem. Poinformowałem mamę o dacie przyjazdu i ucieszyła się z tych wieści.
Kiedy w wyznaczonym terminie już byliśmy na miejscu i dzwoniliśmy do drzwi, nikt nie otwierał. Postanowiłem więc zadzwonić na telefon, ale nie odbierała. Na zewnątrz była już noc, a tutaj nie mieliśmy gdzie spać, w dodatku w tym małym mieście nawet ciężko zapewne byłoby zorganizować jakiś hotel.
Niestety, mama nie odbierała, więc trzeba było znaleźć jakiś nocleg. Udało się, ale w najdroższym hotelu, bo tylko tam były miejsca. Bardzo mnie martwiła też ta cisza ze strony mamy – może coś się stało? Zgłosiłem więc telefonicznie sprawę na policję. Czekałem od nich na jakieś wieści, ale szybciej skontaktowała się ze mną matka.
– Gdzie Ty się podziewałaś? Martwiłem się! – spytałem ją.
– Jestem teraz u przyjaciółki – odpowiedziała spokojnie.
– Nie rozumiem, przyjechaliśmy do Ciebie zgodnie z obietnicą!
– Przypomnij mi, na kogo przepisałeś swoje drugie mieszkanie? – zapytała ostro mama.
– Na żonę…
– Właśnie, a Twoja matka mieszka w wynajętym mieszkaniu! – krzyknęła do telefonu – Nie musisz już do mnie przyjeżdżać! Nie chcę się widzieć!
Przepisałem mieszkanie na żonę sześć miesięcy temu, a mama zareagowała dopiero teraz. Nie wiedziałem, że jest taka mściwa. Do tej pory się ze mną nie kontaktuje. Najbardziej szkoda mi syna, bo chciał zobaczyć babcię.




