Mój teść i teściowa to wspaniali ludzie. Na początku naszego życia rodzinnego mieliśmy z Piotrkiem problemy finansowe. Rodzice Piotrka bardzo nam pomogli w tym okresie. Przez kilka lat mieszkaliśmy w ich trzypiętrowym domu. To było dla mnie spełnienie marzeń, ponieważ całe życie mieszkałam w małym mieszkaniu i nie mogłam nawet myśleć o takim szczęściu. Utrzymanie tak dużego domu w czystości jest bardzo trudne, ale moja teściowa pomogła mi we wszystkim. Po dwóch latach takiego życia teściowa powiedziała, że ona i jej mąż postanowili kupić małą chatę nad morzem, a dom pozostanie dla nas.
Odtąd zaczęły się problemy. Poznałam złożoność życia w tak wielkim domu. Wszyscy moi krewni od razu przypomnieli sobie o moim istnieniu. Myśleli, że jestem teraz milionerką z życiem jak z okładki: że mam trzypiętrowy dom, prywatny basen, ogród z drzewami owocowymi. Mogę więc codziennie organizować imprezy dla rodziny. Ale tylko ja i właściciele takich domów wiemy, jak trudno jest utrzymać przestrzeń w czystości. Gdy dowiedziałam się o przeprowadzce do tego domu, byłam najszczęśliwszy na świecie, a potem poznałam złe strony takiego życia.
Zwykłe, codzienne porządki zajmują mi cały dzień, a na konkretne porządki to i 3 dni czasami nawet nie wystarczą. Po zwykłym odkurzaniu czuję, jakbym pracowała kilka godzin w ogrodzie. W końcu oprócz takich prac muszę gotować… Jest mi smutno, że całe moje życie kręci się teraz wokół sprzątania tego domu. W ogóle nie myślę o dziecku. Nie ma czasu na nic.
Wyobraźcie sobie, że muszę też ogarnąć dziecko. Mężczyzna też oczywiście nie siedzi bezczynnie: a to czyście basen, a to kosi trawnik, a to zajmuje się ogrodem. Głównie jest jednak w pracy, a prace domowe są zwykle na mnie. Mąż stanowczo sprzeciwia się gospodyni. Mówi, że nie chce powierzyć domu komuś innemu. A ja po prostu przesadzam, bo jego matka sobie poradziła, więc jak też dam radę. Krótko mówiąc: nie wiem, co robić. Codziennie dzień świstaka. Wstaję rano, wspominam mój beztroski czas, a potem wracam do rzeczywistości… Czasami myślę, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest rozwód. Ale u nas wszystko jest w porządku, tylko obowiązki domowe są źle podzielone.



