Mam ukochanego, z którym jestem od 3 lat. Jest wspaniały, opiekuńczy i – jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi – jest przystojny, o wiele piękniejszy ode mnie. Wiele osób, które to przeczyta, pomyśli: „No i jaki masz problem – masz ukochanego, kochacie się, żyjcie w pokoju i bądźcie szczęśliwi”. Tak, żyjemy razem, żyjemy szczęśliwie.

Mam 22 lata i jestem brzydką dziewczyną. Wiesz, jestem dokładnie taką brzydką osobą, na którą wiele osób zwraca uwagę tylko przez brzydotę i mimowolnie myśli: „O mój Boże, co za…” (można wybrać przymiotnik: okropność, obrzydliwość lub straszydło).

W szkole dano mi do zrozumienia, że dla społeczeństwa jestem na samym dnie, że należy się ze mnie śmiać i mnie poniżać. Nie mogłam tego znieść na poważnie, więc starałam się obrócić wszystko w żart.

A kiedy wracałam do domu, chciałam utonąć w morzu własnych łez. Wtedy nie rozumiałam, dlaczego mi to robili, dlaczego uznali, że moja twarz jest brzydka.

Kto ustalił te standardy? Dlaczego moja koleżanka z ławki była uważana za piękność, a ja byłam jej okropnym cieniem?

Bliżej końca szkoły usłyszałam od chłopaka, o którym marzyłam: „Jesteś typem dziewczyny, z którą nigdy bym się nie spotykał. Jesteś, że tak powiem, moją najlepszą przyjaciółką. Jesteś jak facet, dobry kumpel”. W rezultacie zakochał się w mojej koleżance z ławki, a ona z kolei zdradziła go z innym chłopakiem.

Potem zaczęłam wierzyć w swoją brzydotę. Później poszłam na studia i podczas gdy wszystkie młode dziewczyny w mojej grupie umawiały się z chłopakami, po cichu im tego zazdrościłam
Oczywiście nie raz próbowałam reklamowanych i znanych kosmetyków, ale nie są one w stanie zdziałać cudów i niestety nie zrobiły ze mnie piękności.

W wieku 19 lat poznałam chłopaka, z którym jestem od 3 lat. Jest cudowny, opiekuńczy i – jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi – jest piękny, o wiele piękniejszy ode mnie.

Wiele osób, które to przeczytają, pomyśli: „Jaki Ty masz problem. Masz faceta, kochacie się, żyjcie w spokoju i bądźcie szczęśliwi”. Tak, żyjemy razem, żyjemy szczęśliwie.

Mamy swój kącik, oglądamy razem filmy, czasem idziemy na spacer. Ale rzecz w tym, że on też uważa, że jestem brzydka, tylko boi się mi to powiedzieć.

Objawia się to tym, że kochamy się raz na trzy miesiące, a zwykle to komputer jest ciekawszy ode mnie. Woli patrzeć na grafiki pięknych dziewczyn z anime, niż na mnie.

Prawdę mówiąc, rozumiem go. Nie nalegam na intymność, pocałunki i uściski. Nie denerwuje go to zbytnio, nie przejmuje się tym, a ja jestem do tego przyzwyczajona.

Uspokajam siebie, że nie miałam seksu przez 19 lat, więc mogę bez niej żyć. To głupie, prawda?

Pewnego dnia dotarło do mnie, że ludzie na całym świecie są różni. Są ludzie piękni i brzydcy.

Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, nigdy nie dowiedzielibyśmy się, czym jest piękno. Trzeba po prostu zaakceptować swoją rolę i żyć aż do śmierci.

Moja rola jest prosta – nie próbować wspinać się na szczyt, ale cieszyć się życiem, które zostało mi dane, nawet jeśli mam brzydką twarz.

Nie wiem, jaką radę chcę otrzymać. Prawdopodobnie jak stać się inną lub jak przerobić siebie choć trochę.

Teraz, kiedy to powiedziałem, czuję się lepiej. Może muszę zmienić coś w moim podejściu do siebie, ale nie wiem co.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 + piętnaście =

Mam ukochanego, z którym jestem od 3 lat. Jest wspaniały, opiekuńczy i – jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi – jest przystojny, o wiele piękniejszy ode mnie. Wiele osób, które to przeczyta, pomyśli: „No i jaki masz problem – masz ukochanego, kochacie się, żyjcie w pokoju i bądźcie szczęśliwi”. Tak, żyjemy razem, żyjemy szczęśliwie.