Bardzo mi żal mojej starszej siostry. Wszyscy myśleliśmy, że z powodzeniem wyszła za mąż: mężczyzna jest przedsiębiorcą, dobrze zarabia, ma własny samochód i mieszkanie. Siostra też dobrze zarabiała, mieli wspólny budżet. Sytuacja zmieniła się po urodzeniu dziecka. Siostra poszła na urlop macierzyński, a mąż odmówił zapłaty za jej pożyczki, nie dał żonie pieniędzy na codzienne potrzeby – kosmetyki czy bieliznę. Oszczędzał nawet na swoim własnym dziecku. Matka i dziecko chodziły w zniszczonych ubraniach, korzystając ze starego wózka, który pożyczyła im przyjaciółka. Moja siostra wydała wszystkie swoje oszczędności na spłatę kredytu, często pomagaliśmy jej ja i mama.
Szczerze mówiąc, nie rozumiem, gdzie znikała cała pensja zięcia. Kupił tylko jedzenie za swoje pieniądze i opłacił rachunki. Powiedział żonie, że obniżyli mu pensję, twierdził, że dostaje kilka tysięcy. Tak minęło sześć miesięcy. Siostra była wyczerpana tym ubóstwem i postanowiła w końcu wrócić do pracy, mimo że dziecko nie miało nawet roku. Mama wprowadziła się do nich, aby opiekować się wnukiem, podczas gdy siostra pracowała. Pewnego dnia postanowiła ugotować obiad – mięso w piekarniku. Matka otwiera zamrażarkę, przeszukuje ją, aby znaleźć mięso i rozmrozić je, a tam znajduje dużą sumę pieniędzy w torbie.
Zięć przez wszystkie lata małżeństwa tajemniczo oszczędzał pieniądze przed żoną, nie wiadomo dlaczego, ale było dużo pieniędzy. Siostra, gdy tylko się o tym dowiedziała, wzięła cały jego ukryty zapas i spłaciła długi. Mąż wywołał awanturę, nie rozmawiali nawet przez miesiąc, ale nigdy nie wyjawił, po co mu były te pieniądze. Po wszystkim nie sądzę, że ich małżeństwo przetrwa długo, a siostra nie chce żyć z taką osobą. Teraz siostra sama oszczędza na wszystkim, odkłada pieniądze, kto wie, co przyniesie przyszłość.



